To zawsze trudny moment dla Grbicia, jest przeciek z kadry. "Chodzi zachmurzony"
Sezon reprezentacyjny w siatkówce wprawdzie zacznie się dopiero za kilka miesięcy, ale Nikola Grbić już bacznie przygląda się kandydatom do gry w jego zespole, pojawia się na meczach i analizuje występy potencjalnych kadrowiczów. Okazuje się, że sam proces selekcji jest dla selekcjonera bardzo trudny, o czym opowiedział jeden z jego asystentów, obrazowo opisując zachowanie trenera w tym krytycznym momencie. I zdradził, czy Serb dopuszcza sztab do dyskusji nad powołaniami.

Polscy siatkarze w 2026 roku będą bronić dwóch tytułów - w pierwszej połowie czerwca rozpoczną walkę w Lidze Narodów, którą wygrali w ubiegłym sezonie, z kolei 9 września nastąpi inauguracja mistrzostw Europy - "Biało-Czerwoni" przed trzema laty triumfowali w imprezie, pokonując w wielkim finale Włochów. Obrona złota będzie o tyle istotna, że triumf na czempionacie Starego Kontynentu daje automatyczną kwalifikację do igrzysk olimpijskich w Los Angeles.
Nikola Grbić przed rokiem powołania do szerokiej kadry ogłosił pod koniec marca, niewykluczone, że w tym roku nazwiska wybrańców Serba poznamy w podobnym terminie. A to oznacza, że dzień podania ostatecznej decyzji zbliża się wielkimi krokami, serbski selekcjoner z kolei bacznie przygląda się poczynaniom potencjalnych kadrowiczów.
Szkoleniowiec "Biało-Czerwonych" pojawia się na meczach PlusLigi, zapewne też śledzi mecze z udziałem zawodników występujących poza granicami naszego kraju, w tym Kamila Semeniuka we Włoszech, Tomasza Fornala w Turcji czy Bartosza Kurka i Norberta Hubera w Japonii. Uwagę trenera przyciągają też potencjalni debiutanci i mniej doświadczeni zawodnicy, a Grbić musi później z tego grona wyselekcjonować około 30 zawodników.
Tak zachowuje się Nikola Grbić przed ogłoszeniem powołań
Teraz, za sprawą rozmowy Marcina Nowakowskiego dla siatkarskieligi.pl wychodzi prawda o tym, jak zachowuje się Grbić przed ogłoszeniem powołań. Asystent selekcjonera przy okazji zdradził, czy sztab bierze udział w selekcji.
"Selekcjoner zawsze pyta nas o zdanie, rozmawiamy na ten temat, ale ostateczny wybór należy do niego. Przed jego dokonaniem zazwyczaj przez tydzień widać, że chodzi cały czas zachmurzony i że jego umysł to wszystko trawi, zastanawia się i analizuje, bo naprawdę chce podjąć najlepszą możliwą decyzję dla zespołu. To on jest szefem" - ujawnił.
Zadania członków sztabu szkoleniowego nie ograniczają się jednak tylko do pomocy przy selekcji zawodników, każdy ze współpracowników Grbicia ma inne, ściśle określone obowiązki. Nowakowski jako asystent m.in. analizuje dane dostarczane przez statystyków, co oznacza godziny żmudnej pracy, szczególnie podczas długich i intensywnych turniejów.
Mamy swój schemat podziału przygotowania taktyki. Oczywiście trener Grbić sprawuje nad wszystkim pieczę i ogląda też mecze po swojemu. I potem razem sklejamy to wszystko w całość. Zwłaszcza Liga Narodów jest bardzo wymagająca, bo jeśli grasz trzy mecze z rzędu, to śpisz po trzy, cztery godziny
Nowakowski zauważył, że w Polsce nie brakuje też internetowych "ekspertów", którzy dzielą się swoimi teoriami na temat sytuacji w drużynie. Sam asystent Grbicia nie śledzi tego typu komentarzy, podczas wielkich turniejów stara się nie zaglądać do mediów społecznościowych. Zwrócił jednak uwagę też na pozytywny aspekt tego, że w Polsce tak wiele osób interesuje się siatkówką, a np. powołania stanowią zawsze temat do żywiołowej dyskusji.
"W jakiś sposób to, że nasze powołania są tak szeroko komentowane, to jest naturalne i to jest raczej powód do dumy, że siatkówka jest tak istotnym sportem w Polsce. Ostatnio rozmawiałem z Aaronem Russellem i on mówił, że dla Amerykanów to jest niesamowite, że my Polacy zawsze gramy o zwycięstwo i na maksa, że Nikola Grbić zawsze gra, żeby wszystko wygrywać. Oczywiście każdy chce wygrać, ale w USA liczą się tylko igrzyska, a w Polsce liczy się wszystko" - zauważył.















