Tak Kubiak zakończył karierę w kadrze. Przypomniał słowa Grbicia. To bolało
Michał Kubiak już od kilku dobrych lat pokazuje się kibicom tylko i wyłącznie w klubowych barwach. Jego rozdział reprezentacyjny zakończył się po mistrzostwach Europy w 2021 roku. To był też moment, kiedy "Biało-Czerwonych" przejął prowadzący ich do dziś Nikola Grbić. Między panami w pewnym momencie doszło do niezbyt miłej rozmowy. Wieloletni kapitan usłyszał podczas niej bolesne słowa, o których nie zawahał się przypomnieć.

Zawodnik pochodzący z Wałcza to jedna z największych legend w historii polskiej reprezentacyjnej siatkówki. W narodowych barwach 38-latek sięgnął po dwa mistrzostwa świata oraz mnóstwo innych cennych sukcesów. Do pełni szczęścia zabrakło tylko podium na igrzyskach olimpijskich. Michał Kubiak miał sporego pecha, bo los tak chciał, że jego koledzy zdobyli ten krążek już przy okazji pierwszej edycji najważniejszej imprezy czterolecia, na którą nie wybrał się gwiazdor.
"Biało-Czerwoni" dokonali tego pod batutą Nikoli Grbicia. A z Serbem nie za bardzo było po drodze graczowi stacjonującemu obecnie w Azji. Dużo złego zrobiła rozmowa telefoniczna obu panów. Miała ona miejsce tuż po tym, gdy stanowisko selekcjonera objął specjalista z Bałkanów. "Wyjaśnił mi jakieś swoje powody. Nie zgodzę się z nimi do tej pory. Mówił między innymi, że u niego nie ma świętych krów. Wszyscy muszą trenować tak samo. Że u niego zawodnicy nie dostaną wolnego" - ujawnił w podcaście Łukasza Kadziewicza na youtube'owym kanale Przeglądu Sportowego Onet.
Kubiak do dziś pamięta tę rozmowę z Grbiciem. Poczuł się dotknięty
"Dotknęło cię to?" - zapytał się wprost prowadzący. "No bardzo, stary" - nie pozostawił wątpliwości 38-latek. "Ja nigdy nie prosiłem o wolne. Ja byłem ostatnim gościem, który prosił kogokolwiek o wolne" - dodał. Ciekawie zrobiło się także później. "Ta rozmowa uderzyła mnie choćby z tego powodu, że ja nawet nie doszedłem do słowa. On cały monolog skończył i wtedy mu powiedziałem, że niezależnie od tego co by powiedział, ja decyzję o przyszłości podjąłem przed mistrzostwami Europy, po igrzyskach w Tokio. I chciałem, żeby był pierwszym, który się dowiedział" - oznajmił.
"Argument samej rozmowy z nim mnie do tej pory trochę boli. Ja nigdy nie uważałem, że jestem świętą krową" - podsumował bolesny wątek Wałczanin. Pomimo kwasów z przeszłości, nadal wspiera on kolegów w narodowych barwach. Do historii przeszły sceny z Paryża, kiedy wspólnie świętował z nimi wielki sukces. Nic więc dziwnego, iż kibice marzą o jego powrocie do PlusLigi. Pomimo 38 lat na karku, Michała Kubiaka wciąż stać na imponujące występy.













