Zamieszanie tuż po spotkaniu z ministrem. Grbić nagle zaczął przepraszać
Po ostatniej piłce na mistrzostwach świata nie zakończyła się wspólna przygoda reprezentantów Polski w tym sezonie reprezentacyjnym. We wtorek siatkarze wylądowali w Warszawie, gdzie spotkali się z czekającymi na nich kibicami. Następnego dnia ugościł ich natomiast minister sportu. I po tej właśnie wizycie głośno zrobiło się na temat Nikoli Grbicia. Selekcjoner pojawił się na scenie, wywołując swoimi słowami poruszenie wśród pozostałych uczestników wydarzenia. Serb doczekał się błyskawicznej odpowiedzi.

Za świeżo upieczonymi brązowymi medalistami globalnego czempionatu pracowite ostatnie godziny. Co prawda zawodnicy są już w ojczyźnie, ale zanim spakują kadrowe ciuchy, wciąż mają jeszcze parę obowiązków do wypełnienia. Działo się zwłaszcza w środę, gdy bohaterów ostatnich tygodni ugościł minister sportu i turystyki. Podczas wizyty w resorcie uhonorowano Waldemara Wspaniałego. Legendarny trener został wybrany szkoleniowcem 25-lecia Polskiej Ligi Siatkówki. Z tej okazji przygotowano mu między innymi specjalny tort.
Nie był to koniec wzruszających chwil. Do kolejnych ważnych scen doszło zaledwie kilkadziesiąt minut później, podczas spotkania z pracownikami Orlenu. W pewnym momencie na scenie przemówił do wszystkich wciąż chyba przeżywający półfinałową porażkę Nikola Grbić. "Na początku chcę podziękować, że jesteście z nami i zawsze nas wspieracie. Jesteśmy rozczarowani, chcieliśmy więcej. Przepraszam was. Z drugiej strony to już ósmy turniej, gdy byłem trenerem tej drużyny i ósmy, z którego przywieźliśmy medal. Mam nadzieję, że przy najbliższej okazji ten medal będzie inny, najcenniejszy" - przekazał Serb cytowany przez "sport.pl".
Nikola Grbić zwrócił się do polskich kibiców. Otrzymał błyskawiczną odpowiedź
Kibice zareagowali natychmiastowo. Zachęceni przez Jerzego Mielewskiego z Polsatu Sport bez większego zastanowienia zaczęli skandować imię i nazwisko obecnego opiekuna kadry. Na twarzy selekcjonera z kolei pojawiło się wzruszenie. Lepszej reakcji na swoje słowa po prostu nie mógł sobie wyobrazić. Scenom tym z dumą przyglądali się również zawodnicy. W tym choćby Wilfredo Leon. Przyjmujący nie miał zamiaru rozpamiętywać niepowodzenia, tylko przeszedł do konkretów. "Nie mamy wyjścia. Za dwa lata na mistrzostwach w Polsce tylko złoto" - zapowiedział.
Przed własną publicznością na pewno nie zabraknie mu motywacji. Zwłaszcza, że "Biało-Czerwoni" po filipińskim turnieju mają sporo do udowodnienia.











