Reklama

Reklama

Tokio 2020. Ostatni wybór Vitala Heynena

W środę wieczorem Vital Heynen podał niemal pełny skład na igrzyska olimpijskie w Tokio. Niemal, bo wciąż nie wiadomo, na którego libero postawi selekcjoner polskich siatkarzy. Pozycję dwukrotnego mistrza świata Pawła Zatorskiego będzie próbował zaatakować Damian Wojtaszek. To może być największa niespodzianka w kadrze Polaków na wielki turniej od pominięcia Bartosza Kurka przez Stephane'a Antigę.

Heynen zapowiadał, że ostateczną kadrę na igrzyska poda po zakończeniu Ligi Narodów. 11 z 12 nazwisk ujawnił jednak już po ostatnim meczu fazy zasadniczej. Belg wpuścił do kadry nieco świeżej krwi - na igrzyska po świetnym sezonie w Grupie Azoty ZAKS-ie Kędzierzyn-Koźle jedzie Kamil Semeniuk, na duży turniej po kilku latach przerwy wraca Łukasz Kaczmarek. To właśnie walka o pozycję czwartego przyjmującego oraz drugiego atakującego rozgrzewała komentatorów i ekspertów.

Reklama

Z libero było inaczej. Choć jeszcze przed startem turnieju w Rimini Krzysztof Ignaczak w rozmowie z Interią wysunął tezę, że Heynen może zabrać na igrzyska nawet dwóch zawodników o takiej charakterystyce, pozycja Pawła Zatorskiego w kadrze wydawała się niepodważalna. W końcu mowa o zawodniku, który ma na koncie dwa złote medale mistrzostw świata i w obu turniejach odegrał ważną rolę w polskiej drużynie.

Reprezentacja Polski na igrzyska w Tokio. Rywalizacja Zatorskiego i Wojtaszka

Od 2014 r. Zatorski pozostaje podstawowym libero kadry, który występuje na najważniejszych siatkarskich imprezach. W dodatku 31-letni siatkarz ma za sobą znakomity sezon, okraszony wygraniem z ZAKS-ą rozgrywek Ligi Mistrzów. Był kluczową postacią drużyny, która długo pozostawała niepokonana. Gdy w końcówce sezonu na kilka meczów z gry wykluczyła go kontuzja pleców, ZAKSA przeżywała problemy. W lidze Zatorski został szóstym najlepiej przyjmującym graczem z przyjęciem na poziomie 55,23%.

Dwa lata starszy Wojtaszek zajął w tym rankingu miejsce trzynaste ze statystykami przyjęcia 52,95%. W kadrze w ostatnich latach zapracował na miano “wiecznego numeru dwa". Doceniali go kolejni selekcjonerzy, był włączany do 14-osobowych kadr na najważniejsze turnieje, ale nie grał na nich zbyt wiele. W 2018 r. został mistrzem świata, na parkiecie błyszczał jednak nie on, a Zatorski.

W ostatnim sezonie Wojtaszek sięgnął z Vervą Warszawa Orlen Paliwa po brązowy medal PlusLigi, mimo że klub przez cały sezon zmagał się z problemami organizacyjnymi, a drużynę prześladowały kontuzje. Wojtaszek był jej pewnym punktem, a oprócz wysokiego poziomu sportowego wyróżniał się... głośnym komentowaniem tego, co dzieje się na boisku, i żywiołowym pobudzaniem kolegów. Mimo wszystko w lidze był jednak nieco w cieniu nie tylko Zatorskiego, ale i pukającego do bram kadry Jakuba Popiwczaka.

Tokio 2020. Czy kadrze potrzeba więcej świeżej krwi?

Wojtaszek po raz pierwszy zbliżył się do pozycji Zatorskiego w ostatnim pełnym sezonie reprezentacyjnym, czyli w 2019 r. Wówczas Heynen w najważniejszych turniejach grał systemem z dwójką libero - tak było choćby w czasie mistrzostw Europy zakończonych brązowym medalem dla Polski. Okazało się, że również w sezonie olimpijskim to właśnie rywalizacja na tej pozycji jest w oczach selekcjonera “Biało-Czerwonych" najbardziej wyrównana.

- Nawet w fenomenalnych drużynach jest tak, że kiedy wygrywasz wiele w tym samym składzie, bez nowego impulsu w postaci jednej, dwóch osób, może wkraść się marazm. Czasami jest potrzebne wstrząśnięcie ekipą i napływ świeżej krwi. Jest Semeniuk, jest Kaczmarek, ale oni raczej będą zmiennikami, przynajmniej na początku igrzysk. Na pewno jeśli Paweł nie pojedzie na igrzyska, a Damian tak, będzie to zaskoczenie. Ale czy to będzie minusem dla tej drużyny? - tak sytuację obu libero na kanale “Prawda Siatki" ocenił Andrzej Wrona, mistrz świata z 2014 r. i klubowy kolega Wojtaszka.

Tokio 2020. Vital Heynen pójdzie w ślady Stephane’a Antigi?

Heynen już po wstępnej selekcji zdradził, że przy wyborze składu bierze pod uwagę kilka kryteriów. Wśród nich była nie tylko dyspozycja w ostatnim sezonie, ale także poziom prezentowany na treningach, forma fizyczna czy dotychczasowa historia w reprezentacji. Ten ostatni czynnik zdecydowanie przemawia na korzyść Zatorskiego, ale na treningach selekcjoner musiał dostrzec u Wojtaszka coś, co sprawiło, że rozważa tak poważną zmianę w hierarchii kadry.

Przyczyny odłożenia decyzji mogą być też bardziej prozaiczne: Wojtaszek na kilka dni opuścił bowiem “bezpieczną bańkę" w Rimini, by zobaczyć nowo narodzonego syna. Może więc selekcjoner chce mu dać dodatkowy czas na wyrównanie szans? Na razie 32-letni siatkarz w tegorocznej Lidze Narodów wystąpił w roli libero w siedmiu spotkaniach. To właśnie Wojtaszek zagrał we wszystkich trzech przegranych przez Polskę meczach - ze Słowenią, Brazylią i Francją.

I to właśnie dwa starcia z przeciwnikami, którzy w Rimini skutecznie postawili się “Biało-Czerwonym", będą decydować o wyborze libero na igrzyska. Pierwszym przeciwnikiem Polaków będą Słoweńcy. Jak poinformował w oficjalnym komunikacie Polski Związek Piłki Siatkowej, pełny skład kadry na igrzyska poznamy po niedzielnym meczu Ligi Narodów. Jeśli ostatecznie zabraknie w niej Zatorskiego, będzie to zdecydowanie największa niespodzianka w polskiej ekipie - niemal tak duża jak ta, gdy Stephane Antiga pominął Bartosza Kurka w kadrze na mistrzostwa świata w 2014 r. Tamta decyzja wywołała mnóstwo kontrowersji, ale trener się obronił: drużyna bez Kurka sięgnęła po złoto.

Damian Gołąb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje