Reklama

Reklama

Vital Heynen: Wyszło lepiej niż się spodziewałem

Trener polskich siatkarzy Vital Heynen przyznał, że wyniki osiągnięte w fazie interkontynentalnej Ligi Narodów przekroczyły jego oczekiwania. Zapowiedział walkę w turnieju finałowym, ale jednocześnie do składu na tę imprezę powołał kilku mniej doświadczonych graczy.

Polscy siatkarze wrócili we wtorek z trzytygodniowego tournee - rywalizowali kolejno w Japonii, USA i Australii. Ośmiu zawodników, którzy pojawili się na konferencji prasowej w Warszawie, byli wyraźnie bardzo zmęczeni długim lotem i wyczerpującymi podróżami w minionych dniach. Reszta dostała zgodę na to, by od razu udać się na odpoczynek. W przeciwieństwie do podopiecznych energią tryskał za to Heynen.

"Chłopaki, wyglądacie, jakbyście szli na rozstrzelanie. Co z wami? Awansowaliście do Final Six, uśmiechnijcie się!" - zachęcał swoich siatkarzy Belg.

On całą konferencję...przestał. "Mam za sobą długie godziny spędzone w samolocie, więc pozwólcie, że nie będę znów siadał" - zwrócił się do dziennikarzy.

Następnie przeszedł po podsumowania okresu pracy z biało-czerwonymi. Po raz pierwszy spotkał się z nimi 10 maja na zgrupowaniu w Spale.

"Naprawdę ich lubię. Patrząc po nich teraz, to chyba nie myślą tak samo. Cieszę się każdą chwilą z nimi spędzoną. Szczerze mówiąc, to na początku naszej współpracy zastanawiałem się, czy będą zawsze odpowiednio zmotywowani, ale było dobrze pod tym względem. Cieszę się, że ta tworząca się dopiero drużyna już coś osiągnęła. Wykorzystałem w tych 15 spotkaniach 21 zawodników. Wyszło lepiej niż się spodziewałem. Na początku musieliśmy się poznać nawzajem. Przed nami jeszcze długa droga. Jestem usatysfakcjonowany tym, co osiągnęliśmy w LN, a teraz będę miał dodatkową okazję, by poobserwować zawodników" - zastrzegł szkoleniowiec.

Biało-czerwoni również zwracali uwagę na to, że szkoleniowiec dał pograć wielu siatkarzom.

"Każdy dołożył swoją cegiełkę do tego awansu. To jeszcze jednak nie koniec drogi. Jedziemy do Lille walczyć o swoje" - zapewnił Aleksander Śliwka.

Zawodnicy zgodnie podkreślali, że choć w minionych tygodniach zdarzały się trudne momenty, to każdy z nich cieszy się, iż miał okazję być częścią tej grupy.

"Przyjemnie było ją tworzyć - na boisku i poza nim. Mam nadzieję, że zakończymy to sukcesem" - podkreślił Bartosz Kurek, nawiązując do wrześniowych mistrzostw świata, które są docelową imprezą biało-czerwonych w tym sezonie.

Jak dodał, podczas ostatnich tygodni przekonał się, że jego koledzy z kadry są skłonni do poświęceń i dla dobra reprezentacji są gotowi nawet odsunąć na bok swoje osobiste ambicje. Kurka z kolei Paweł Zatorski pochwalił za tonowanie emocji w trudnych momentach. "Uspokaja, a nie nakręca je. Zmienił się pod tym względem. To ważne, by w nerwowych sytuacjach powściągnąć emocje" - argumentował libero biało-czerwonych.

Po powrocie do kraju zawodnicy dostali kilka dni wolnego. W piątek zbierają się w Nowym Dworze Mazowieckim na krótkie zgrupowanie, a w niedzielę wylatują do Lille.

We wtorek Heynen podał też wstępny, 15-osobowy skład (do Francji poleci 14 zawodników) na turniej finałowy. Belg postawił na kilku pewniaków - na rozegraniu pojawią się doświadczeni Fabian Drzyzga i Grzegorz Łomacz. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami na Final Six nie wróci przyjmujący Michał Kubiak. Kapitan zespołu dołączy do kolegów dopiero podczas przygotowań do mistrzostw świata. Powołany na najbliższy turniej nie zostali także dwaj doświadczeni gracze, którzy pokazali się z dobrej strony w turniejach fazy interkontynentalnej - środkowy Piotr Nowakowski i atakujący Dawid Konarski.

"Oceniając na podstawie samej gry, to Dawid byłby w składzie. Rozmawiałem z nim dwie godziny jeszcze w Ankarze i powiedziałem mu wówczas +Jesteś bardzo doświadczonym zawodnikiem. Proszę, ustąp nieco miejsca paru młodszym graczom+. On to zaakceptował. +Konar+ pograł w pierwszych turniejach LN, a potem dawałem szansę młodszym graczom. On chciał wrócić, deklarował, że jest gotowy, ale powtarzałem mu, że teraz muszą pograć młodsi. Z Piotrem była podobna sytuacja jak z Kubiakiem. Ustaliliśmy, że zagra tylko w pierwszych turniejach LN" - wyliczał trener Polaków.

Jak dodał, wszyscy trzej atakujący - Kurek, debiutant Damian Schulz i Maciej Muzaj - będą mieli okazję do nauki.

"Bartek rozegrał wiele meczów w kadrze, ale teraz wrócił na atak po dwóch latach przerwy. Damian i Maciek dopiero zaczynają zbierać doświadczenie międzynarodowe" - wskazał.

Heynen jednocześnie dokonał już pierwszej selekcji. O ile nie zajdzie potrzeba wynikająca z kontuzji, to w tym sezonie nie zagra już atakujący Łukasz Kaczmarek.

Reklama


"Zdecydowałem, że dam więcej pograć innym zawodnikom na tej pozycji" - skwitował szkoleniowiec.

Gdy jeden z dziennikarzy powiedział, że nie ma pojęcia, kto jest obecnie pierwszym atakującym kadry, Belg z uśmiechem przyznał, że on również.

"Potrzebna jest pewna baza. Wiadome jest tylko, że na rozegraniu stawiamy na Fabiana i Grześka, a na libero na Pawła Zatorskiego" - wyliczał.

Jak dodał, rotowanie składem ma swoje zalety - stanowi element zaskoczenia dla rywali.

"Gdy wyszliśmy na mecz z Brazylią z Marcinem Januszem na rozegraniu, to rywale zastanawiali się +kto to jest? Kim jest ten gość? A, to rozgrywający" - żartował trener biało-czerwonych.

Turniej finałowy pierwszej edycji LN odbędzie się w dniach 4-8 lipca. Polacy trafili do grupy B, w której najpierw 4 lipca zmierzą się z Rosjanami, a dzień później z Amerykanami.

"Będziemy bardzo zmobilizowani, ale pamiętajmy, że Rosja i USA grają już w najmocniejszych, doświadczonych składach. U nas jest sporo młodych chłopaków" - zastrzegł Heynen.

Dowiedz się więcej na temat: siatkarska Liga Narodów | Vital Heynen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje