Reklama

Reklama

Świderski: Widać było po zawodnikach, że są przemęczeni

Brak dynamiki i szybkości oraz ospałość - to zdaniem Sebastiana Świderskiego, trenera Zaksy Kędzierzyn-Koźle oraz niedawnego reprezentanta, główne przyczyny porażki polskich siatkarzy w piątkowym meczu z Bułgarią 0:3 i braku awansu do Final Six Ligi Światowej.

"Widać było, że zawodnicy nie mają dynamiki, szybkości. Byli ospali i wolni. A takie objawy pojawiają się wówczas, jak są przemęczeni. Oni naprawdę bardzo ciężko trenują. Na zajęciach nie brakuje im jednak zapału, energii i nie widać było znużenia. Coś jest jednak wyraźnie nie tak, dlatego konieczna jest spokojna analiza" - powiedział PAP Świderski.

Reklama

O tym, że Polacy nie polecą do argentyńskiej Mar del Platy (17-21 lipca) zadecydowała piątkowa porażka z Bułgarią 0:3. Przed wylotem do Warny biało-czerwoni potrzebowali czterech punktów w dwóch meczach, by awansować do turnieju finałowego.

"Nie chciałbym nikogo krytykować, bo nie taka moja rola, ale biało-czerwoni w żadnym elemencie gry nie potrafili nawiązać walki. Nie było żadnego punktu zaczepienia, od którego mogliby się odbić. Zdobywaliśmy punkty praktycznie wyłącznie wówczas, jak coś nie udawało się rywalom, a przynajmniej tak to właśnie wyglądało. My nie istnieliśmy na boisku, mimo że przegrywaliśmy w setach do 21" - dodał.

Świderski przypomniał jednak, że nikt nie ma patentu na wygrywanie. "Stracili go nawet Brazylijczycy, którzy przez dziesięć lat niemal zdominowali męską siatkówkę.  Teraz nie jest im już tak łatwo zwyciężać. Rosjanie mają wielki potencjał, a o awans do Final Six musieli niemal drżeć do samego końca. Nie ma teraz w siatkówce drużyny, która jest wyraźnie lepsza. Jest pięć, czy nawet sześć zespołów na bardzo wysokim poziomie. Raz się wygrywa, raz się przegrywa - taki jest sport" - zaznaczył.

Wicemistrz świata z 2006 roku zaapelował jednocześnie, by na razie nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków. "Podsumujmy ten sezon dopiero po jesiennych mistrzostwach Europy. Jeszcze można wiele uratować i ja wierzę w to, że się uda. Może trener Andrea Anastasi jest już w cyklu przygotowań do tej imprezy. Zawodnicy będą także w lepszej dyspozycji. Musimy pamiętać o tym, że nie każdy zawodnik jest w stanie grać na wysokim poziomie po dwóch tygodniach reprezentacyjnych przygotowań. Teraz czasu będzie więcej. Dajmy im jeszcze szansę" - powiedział.

Świderski, który jeszcze z czasów własnej gry, doskonale zna reprezentantów Polski. jest pewny, że taka porażka w Lidze Światowej, doda im więcej adrenaliny i motywacji, by udowodnić, że są dobrą drużyną.

"Może nie będzie tego widać od razu w sobotę, kiedy czeka ich drugie spotkanie z Bułgarią, ale w mistrzostwach Europy efekt może być bardzo dobry. Z drugiej strony, jeśli trener postawi teraz w tym meczu na młodych zawodników lub na tych, którzy w obecnej edycji LŚ nie mieli dużo okazji do zagrania, może okazać się, że oni wypadną bardzo dobrze. Walczą bowiem już o miejsce w składzie na kolejną imprezę. To grupa sama powinna się zmotywować, by zwycięstwem zakończyć Ligę Światową" - zaznaczył Świderski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje