Wielki powrót polskiego siatkarza i cios w finale. Nikola Grbić tłumaczy gwiazdę
Paweł Zatorski znów może pomagać Asseco Resovii Rzeszów, a ostatnio wrócił na pozycję libero. Finał TAURON Pucharu Polski dwukrotnemu mistrzowi świata jednak nie wyszedł, za co spadła na niego spora krytyka m.in. ze strony Wojciecha Drzyzgi. Zawodnika broni jednak selekcjoner Nikola Grbić. - Potrzebuje trochę czasu, by wrócić do rytmu - podkreśla selekcjoner reprezentacji Polski. A sam Zatorski opowiedział o kulisach swojego powrotu na pozycję libero Asseco Resovii.

Kilkanaście ostatnich miesięcy było dla Pawła Zatorskiego trudnym czasem. Jeszcze w grudniu 2024 r. musiał poddać się operacji biodra, po której czekał go mozolny powrót do pełnej sprawności i formy. Ostatniego lata zabrakło go więc w reprezentacji Polski, której podporą był przez kilkanaście lat.
Powrót do gry w klubie nie okazał się jednak łatwy. Asseco Resovia Rzeszów sprowadziła bowiem nowego libero Erika Shojiego, do tego w klubie pozostał Michał Potera, zmiennik Zatorskiego. Nowy trener Massimo Botti ma więc w tym sezonie do dyspozycji aż trzech libero.
"Niezależnie w jakiej roli będzie mi dane, dam z siebie w tym sezonie wszystko, żeby wspaniali Kibice Resovii Rzeszów dostali w końcu to na co zasługują od wielu lat" - pisał na starcie sezonu Zatorski w mediach społecznościowych.
Paweł Zatorski wrócił do gry na libero. "Trochę niespodziewanie"
Okazało się, że Botti nie widzi dla niego miejsca na libero. Te w większości meczów zajmował Shoji, numerem dwa był Potera, a Zatorski został przekwalifikowany do roli przyjmującego. Pojawiał się na boisku na krótko, by wspomóc kolegów w przyjęciu, choć raz otrzymał także... szansę ataku z drugiej linii.
Sytuacja zmieniła się pod koniec 2025 r. W ćwierćfinałowym spotkaniu TAURON Pucharu Polski przeciwko Aluron CMC Warcie Zawiercie Botti wystawił Zatorskiego na libero. I od kilku meczów stało się to regułą, choć taka zmiana zaskoczyła nawet samego siatkarza.
- Niezmierną radość sprawia mi to, że w takim momencie sezonu dostałem szansę - już w ćwierćfinale przeciwko drużynie z Zawiercia. Trochę niespodziewanie: wtedy dowiedziałem się praktycznie godzinę przed pierwszym gwizdkiem. Ale to ogromna radość. To pokazuje, jak życie jest przewrotne, jak czasem warto pokornie czekać na swoją szansę. Cieszy mnie ta historia, która właśnie się wydarza - opowiadał Zatorski jeszcze po półfinale TAURON Pucharu Polski.
W nim pomógł drużynie rozbić PGE Projekt Warszawa i awansować do finału. Upragnionego trofeum, na które Asseco Resovia czeka 39 lat, zdobyć się jednak nie udało.
Problemy w finale TAURON Pucharu Polski. Sześć błędów i takie głosy. "Najgorsza wersja"
W finale Rzeszowianie przegrali bowiem wyraźnie z Bogdanką LUK Lublin. Siatkarze Resovii nie mieli szans z drużyną prowadzoną przez Stephane'a Antigę, a eksperci sporo zastrzeżeń mieli m.in. do gry Zatorskiego.
Dlaczego Zatorski dotrwał do końca tego meczu? Ja bym nawet sfingował kontuzję, zmieniłbym libero. To była najgorsza wersja Pawła Zatorskiego. Nie przypominam sobie go tak źle grającego. "Elektryczny", wchodzący w kompetencje innych
W wypowiedzi dla kanału #VolleyTime ekspert Polsatu Sport zastrzegł, że nie obwinia Zatorskiego o porażkę, ale po prostu tego dnia siatkarza należało zmienić. Problem w tym, że Botti na finał obu potencjalnych zmienników - Poterę i Shojiego - desygnował do gry w roli przyjmujących. W koszulce drugiego libero w kwadracie dla rezerwowych stał australijski środkowy Beau Graham. Dlatego szkoleniowiec nie mógł wprowadzić Amerykanina ani Polaka na tę pozycję.
A ostrzeliwany przez świetnie dysponowanych w polu zagrywki Lublinian Zatorski zakończył spotkanie z tzw. pozytywnym przyjęciem na poziomie 17 procent. Statystycy na oficjalnej stronie PlusLigi wyliczyli mu sześć błędów przy 18 próbach przyjęcia serwisu rywali.
Nikola Grbić staje w obronie Pawła Zatorskiego. Jasna diagnoza selekcjonera
Wyrozumiały wobec Zatorskiego był natomiast Nikola Grbić. Serb trenował przed laty dwukrotnego mistrza świata w ZAKS-ie Kędzierzyn-Koźle, a potem konsekwentnie stawiał na niego w najważniejszych turniejach w roli selekcjonera reprezentacji Polski.
Zatorski zdobył z kadrą kilkanaście medali największych imprez i nie żałował zdrowia, jak choćby w półfinale i finale igrzysk olimpijskich w Paryżu. Grbić podkreśla, że teraz 35-letniemu zawodnikowi należy przede wszystkim dać czas.
- Zatorski jest ważny dla Resovii, nawet jeśli miał zły dzień w finale. Ale to może się zdarzyć. Nie grał zbyt wiele w poprzednim sezonie, podobnie jak w tym. Jak każdy zawodnik, potrzebuje trochę czasu, by wrócić do rytmu. Nie jest łatwo grać w finałach - tłumaczy selekcjoner.
Zdrowy Zatorski być może znów będzie rozważany jako kandydat do gry w kadrze, w której zadebiutował w 2009 r. Grbić już zapowiedział powroty do reprezentacji Polski w przyszłym sezonie, ale na razie nie zdradził nazwisk. Poprzedniego lata w kadrze brakowało Zatorskiego i czterech innych wicemistrzów olimpijskich z Paryża.













