Damian Gołąb, Interia Sport: Jak ważne było dla was zwycięstwo z Francją po dwóch porażkach w Ergo Arenie?
Kewin Sasak, atakujący reprezentacji Polski: Ważne pod względem rozstawienia w turnieju finałowym. Zawsze lepiej zająć wyższą lokatę i grać z teoretycznie słabszym przeciwnikiem niż trafić na jakiegoś mocnego rywala w ćwierćfinale. Mamy też swoje sportowe ambicje i przede wszystkim chcemy wygrywać, więc po tych dwóch porażkach przystąpiliśmy do meczu z Francją może trochę bardziej agresywnie. Każdy chciał pokazać na boisku sportową złość. Jestem zadowolony z tego, jak funkcjonowała drużyna, jak graliśmy w trudnych momentach w końcówkach setów.
Debiutant zastępuje Bartosza Kurka. Nikola Grbić zdecydował
Te końcówki setów były waszą kulą u nogi w poprzednich spotkaniach. Czy ich rozgrywanie da się w ogóle jakoś wypracować?
- Przede wszystkim trzeba być cierpliwym i starać się robić swoje. Każdy z nas przy piłkach w końcówkach setów chce zdobyć punkt, więc ostatecznie, gdy się nie uda, jest niepowodzenie, ale się tym zbytnio nie przejmujemy. Nie wykorzystaliśmy swoich szans, dlatego przegrywaliśmy poprzednie mecze. A z Francją te szanse, na które sobie zapracowaliśmy, potrafiliśmy przekuć w wygraną. Myślę, że nie ma złotego środka na wytrenowanie tych końcówek. Z Francją po prostu graliśmy, może też mieliśmy trochę szczęścia. Już się tym nie przejmujemy, ważne, że dopisaliśmy cenne dwa punkty. Teraz chwila odpoczynku, bardziej może dla głowy, i przystępujemy do przygotowań do turnieju finałowego.
Siatkówka. Kewin Sasak na dobre wywalczył miejsce w kadrze. "Dla mnie to był sprawdzian"
Z waszej strony cały czas płynął przekaz, że zachowujecie spokój. Kibice jednak dawno nie przeżyli dwóch porażek reprezentacji Polski z rzędu, za kadencji Nikoli Grbicia jeszcze się to nie zdarzyło, i do końca spokojnie wśród nich nie było. Dla was mentalnie to był trudny moment czy faktycznie dominował ten wspomniany spokój?
- Przede wszystkim spokój. Zdajemy sobie sprawę, że drużyna przeciwna też może zagrać dobrze albo mieć po prostu super dzień i wszystko jej wychodzi. Może rzeczywiście nie byliśmy przyzwyczajeni do takich porażek jedna po drugiej. Myślę, że w naszych głowach nic się nie zmieniło. Każdy wyszedł na to spotkanie z Francją i chciał pokazać się jak najlepiej. I może też dać trochę emocji kibicom - żeby reprezentacja wygrywała, jak już przychodzą na spotkanie. Zaczynamy od tego, by dobrze się prezentować na boisku i pokazywać to, co trenujemy. A czasami można zagrać super i ostatecznie się przegra. Zbytnio się więc nie martwiliśmy i nie robiliśmy nie wiadomo jakiego problemu.
Przed spotkaniem z Francją trener zapowiedział, że wystawi najmocniejszy skład szykowany na ćwierćfinał Ligi Narodów. I to ty dostałeś szansę w pierwszej szóstce, rozegrałeś cały mecz. To dla ciebie potwierdzenie pracy, którą wykonałeś, i roli, którą w tej chwili odgrywasz w kadrze?
- Jestem zadowolony z tego, że trener widzi mnie w tym miejscu, w którym teraz jestem. Ale wiem też, że w kadrze każdy może wejść na boisko - czy to Bartek Kurek, czy Bartek Bołądź. Czasami atak musiał też wspomagać Wilfredo Leon. Jeśli mamy taki dobrostan w naszych szeregach, to trener będzie z tego korzystał. Cieszę się, odbieram to jako indywidualny sukces, że dostaję te szanse i gram. Jak powiedziałeś, przypadł nam niechlubny rekord dwóch porażek z rzędu, kiedy tutaj grałem.
Ale przymykając na to oko, jestem zadowolony z tego, jak wyglądały te turnieje do fazy finałowej. Wiem, że dla mnie to był sprawdzian, obycie się. Bardzo cenna lekcja, którą mogłem z tego wyciągnąć. Teraz tylko przełożyć to na kolejne spotkania i myślę, że będzie można triumfować.
Jesteś w tej grupie od początku, przed turniejem w Gdańsku dołączyli do niej najbardziej doświadczeni zawodnicy. Wewnątrz grupy trochę się zmieniło? Atmosfera jest nieco inna, od kiedy wiecie, że to już najmocniejszy skład?
- Nie, drastycznej zmiany nie było. Chłopaki, którzy mają duże doświadczenie w kadrze, fajnie nas wprowadzają. Z jednej strony, jak trzeba podnieść głos i pobudzić całą ekipę na boisku czy w szatni, to po prostu to robią. Bo po prostu tacy są i wiedzą, jakie jest ich zadanie w grupie. Nie zauważyłem niesamowitej różnicy, cieszę się, że mam przyjemność grać w takiej grupie, spędzać z nią czas. Może czasami mamy siebie już trochę dość, ale to pół żartem. Na pewno nie zamieniłbym się z nikim miejscami.
Rozmawiał w Gdańsku Damian Gołąb
Nikola Grbić ogłasza tuż po meczu z Francją. Znamy decyzję













