Wojna nerwów, a potem taka reakcja Grbicia. Zaapelował o jedno
Druga porażka w trzecim meczu polskich siatkarzy w Lidze Narodów - z taką sytuacją musi się zmierzyć Nikola Grbić. Po raz drugi "Biało-Czerwoni" byli blisko zwycięstwa, ale ostatecznie przegrali z Japonią 2:3. Po przegranym tie-breaku selekcjoner polskiej kadry od razu wystosował apel do siatkarzy. - Trzeba wiedzieć, kiedy podejmować większe ryzyko, czasem posłuchać trenera. Ale to długi proces, musimy zachować cierpliwość - przekonuje Serb. Jego drużyna po porażce straciła miejsce na czele rankingu FIVB.

Nikola Grbić po raz drugi z rzędu stanął przed kamerą VolleyballWorld TV po przegranym tie-breaku. Podobnie jak w czwartek ze Słowenią, tak i w piątek jego siatkarze dali sobie wyrwać zwycięstwo, mimo że doprowadzili do gry na przewagi.
Ze Słowenią przegrali 17:19, z Japonią 15:17. W obu przypadkach brakowało niewiele. Tuż po meczu reporter zwrócił się więc do trenera Polaków z pytaniem o wnioski, jakie jego siatkarze mieli wyciągnąć z tej pierwszej porażki. Grbić tylko się uśmiechnął.
- Gdyby zawodnicy mieli wyciągać wnioski i efekt byłoby widać po pierwszym takim meczu, byłoby cudownie, nie miałbym co robić. Byłbym najlepszy na świecie. Ale to nie jest takie proste. Czasem czujesz, że bijesz głową w mur, przegrywasz w podobnych sytuacjach. Ale uczysz się, starasz się wyciągnąć z tego wnioski. Trzeba wiedzieć, kiedy podejmować większe ryzyko, czasem posłuchać trenera. Ale to długi proces, musimy zachować cierpliwość, chociaż czasami nie jest to łatwe, zwłaszcza gdy jesteśmy bardzo blisko rywala - apeluje selekcjoner "Biało-Czerwonych".
Apel Grbicia po porażce z Japonią w Lidze Narodów
Serb w meczu z Japonią dał szansę Alaksiejowi Nasewiczowi i Aleksandrowi Śliwce, którzy w rywalizacji ze Słowenią pomagali drużynie z rezerwy. O ile pozycja tego drugiego, nowego kapitana, jest w kadrze niepodważalna, o tyle atakujący musi walczyć o swoje. I spisał się w piątek dobrze, zdobył 24 punkty, najwięcej w drużynie.
Z pewnością nie zawiedli także Bartłomiej Lemański, Maksymilian Granieczny czy Szymon Jakubiszak. Mimo to polscy siatkarze znów nie wykorzystali szansy, by zgarnąć zwycięstwo.
- Czasem o wyniku spotkania decyduje jedna piłka. Jestem zadowolony, że potrafiliśmy wrócić do gry, że mieliśmy swoje szanse. Powtórzę, to długi proces. Cieszę się, że mamy dzień wolny, zwłaszcza po dwóch tie-breakach. Mam nadzieję, że dobrze się zregenerujemy - podkreśla Grbić.
Nikola Grbić jasno o dyspozycjach dla siatkarzy. Na tym mu najbardziej zależy
Reporter VolleyballWorld TV dopytywał też Serba o dyspozycje, które wydaje zawodnikom przed zagrywką. W spotkaniu z Japonią w roli "zadaniowca" do pola serwisowego wchodził na zmiany Jakub Majchrzak, trener czasami podpowiadał też coś innym zawodnikom. Zaprzeczył jednak, jakoby "sterował" wyborami swoich siatkarzy w polu serwisowym.
- Byłem zawodnikiem i domyślam się, co się dzieje w głowach tych siatkarzy. Czasem mogę zasugerować, że taktyczny skrót byłby znakomitym wyborem, ale kiedy widzę, że piłka ląduje potem na szóstym metrze, bo zawodnik do końca tego nie czuł - nie o to w tym wszystkim chodzi. Wolę, żeby sami decydowali, co jest w danym momencie dobre, bezpieczniejsze. Zależy mi na tym, aby moi zawodnicy byli bardziej agresywni w tym elemencie, wywierali więcej presj zagrywką, bo wtedy dajemy sobie więcej szans - kwituje Grbić.
Porażka z siódmą dotąd w rankingu FIVB Japonią sprawiła, że Polska straciła pierwsze miejsce w klasyfikacji. W sobotę kadrę Grbicia czeka wspomniany dzień przerwy, turniej w Chinach - pierwszą odsłonę rundy zasadniczej Ligi Narodów - zakończą w niedzielę. Mecz z Ukrainą o godz. 7, transmisja na antenach Polsatu Sport, relacja tekstowa w Interia Sport.















