A jednak to nie były tylko plotki ws. żony Stocha. Żyła się wygadał
Piotr Żyła właśnie odsłania kulisy decyzji Kamila Stocha o zakończeniu sportowej kariery. Przy okazji niejako potwierdził doniesienia, wedle których ważną rolę w całym procesie odegrała żona skoczka, Ewa Bilan-Stoch. Przekonała męża do jednego. Poza tym "Wewiór" odpowiedział też na pytanie dotyczące jego pożegnania ze skocznią.

Na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 Piotr Żyła pojawił się w innej niż do tej pory roli. Został telewizyjnym ekspertem. Na walkę o medale nie miał co liczyć, wszak już na tygodnie przed wylotem do Włoch jasnym było, że trzy miejsca w samolocie do Włoch zajmą Kamil Stoch, Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. Nutka żalu pojawiła się, lecz "Wewiór" rozumie decyzję trenera Macieja Maciusiaka.
"Pogodziłem się z tym, że przegrałem rywalizację na Turnieju Czterech Skoczni. Po konkursie w Zakopanem wiedziałem, że nic już z tego nie będzie. Miałem czas, żeby pogodzić się z decyzją trenera i ze swoją porażką. Bo takie są fakty: to moja porażka" - przyznaje w rozmowie z WP SportowymiFaktami. Mówi też sporo o świeżo upieczonym 19-letnim dwukrotnym medaliście olimpijskim oraz o żegnającym się ze skokami weteranem z wybitnymi sukcesami na koncie.
Żyła wprost ws. zakończenia kariery. "Pewnie nawet tego nie ogłoszę"
Piotr Żyła deklaruje, że na razie nie ma w nim planów zakończenia kariery. W jego przypadku raczej nie będzie to dojrzewanie do decyzji, a raczej coś bardziej spontanicznego i wynikającego z chwili. "Kiedy skończę? Sam nie wiem. Pewnie nawet tego nie ogłoszę. Któregoś dnia powiem 'dziękuję' i tyle. Jak pomyślę, że mi się nie chce, to skończę" - mówi.
Zarówno on jak i Dawid Kubacki wciąż mają nadzieję na powrót do formy. "Ciągle wierzymy w to, że dołączymy do Kacpra i poskaczemy jeszcze fajnie" - zapewnia. Czy do ich starań sensacyjnie dołączy Kamil Stoch? Są w ogóle nadzieje na to, że zmieni obraną ścieżkę i jednak przedłuży przygodę ze skocznią? Piotr stawia sprawę dość jasno, przywołując postać Ewy Bilan-Stoch, której zdanie - wedle wielu obserwacji i doniesień - jest kluczowe dla mistrza z Zębu.
"Jego i tak już namówiła żona na jeden czy dwa dodatkowe sezony, chciał kończyć wcześniej. Ewa przekonała go, żeby dał sobie szansę. Teraz byłoby go bardzo trudno przestawić. Też z nim o tym rozmawiałem. Chyba musi skończyć i zobaczyć, co poczuje. Pewnie mu się zatęskni za skokami. Wtedy może wróci? Z tego, co mówi, małe są na to szanse" - ujawnia.
Wątpliwości za to nie ma co do jednego - w polskim środowisku skoków narciarskich jest wiele potencjału, mamy też bardzo utalentowaną młodzież. Ma na myśli nie tylko Kacpra Tomasiaka, ale również jego brata Konrada oraz Klemensa Joniaka, Kacpra Juroszka i Szymona Sarniaka.
Jest też pewien, że 19-letni Tomasiak już teraz przejął pałeczkę od niego, Kubackiego i Stocha. Możliwe, że będzie to zawodnik wielkiego formatu. "Ma wszystko, żeby być na szczycie przez długi czas. Powinien to udźwignąć, jeszcze dużo dobrego przed nim" - ocenia i bez wahania odpowiada na pytanie o to, czy Kacprowi może uderzyć do głowy woda sodowa.
"Nie, absolutnie nie ma mowy. Nie odleci, a jeżeli tak się stanie, to go spacyfikujemy! Znając go, jestem przekonany, że będzie unosił się w powietrzu tylko na skoczni" - podsumowuje.













