230 metrów i "dwudziestki". Magiczne pożegnanie, o takim marzy każdy
Niedzielny konkurs indywidualny w Planicy to pożegnanie dwóch, wielkich zawodników. Z zawodowym sportem rozstaje się nie tylko "nasz" Kamil Stoch, ale i Manuel Fettner - niegdyś "złote dziecko", złoty medalista olimpijski i mistrz świata. Austriak swoją finałową próbę oddał kiladziesiąt minut po Polaku.

Finał Pucharu Świata to prawdziwe święto skoków narciarskich. Do Planicy każdego roku ściągają tłumy kibiców, by razem z zawodnikami fetować zakończenie zmagań i ostatni raz, wraz z "latającym cyrkiem" dać się ponieść emocjom przed kilkumiesięczną przerwą. Tym razem, zwłaszcza dla polskich kibiców wyjazd do Słowenii miał słodko-gorzki smak. I nie chodzi wcale o mizerną formę naszych reprezentantów.
230 metrów. Magiczny lot na pożegnanie
Ze światem skoków żegnał się bowiem Kamil Stoch - żywa legenda sportu, jeden z najwybitniejszych zawodników w historii dyscypliny. Jego sukcesy, a także sposób, w jaki był w stanie porywać fanów nie zostaną zapomniane nigdy. Podobnie, jak jego wzruszające pożegnanie - przed ostatnią próbą chorągiewką machała jego żona, Ewa, a na zeskoku honory oddali mu nie tylko koledzy z reprezentacji, ale i młodzież z prowadzonego dzięki jego inicjatywie klubu. Jak miało się okazać, nie był to jednak koniec pożegnań.
Kilkadziesiąt minut po naszym reprezentancie na belce startowej pojawił się bowiem Austriak, Manuel Fettner, dla którego Planica 2026 również była zwieńczeniem kariery. Kariery, którą rozpoczynał z łatką "złotego dziecka". Jako 15-latek "przywitał" się ze skokami w 2001 roku, zajmując w konkursie w Bischofschofen piąte miejsce. W trakcie długiej kariery sięgał między innymi po mistrzostwo olimpijskie (drużynowo w Pekinie, 2022) i mistrzostwo świata (2013, Val di Fiemme).
Blisko 41-letni skoczek wysoką formę utrzymywał do samego końca. W sezonie 2025/2026 zdołał się nawet wspiąć na indywidualne podium PŚ (był trzeci w Zakopanem). Także w Planicy raz jeszcze pokazał pazur. W finałowym skoku poszybował aż na 230,5 metra. Na zeskoku czekał na niego, podobnie jak na Stocha, bogaty "komitet powitalny". Pojawił się specjalny transparent z hasłem "koniec ery", dodatkowo - również kartonowe "noty" o wartości naturalnie najwyższej - 20 punktów.













