Tak Wilfredo Leon uczył się języka polskiego. Nie tylko żona mu pomogła
Wilfredo Leon to obecnie bez dwóch zdań jedna z największych ikon polskiej siatkówki, zarówno w wymiarze klubowym, jak i reprezentacyjnym. Urodzony na Kubie zawodnik biało-czerwone barwy reprezentuje od 2019 roku. Jak wyglądały jego początki w kadrze Polski i jak uczył się naszego języka? Nie tylko rola jego żony, Małgorzaty, była tu znacząca.

W roku 2012 Wilfredo Leon zdecydował się na przełomową dla swej kariery siatkarskiej decyzję - i wybrał grę klubową poza Kubą, co oznaczało automatycznie, że nie mógł on też reprezentować kraju, z którego pochodzi, na polu kadrowym.
W 2019 roku, będąc już od kilku lat oficjalnie obywatelem Polski i mając też w państwie nad Wisłą założoną rodzinę, zaczął grę w biało-czerwonych barwach, co, jak już dziś wiemy, doprowadziło go do sięgnięcia po liczne laury.
Jak wyglądały jego początki w polskim zespole, np. pod względem nauki języka? O tym Leon opowiedział szerzej w rozmowie z Polską Agencją Prasową w 2019 roku.
Leon uczył się polskiego od innych reprezentantów. Tak przed laty o tym opowiadał
Nie ulega wątpliwości, że wielką pomocą w opanowywaniu polskiego była dla siatkarza jego żona Małgorzata, ale jak sam przyznał w wywiadzie z PAP, rolę głównych nauczycieli na pewnym etapie przejęli jego koledzy z reprezentacji. "Z nimi spędzam bardzo dużo czasu" - orzekł.
Leon został też zagadnięty o to, co mogło mu potencjalnie sprawiać problemy w komunikacji - np. odniesienia do polskich filmów czy innych elementów kultury. "Oglądamy mniej więcej te same filmy. Zdarzają się oczywiście zabawne momenty, bo nie wszystko rozumiem, ale w większości wiem, o czym mówią" - przyznawał już wówczas.
Jako swoje ulubione polskie słowo - czy raczej sformułowanie - wskazał "kocham cię". "Używam tego zwrotu wobec najbliższych, ale mogę też powiedzieć, że kocham Warszawę, w której mieszkam. Podobają mi się też inne polskie miasta, w których byłem" - orzekł.
Leon nie krył tego, jak siatkarze traktowali się wzajemnie w kadrze. "Każdy bierze w tym udział"
W adaptacji w początkach swojej przygody z "Biało-Czerwonymi" bez dwóch zdań pomogła mu też świetna atmosfera panująca w zespole oraz to, że siatkarze podchodzili z otwartą głową do wszelkich żartów, również z siebie samych.
"Trzymamy się wszyscy razem i sporo żartujemy, nawet na boisku. Czy jestem obiektem takich docinek? Nie zawsze, choć czasem tak. Gdy jesteś częścią zespołu, to każdy musi przyjąć swoją dawkę. Każdy bierze w tym udział, to też buduje atmosferę. Nikt się o to nie obraża ani nie złości" - skwitował.
Teraz, po tylu latach wśród "Orłów", Wilfredo Leon bez dwóch zdań nie ma już nawet najmniejszych trudności z językiem polskim, a co jeszcze ważniejsze, przy każdym możliwym turnieju zawodnik ten po prostu pokazuje, że świetnie dogaduje się z innymi siatkarzami pod względem czysto sportowym. Jego medale mówią tu same za siebie...












