Nikola Grbić od początku pracy z reprezentacją Polski pierwsze mecze Ligi Narodów poświęcał na testowanie zawodników z drugiego kadrowego szeregu. W tym sezonie zezwolił na przerwę pięciu wicemistrzom olimpijskich z Paryża, sięgnął więc wyjątkowo głęboko i sprawdził dużą grupę debiutantów.
Paradoksalnie jednak wyniki w dwóch pierwszych turniejach były lepsze niż teraz w Gdańsku, gdy w końcu do drużyny dołączyły największe gwiazdy. Po porażkach z Kubą i Bułgarią przez chwilę możliwy był nawet scenariusz, w którym polscy siatkarze nie zagrają w turnieju finałowym Ligi Narodów w Ningbo. Dobre wieści dla "Biało-Czerwonych" przyszły dopiero późnym wieczorem, po porażkach Iranu i Słowenii.
Liga Narodów siatkarzy. Nikola Grbić zapowiada najmocniejszy skład
Stawką dzisiejszego spotkania nie będzie więc walka o awans, ale mimo wszystko to coś więcej niż prestiż i narracja o rewanżu za przegrany finał olimpijski - choć to faktycznie pierwszy oficjalny mecz obu drużyn od boju o złoto w Paryżu. Jest nią również poprawienie nastrojów wokół kadry, a także pewności siebie odmienionej drużyny.
"Czasami w trudnym momencie zespół gra dobrze. Z Francją możemy przegrać w godzinę, ale też zagrać bardzo dobrze i wygrać. Byliśmy w takiej sytuacji w Lidze Narodów w Bolonii, przegraliśmy półfinał, a dzień później trzeba było grać o brązowy medal z Włochami na ich terenie. Reakcja była super, wygraliśmy 3:0. Mam nadzieję, że z Francją też tak zareagujemy. Ale nie będzie łatwo, po drugiej stronie jest mistrz olimpijski w pełnym składzie, brakuje jedynie Earvina Ngapetha" - podkreśla Grbić.
W Gdańsku, gdzie selekcjoner ma już do dyspozycji pełen skład, w którym brakuje jedynie rekonwalescentów i zawodników kontuzjowanych, selekcjoner nie zaprzestał dużych rotacji. Nie tylko z meczu na mecz zmienia szóstkę, ale też dokonuje dużych zmian w trakcie spotkań. Ogromną karuzelę rotacji rozkręcił na przyjęciu, choćby w spotkaniu z Bułgarią dał szansę aż pięciu zawodnikom na tej pozycji. W ataku oprócz Bartłomieja Bołądzia i Kewina Sasaka chwilami testowany był Wilfredo Leon.
Grbić argumentuje jednak, że na tym etapie sezonu musi dać szansę na boisku kilku zawodnikom, którzy grali ostatnio mniej. Po porażce z Kubą przyznał zresztą, że wszyscy wprowadzani w tym turnieju do zespołu siatkarze potrzebują jeszcze minut spędzonych na boisku. Teraz jednak zapowiada, że od spotkania z Francją testowanie się skończy.
Od początku chciałem grać z Francją zawodnikami, którzy najprawdopodobniej wystąpią w ćwierćfinale. Mam jakiś pomysł, ale co będzie na boisku, nie wiem. Myślałem, że wygramy 3:0 albo 3:1, mieliśmy wszystko w swoich rękach. Niestety, musieliśmy zmieniać wszystko, by próbować wygrać mecz
Siatkówka. Mecz Polska - Francja o coś więcej niż prestiż
Po drugiej stronie siatki będą dziś Francuzi, z którymi polscy zawodnicy znają się bardzo dobrze. Wielu mistrzów olimpijskich grało w PlusLidze, niektórzy będą w niej występować także w przyszłym sezonie. W Ergo Arenie Francuzi prezentują się lepiej niż Polacy: ograli Chiny, po tie-breaku pokonali Kubę, a w sobotę rozbili Iran.
Ich trener Andrea Giani przed ostatnim spotkaniem Ligi Narodów utrzymuje jednak podobną narrację, co Grbić.
"Mecz z Polską będzie trudny. Ważne, byśmy mieli w nim odpowiednią energię. Wiele zespołów dokonuje zmian. W tym momencie sezonu trudno jest o to, by drużyna cały czas prezentowała bardzo dobrą formę, zwłaszcza jeśli chodzi o czołówkę. Daliśmy więcej odpoczynku zawodnikom, a teraz potrzebujemy czasu, by doszli do siebie fizycznie, technicznie. To sprawia trudności, ale nie jest problemem, bo było zaplanowane. Polska zrobiła to samo" - przekonuje szkoleniowiec Francuzów.
Przed meczem Polska - Francja pewne jest zatem tylko jedno: tłumy kibiców na trybunach Ergo Areny. Początek spotkania o godz. 20.30, transmisja w Polsacie Sport 1, relacja "na żywo" w Interia Sport.
Z Gdańska Damian Gołąb
Nikola Grbić po porażce z Bułgarią. "Nie wiem, co się stało"













