Mecz miał dodatkowy kontekst, bo było to kolejne starcie Polski z USA po finale tegorocznej Ligi Narodów. Tym razem stawką nie był medal, ale ważny sprawdzian przed kolejnymi wyzwaniami reprezentacyjnymi.
Pierwszy set lepiej rozegrali Amerykanie. Polacy mieli problemy z przyjęciem i popełniali błędy, przez co rywale mogli utrzymywać przewagę. Biało-Czerwoni próbowali wrócić do gry, ale końcówka należała do USA. Amerykanie wygrali 25:22.
Od drugiego seta obraz meczu wyraźnie się zmienił. Polacy zaczęli mocniej naciskać zagrywką, poprawili blok i coraz lepiej bronili. Ważne punkty dawał Szymon Jakubiszak, a przy siatce dobrze wyglądał Jakub Majchrzak. USA miało coraz większe problemy ze skończeniem pierwszej akcji, a Polska wygrała drugą partię bardzo pewnie 25:15.
Trzeci set. Dobrze funkcjonowała zagrywka Wilfredo Leona, swoje dokładał Kewin Sasak, a Amerykanie popełniali błędy. Polska utrzymywała przewagę i po ataku Jakubiszaka objęła prowadzenie w meczu, wygrywając seta 25:20.

Najwięcej emocji było w czwartej partii. USA znów próbowało mocniej zagrać serwisem i przez moment prowadziło, ale Polacy cierpliwie odrabiali straty. Kluczowa była praca blokiem i skuteczność w kontratakach. Po bloku Bartłomieja Bołądzia Biało-Czerwoni wyszli na prowadzenie 19:17, a w końcówce wykorzystali błędy rywali. Mecz atakiem zakończył Kamil Semeniuk.
Zobacz również:
Statystyki dobrze pokazują, gdzie Polska zbudowała przewagę. Amerykanie zdobyli więcej punktów atakiem, ale Biało-Czerwoni wygrali blokiem 11:5. To pozwoliło drużynie Grbicia odwrócić mecz po słabszym początku i wygrać 3:1.
Po zwycięstwach ze Słowenią i USA reprezentacja Polski w niedzielę zagra z Francją o triumf w Memoriale Wagnera.










