Szczególna okazja dla polskich siatkarzy. Sprawili koledze niespodziankę
Reprezentacja Polski obecnie przebywa w Chinach, gdzie rozgrywa swój turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w Paryżu. W pierwszym meczu drużyna Nikoli Grbicia nie bez problemów (3:2) pokonała Belgię, a w drugim zmiotła z parkietu bezradnych Bułgarów. W przypadku drugiego dnia zwycięstwo było także prezentem dla Grzegorza Łomacza, który obchodził 36. urodziny. Koledzy poza boiskiem także zrobili mu pewną niespodziankę.

W reprezentacji Polski siatkarzy obecnie atmosfera jest doskonała. Trudno, żeby było inaczej, gdy nasza kadra stała się światowym hegemonem i praktycznie nie przegrywa oficjalnych spotkań. Ostatni taki przypadek, gdy Biało-Czerwoni schodzili z parkietu pokonani, miał miejsce jeszcze w drugiej połowie czerwca. Od porażki z USA drużyna Nikoli Grbicia wygrała Ligę Narodów oraz mistrzostwo Europy.
Znane jest sformułowanie, które twierdzi, że najbardziej atmosferę w zespole budują wyniki. W takiej sytuacji, w jakiej obecnie jest nasza kadra, trudno o to, aby nastroje pośród zawodników miały być słabe. Właściwie byłoby to wręcz niewytłumaczalne. Nawet poza boiskiem widać, że zawodnicy występujący w koszulce z orzełkiem na piersi są zwyczajnie przyjaciółmi.
Wyjątkowe urodziny Grzegorza Łomacza. Niespodzianka od drużyny
W social mediach raz po raz pojawiają się zdjęcia ze wspólnych wyjść, wakacyjnych wyjazdów. To wszystko sprawia także, że fanom łatwiej utożsamiać się z poszczególnymi siatkarzami naszej kadry. Dla kibiców to są zwyczajni ludzie, którzy po prostu wybitnie dobrze grają w siatkówkę, ale nie wywyższają się z tego powodu. Panuje pełna normalność i sympatia ze wszystkich stron.
Dlatego nie mogą dziwić obrazki takie, jak ten po meczu kwalifikacji do igrzysk olimpijskich w Paryżu. Tego dnia urodziny obchodził Grzegorz Łomacz. 36-latek dostał już prezent w postaci pewnego zwycięstwa z Bułgarami, ale to nie był koniec. Polscy siatkarze przygotowali dla niego także mało niespodziankę już na samym parkiecie zaraz po ostatnim gwizdku spotkania.
Wszystko rozpoczęło się od gromkiego "sto-lat", które zaśpiewała naszemu doświadczonemu rozgrywającemu kadra. Później nadszedł czas na "próbę sił". Chodzi rzecz jasna o podrzucanie Łomacza "pod sufit" przez drużynę. 36-latek był po wszystkim szeroko uśmiechnięty, więc można założyć, że niespodzianka przygotowana przez kolegów przypadła mu do gustu.











