4446 dni i koniec. Fatalna passa przerwana. Już mówią o "kroku milowym"
Za nami weekend Pucharu Świata w Lahti. Reprezentanci Polski odegrali tam drugoplanową rolę. Szczególnie poniżej oczekiwań zaprezentowali się w niedzielnym konkursie duetów, w którym zajęli dopiero 7. miejsce. Tymczasem fatalną passę przerwali Finowie, którzy sprawili potężną niespodziankę.

Od piątku skoczkowie narciarscy rywalizowali w Lahti. W piątkowym konkursie indywidualnym najlepszym z Polaków był Kamil Stoch (10. miejsce). Natomiast w sobotę na tej samej pozycji uplasował się Kacper Tomasiak.
Sensacja w Lahti. Finowie czekali na podium od ponad 12 lat
W niedzielę odbył się konkurs duetów, a para Stoch - Tomasiak nie odegrała kluczowej roli, kończąc zmagania ostatecznie na 7. miejscu. Triumfowali Austriacy przed Słoweńcami i... Finami.
Miejsce na podium dla gospodarzy jest zdecydowanie potężną niespodzianką. Niko Kytosaho i Antti Aalto przerwali długą serię fińskich skoków narciarskich bez sukcesu. Jak wyliczył Adam Bucholz z portalu skijumping.pl, Finowie na podium Pucharu Świata mężczyzn czekali 4446 dni. Ostatni raz w TOP3 znalazł Anssi Koivuranta, który 4 stycznia 2014 roku wygrał konkurs indywidualny w Innsbrucku.
- Jestem przeszczęśliwy. Byliśmy dopiero na 7. miejscu po dwóch rundach. Skończyliśmy na podium, to przepiękna sprawa - powiedział Kytosaho na antenie Eurosportu. - Może to być krok milowy. Minęło ponad 12 lat od ostatniego podium. Cała Finlandia czekała długo na tę chwilę. Myślę, że wielu moich rodaków może być dziś bardzo szczęśliwych - dodał.











