To dlatego medalisty igrzysk zabrakło w kadrze Grbcia. Sam w końcu się przyznał
W ostatnim sezonie reprezentacyjnym w kadrze Nikoli Grbicia zabrakło aż pięciu wicemistrzów olimpijskich z Paryża, a za ich absencją stały powody prywatne i zdrowotne. Do pewnego momentu wydawało się, że nieobecność Marcina Janusza wynika właśnie z kłopotów z urazami. Teraz sam siatkarz uchylił nieco rąbka tajemnicy i ujawnił, że za jego przerwą od występów w biało-czerwonych barwach stało coś więcej.

W kadrze na poprzedni sezon reprezentacyjny zabrakło Łukasza Kaczmarka, Pawła Zatorskiego, Grzegorza Łomacza, Mateusza Bieńka i Marcina Janusza, a z tłumaczeń Nikoli Grbicia wynika, że wspomniani siatkarze, którzy przed rokiem wywalczyli w Paryżu wicemistrzostwo olimpijskie, pauzują z powodów zdrowotnych i prywatnych.
Urazy nie omijały Janusza, który z bólem musiał zmagać się m.in. podczas igrzysk we Francji. Do meczów przystępował po zażyciu sporej dawki środków przeciwbólowych, ale to i tak na niewiele się zdało, bo po półfinałowym starciu ze Stanami Zjednoczonymi sytuacja stała się dramatyczna. Mocno doskwierał mu ból pleców.
"Już po pierwszym secie czułem się coraz gorzej. Nie chcę, by to zabrzmiało nad wyraz dramatycznie, ale traciłem czucie w nodze. Czułem, że była ona dużo słabsza po stronie, po której bolały mnie plecy. Po meczu w emocjach szedłem do miejsca, w którym spotykaliśmy się z rodzinami. Pamiętam, że nie byłem w stanie postawić kroku, nie wspierając się na barierkach oddzielających nas od dziennikarzy" - mówił w rozmowie z TVP Sport.
Marcin Janusz nie pauzował tylko z powodów zdrowotnych
Sezon 2025 stał się więc dla rozgrywającego okazją do regeneracji. Teraz w podcaście Polsat Siatcast ujawnił, że za jego absencją nie stały jednak tylko problemy zdrowotne.
Ta moja przerwa nie wynikała wyłącznie z problemów zdrowotnych. Nadal uważam, że nie warto faszerować się lekami przeciwbólowymi. Moja dyspozycja fizyczna w tym momencie nie pozwoliłaby mi w pełni wejść na te reprezentacyjne obroty
Jak dodał Janusz, nie był pewien, czy sprostałby warunkom stawianym przez selekcjonera. "Nie jestem pewien, czy byłbym w stanie wytrzymać intensywność treningów pod okiem trenera Nikoli Grbicia" - wytłumaczył. O tym, że Serb wiele wymaga od swoich podopiecznych, wiadomo już od dawna - kadrowicze w przeszłości wielokrotnie podkreślali, że szkoleniowiec jest surowy i wymagający, a od siatkarzy wymaga wręcz perfekcji.
Zawodnik Asseco Resovii Rzeszów doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że gra w reprezentacji wymaga wzniesienia się na pewien poziom, również pod kątem przygotowania fizycznego.
"W reprezentacji nie ma miejsca na półśrodki. Jeśli ktoś deklaruje chęć gry, niezależnie od turnieju, musi być przygotowany w stu procentach. Chcę być gotowy w pełnym wymiarze, niczego nie ukrywać" - powiedział.
Na decyzję odnośnie ewentualnego powrotu do kadry jest jednak za wcześnie. Janusz zamierza w odpowiednim momencie porozmawiać z Grbiciam i dopiero po konsultacji z trenerem ogłosić, czy ten będzie mógł na niego liczyć w 2026 roku.













