A jednak to prawda, polski skoczek wpadł w tarapaty. Mówi o "lekcji pokory"
Jan Habdas nie ma za sobą udanego sezonu letniego. Po znakomitych występach w poprzedniej edycji Pucharu Świata i zdobyciu kilku punktów młody reprezentant Polski nie zdołał powtórzyć równie imponujących osiągnięć w ostatnich miesiącach. Przeszkodziły mu w tym problemy z wagą, o których 19-latek opowiedział w rozmowie z dziennikarzem TVP Sport, Mateuszem Leleniem.

Już za mniej niż dwa tygodnie w fińskiej Ruce odbędzie się inauguracja Pucharu Świata w skokach narciarskich. Thomas Thurnbichler wybrał już piątkę zawodników, która reprezentować będzie nasz kraj na obiekcie Rukatunturi. Szansę od austriackiego szkoleniowca otrzymali Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Aleksander Zniszczoł i Paweł Wąsek. Panowie, z wyjątkiem zawodnika z Nowego Targu, przebywają obecnie na zgrupowaniu na Cyprze, gdzie przygotowują się do wznowienia rywalizacji na najwyższym poziomie.
Pozostali reprezentanci naszego kraju na występy na arenach międzynarodowych muszą jeszcze trochę poczekać. Rywalizacja w ramach Pucharu Kontynentalnego rozpocznie się dopiero 9 grudnia, podobnie jak kontynuacja cyklu FIS Cup. Jednym z zawodników, który z zapartym tchem czeka na powrót na skocznie jest Jan Habdas. Młody skoczek nie ma wielu powodów do radości po sezonie letnim, w którym, krótko mówiąc, spisał się słabo. Wszystko przed problemy z wagą, które ciągnęły się za nim w ostatnich miesiącach.
Jan Habdas szczerze o problemach z wagą. "Miałem wahania siły, energii"
W rozmowie z Mateuszem Leleniem z TVP Sport Jan Habdas przyznał, że po zakończeniu znakomitego w jego wykonaniu sezonu zimowego 2022/2023, za bardzo dał się ponieść i stracił kontrolę nad wagą.
Po sezonie przyszło trochę więcej luzu. Chcę przy tym zauważyć, że przybrałem kilka kilogramów, ale tkanka tłuszczowa - według badań, które robimy - wzrosła u mnie o jeden procent. Osiągnęła poziom 10,5 procent - wiadomo, że my zimą schodzimy poniżej tych 10. Tego lata wzrosła u mnie też jednak po prostu tkanka mięśniowa
O tym, że przybranie z pozoru kilku niewinnych kilogramów, będzie takim problemem, Habdas przekonał się, gdy przyszedł czas na przygotowania do kolejnego sezonu. Nie łatwo mu było jednak wrócić do wagi sprzed kilku miesięcy. "Zacząłem odchudzanie. Początkowo było tak, że waga zaczęła spadać, ale potem wróciła do stanu poprzedniego. Cóż... dostałem wtedy lekcję pokory. Od tamtej pory staram się bardziej pilnować. Chcę osiągnąć cel, przyjemności przyjdą później. (...) Gdy sam się za to zabrałem, to moja waga przypominała sinusoidę. Miałem też wahania siły, energii. Podjąłem jednak współpracę z dietetykiem. Od tamtej pory czuję się dobrze. Nie brakuje mi mocy, mimo że cały muszę redukować wagę" - przyznał.
Jan Habdas, jak sam przyznał, jest zawodnikiem, dla którego nawet najmniejsze potknięcie oznacza porażkę. "Po nieudanych treningach bywa tak, że mam cały dzień z głowy. Mój nastrój uzależniony jest od tego, jak poszło mi na skoczni. Staram się to kontrolować, ale wychodzi to różnie. Czasem skoczę dobrze kilka razy, potem popsuję jeden skok, a to wybija mnie z rytmu, pojawiają się nerwy. Muszę nad tym pracować" - zauważył. Dodał jednak, że choć współpracuje obecnie z psychologiem kadry Danielem Krokoszem, korzysta także z usług prywatnego psychologa, którzy pomagają mu radzić sobie z presją i innymi problemami.











