W skrócie
- Włoscy siatkarze awansowali do półfinału Ligi Narodów pokonując Kubę 3:1.
- Kamil Rychlicki, mający polskie korzenie i debiutujący w barwach Włoch, został jednym z bohaterów meczu.
- Rychlicki wcześniej grał dla Luksemburga i był zainteresowany grą dla Polski, ale ostatecznie uzyskał włoskie obywatelstwo i przebojem wdarł się do kadry.
- W półfinale Włosi zagrają z reprezentacją Słowenii.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Siatkarze reprezentacji Włoch przyjechali do Ningbo w Chinach jako jeden z faworytów turnieju finałowego Ligi Narodów. W pierwszym spotkaniu ich rywalem byli jednak nieobliczalni Kubańczycy, którzy po dwóch przegranych setach postawili Włochom trudne warunki i zmusili do sporego wysiłku.
Liga Narodów. Syn polskiego siatkarza gwiazdą ćwierćfinału. Gra dla Włoch
Ostatecznie Włosi wygrali 3:1 i awansowali do półfinału, a jednym z bohaterów spotkania był Kamil Rychlicki. Niespełna 29-letni siatkarz, który w najbliższym sezonie będzie występować w ZAKS-ie Kędzierzyn-Koźle, wskoczył do podstawowego składu mistrzów świata i zdobył dla nich 16 punktów. Lepszy o jedno "oczko" był jedynie Alessandro Michieletto.
- Wiedzieliśmy dobrze, że jeżeli Kubańczycy wejdą w mecz, zrobi się dla nas bardzo ciężko. Na szczęście od początku z dużą energią weszliśmy w mecz i trochę ich zatrzymaliśmy. Oczywiście później w obronie i w boku zaczęli grać bardzo dobrze i mieliśmy problem, by skończyć piłkę. Ale krok po kroczku udało nam się wygrać - stwierdził Rychlicki przed kamerą Polsatu Sport.
Polscy siatkarze w strefie zagrożenia tajfunem. "Miało się wrażenie, że zdmuchnie hotel"
Rychlicki udzielił wywiadu Marcinowi Lepie nienaganną polszczyzną. Atakujący ma bowiem polskie korzenie. Jest synem Jacka, który z reprezentacją Polski siatkarzy zdobył srebrny medal mistrzostw Europy w 1983 r., oraz Elżbiety, z domu Rychter, także byłej siatkarki, wicemistrzyni Polski. Jego rodzice wyjechali jednak za chlebem do Luksemburga, gdzie przyszedł na świat Kamil.
I to właśnie w reprezentacji kraju urodzenia występował początkowo atakujący. Od 2018 r. grał jednak w lidze włoskiej i rozpoczął starania o obywatelstwo tego kraju. Uzyskał je w 2022 r. i rozpoczął starania o grę we włoskiej kadrze. Dopiął swego i oficjalnie został uprawniony do gry przed tym sezonem, a selekcjoner Ferdinando De Giorgi skwapliwie skorzystał z możliwości powołania zawodnika o polskich korzeniach.
Siatkówka. Włosi w półfinale. Kamil Rychlicki nie doczekał się na telefon od Heynena
Rychlicki zadebiutował więc w reprezentacji Włoch, miał już nawet okazję zagrać przeciwko Polsce w fazie wstępnej Ligi Narodów w Chicago, gdzie mistrzowie świata pokonali "Biało-Czerwonych" 3:2. Atakujący swego czasu był zainteresowany grą w polskiej kadrze - przyznał w rozmowie z TVP Sport, że nie doczekał się jednak na telefon od Vitala Heynena, byłego selekcjonera polskiej kadry. A do niedawna możliwość gry w polskiej kadrze blokowała mu obecność innego naturalizowanego zawodnika, czyli Wilfredo Leona. Ten status przyjmującego urodzonego na Kubie zmienił się dopiero niedawno.
Przed meczem z Kubą Rychlicki wywalczył sobie miejsce w składzie Włochów kosztem Yuriego Romano. W sobotnim półfinale jego zespół zagra ze Słowenią, która niespodziewanie pokonała 3:1 Francję.
- To jest jednak ćwierćfinał, dużo zależy od formy dnia. Trzeba się więc przygotować, aby ta forma dnia była. Myślę że pokazaliśmy na boisku, że może jeśli fizycznie nie byliśmy na sto procent, to jednak głową nadrobiliśmy braki - wskazuje Rychlicki.













