6 chętnych Polaków, 5 miejsc. Wielka zagadka dla Thurnbichlera, decyzja zapadła
Thomas Thurnbichler do sezonu 2024/2025 podchodził bez jednego ze swoich podstawowych skoczków. Do zdrowia i formy wracał bowiem Piotr Żyła. Nasz mistrz świata do rywalizacji wrócił na weekend w Wiśle i pokazał, że chce skakać w Pucharze Świata dalej. Sygnał do trenera wysłał także Jakub Wolny, co sprawiło, że Austriak stanął przed bardzo trudną decyzją. Ta już zapadła.

Reprezentanci Polski w skokach narciarskich ten sezon w Pucharze Świata rozpoczęli na hamulcu ręcznym. Biało-Czerwoni od pierwszego weekendu w Lillehammer poszukiwali swojej wysokiej formy, która pozwoli im walczyć o zwycięstwa w kolejnych konkursach.
Poszukiwania trwały aż do weekendu w Wiśle, który właśnie się zakończył. Tam swoją wysoką formę potwierdzili Paweł Wąsek i Aleksander Zniszczoł. Tę dwójkę z pewnością możemy uznawać za liderów całej reprezentacji w tym momencie. Młodsi skoczkowie przejęli pałeczkę z rąk Kamila Stocha, Piotra Żyły i Dawida Kubackiego.
Znamy kadrę na Titisee-Neustadt! Thurnbichler wszystko ogłosił
Z tej trójki w Wiśle najbardziej regularny był Kubacki, który punktował w obu konkursach. Z bardzo dobrej strony niespodziewanie pokazał się także Jakub Wolny, który dzięki swoim skokom wywalczył miejsce w kadrze na konkursy w Titisee-Neustadt. Stoch i Żyła punktowali tylko w niedzielę. Thurnbichler po konkursie zapowiadał, że przy wyborze kadry na kolejny weekend waha się właśnie między tą dwójką.
Austriak decyzję już podjął i w następny weekend na niemieckiej skoczni nie zobaczymy Piotra Żyły, dla którego rywalizacja w Wiśle była pierwszą od wielu długich miesięcy. Thurnbichler zdecydował, że do Niemiec polecą: Paweł Wąsek, Aleksander Zniszczoł, Dawid Kubacki, Jakub Wolny oraz Kamil Stoch.
Dla Stocha ten niemiecki obiekt jest wyjątkowy. Wygrywał tam dwukrotnie w swojej karierze, w tym ten ostatni 39. raz - 9 stycznia 2021 roku. Nasz mistrz cztery razy w Titisee-Neustadt miał przyjemność stanąć na podium. Z pewnością ten obiekt nie jest dla niego "francą", jak zwykł nazywać niektóre skocznie.











