Występy polskich siatkarzy w Lidze Narodów przyniosły Polsce kolejne złoto. W fazie zasadniczej drużyna rozpędzała się w miarę powrotów podstawowych zawodników - aż do pasjonującego finału, w którym ograła 3:2 drużynę USA.
Zespół wzmacniali zawodnicy ze wszystkich pozycji. Najmniejsze rotacje były na środku, gdzie podstawowi siatkarze - Bartłomiej Lemański i Szymon Jakubiszak - są z kadrą od pierwszego turnieju fazy zasadniczej. Podobnie rezerwowy środkowy Jakub Majchrzak. Od drugiego tygodnia Ligi Narodów z kadrą jest wracający po urazie Jakub Nowak.
Na zmiany na tej pozycji większych szans nie ma. Nikola Grbić czekał co prawda na Jakuba Kochanowskiego, ale ten nie pomoże drużynie na mistrzostwach Europy. Mistrz świata z 2018 r. robił wszystko, by wrócić do gry, ale skończyło się operacją kolana. Dołączył tym samym na liście nieobecnych do Norberta Hubera i Mateusza Bieńka - pierwszy niespodziewanie zrezygnował z gry w kadrze przed sezonem, drugi już po powołaniu od Grbicia ogłosił podobną decyzję. Obaj motywowali je stanem zdrowia.
Dla Grbicia takie problemy to jednak nic nowego. Zmaga się z nimi od początku pracy z polską kadrą.
Nikola Grbić musiał sobie radzić bez Wilfredo Leona. Potem problemów tylko przybywało
Serb objął ją w 2022 r. Najważniejszym turniejem były wówczas mistrzostwa świata, których organizację Polska wspólnie ze Słowenią przejęły z rąk wykluczonej z rozgrywek Rosji. Jeszcze przed startem sezonu poważnej kontuzji ścięgna Achillesa doznał Huber i wypadł z gry.
Środkowy nie był wtedy jeszcze tak ważnym zawodnikiem kadry, jak w kolejnych latach. Co innego Wilfredo Leon. Jeden z najlepszych siatkarzy świata po sezonie klubowym poddał się operacji kolana, ale bardzo chciał wrócić na mistrzostwa świata przed polską publicznością. Po operacji przyjechał nawet do Spały pokazać się sztabowi szkoleniowemu, wrzucał do sieci filmiki, na których pokazywał, że może już skakać i atakować.
- Wyprzedził plany rehabilitacyjne dotyczące powrotu do skakania, robił, co w jego mocy. To świetna rzecz. Kiedy jednak pojawia się na boisku, wszyscy oczekują, że zaserwuje piłkę z prędkością 120 km/h. I gdyby spudłował, wszyscy byliby rozczarowani. Jeśli nie jest gotowy, to nie jest - uciął wówczas sprawę Grbić.
I na mistrzostwa śwata Leona nie powołał. Kadra i tak spisała się jednak znakomicie, docierając do finału - w nim przegrała z Włochami i skończyła ze srebrnym medalem.
Kontuzje uderzyły w kadrę Grbicia w Paryżu. "Nigdy w takim stanie nie grałem"
Rok później reprezentacja Polski rozegrała jeden z najlepszych sezonów w historii. Najpierw sięgnęła po złoto Ligi Narodów, a potem wywalczyła mistrzostwo Europy. Również wtedy Grbić nie miał jednak pełnego pola manewru.
W kadrze na mistrzostwa Europy byli już Huber i Leon, ale uraz wyeliminował z turnieju Bieńka. Z drużyną był Bartosz Kurek, ale także on zmagał się z problemami zdrowotnymi i nie mógł już pomóc zespołowi w meczach, które decydowały o zdobyciu medali.
Wszystkich najlepszych polskich siatkarzy Grbić miał do dyspozycji w roku 2024, w sezonie olimpijskim. W kadrze do samego końca trwała zacięta walka o wyjazd na igrzyska, trener ostatecznie nie znalazł miejsca dla świetnego tamtego lata Bartosza Bednorza. Ale już w trakcie samego turnieju w Paryżu Serb znów musiał radzić sobie z problemami zdrowotnymi.
Już mecz fazy grupowej z Egiptem przyniósł uraz Tomasza Fornala. Przyjmujący zdążył wykurować się na najważniejsze mecze, w tym półfinał z USA, w którym odegrał zresztą ważną rolę. W tym meczu z powodu kontuzji stopy nie mógł już zagrać Bieniek, który zakończył udział w turnieju na ćwierćfinale ze Słowenią. W trakcie spotkania z USA urazów nabawili się zaś Marcin Janusz i Paweł Zatorski.
Obaj desperacko walczyli o występ w finale. Zagrali przeciwko Francji, ostatecznie Polska skończyła ze srebrem, drugim w historii medalem olimpijskim.
Nigdy w takim stanie nie grałem. Nie zastanawiałem się nad tym. Nie widziałem żadnej możliwości, by odpuścić ten mecz
Udział w igrzyskach libero okupił m.in. zmiażdżonym nerwem i długotrwałym zanikiem czucia w palcu.
Urazy w Lidze Narodów i na mistrzostwach świata. W tym sezonie Grbić znów ma problem
Rok później Zatorski i Janusz ustalili z Grbiciem, że kadrze nie pomogą i otrzymają od selekcjonera rok przerwy. Jak okazało się później, to było ich pożegnanie z reprezentacją, obaj postanowili bowiem zakończyć kariery w drużynie narodowej. W 2025 r. nad swoim zdrowiem pracował też Bieniek, przerwę zrobili sobie także Grzegorz Łomacz i Łukasz Kaczmarek.
A jakby tego było mało, groźnej kontuzji w trakcie treningów przy okazji Ligi Narodów doznał Aleksander Śliwka. Nie było mowy, by poleciał na mistrzostwa świata. Już w trakcie turnieju na Filipinach z gry wypadli Fornal oraz Kurek. "Biało-Czerwoni" i tak sięgnęli jednak po medal - tym razem brązowy.
Problemy z lata 2026 r. nie są więc dla Grbicia niczym nowym. Selekcjoner układa odnowiony reprezentacyjny środek, ale też czeka na powrót do pełni formy Kewina Sasaka. Atakujący typowany na następcę Kurka - zresztą również nieobecnego w kadrze tego lata - pauzował przez kilka miesięcy w trakcie sezonu ligowego. Na razie Grbić poradził sobie z problemami jak zwykle, czyli bardzo dobrze. Kolejny egzamin w trakcie wrześniowych mistrzostw Europy.
















