Śliwka poza kadrą na mundial, teraz zabrał głos. Padł wstępny termin powrotu
Aleksander Śliwka zmaga się z nietypową i poważną kontuzją kostki, której nabawił się podczas treningu przed turniejem Ligi Narodów. Uraz wykluczył go zarówno z walki o medale w Lidze Narodów, jak i z wyjazdu na mistrzostwa świata na Filipiny, choć wcześniej był jednym z kluczowych zawodników reprezentacji Polski. Lekarze prognozują, że rehabilitacja i powrót do pełnych treningów potrwają minimum cztery miesiące, a sam siatkarz liczy na udział chociaż w jednym meczu jeszcze w tym roku.

W ostatnim czasie Aleksander Śliwka ma sporo problemów zdrowotnych. Niestety nie ominęły go one i w trakcie trwającego sezonu reprezentacyjnego. We wtorek 15 lipca po południu brał udział w konferencji prasowej przed turniejem Ligi Narodów w Gdańsku, a wieczorem źle stanął na treningu i doznał urazu kostki. Krzyczał z bólu, trafił do szpitala.
- Na ten moment wszystko wskazuje na to, że Olkowi w tym sezonie trudno będzie wrócić. Musimy sobie radzić bez niego. Mamy w składzie pięciu innych przyjmujących. Olek jest dla nas bardzo ważnym zawodnikiem nie tylko na parkiecie, ale również poza nim. Gramy jednak tym, co mamy, powtórzę to ponownie - mówił wtedy Nikola Grbić.
Niestety selekcjoner miał rację, Śliwka ominął turniej finałowy Ligi Narodów, nie pojedzie także na mistrzostwa świata na Filipiny. Sam zainteresowany od razu podkreślał, że ewentualna możliwość gry na czempionacie globu mogłaby być określana w granicach cudu. 30-latek udzielił właśnie wywiadu tvpsport.pl, w którym wrócił do tematu kontuzji.
Aleksander Śliwka: "Cztery miesiące do pełnej sprawności i pełnego treningu siatkarskiego"
- Wylądowałem całą masą ciała na prawą nogę, nie miałem jak się asekurować i od tego uciec. Od razu wiedziałem, że to poważna kontuzja, na kilka miesięcy przerwy. Dopiero później dowiedziałem się, że jest to również dosyć nietypowe zwichnięcie stawu skokowo-łódkowatego, na które nie ma konkretnego "protokołu" powrotu. Kość łódkowata wypadła ze stawu i przemieściła się w inne miejsce. Trzeba było ją więc ustawić. To bardzo rzadki uraz, więc konsultowałem się z lekarzami odnośnie do metod leczenia. Byłem mocno zależny od żony, ponieważ przemieszczanie było ograniczone - powiedział.
Jak dodał, optymistycznym scenariuszem jest rozegranie choćby jednego meczu do końca tego roku. Lekarze twierdzą, że do pełnego treningu będzie mógł wrócić za cztery miesiące.
Jestem już po wyjęciu drutów stabilizujących. W tej chwili rozpocząłem czynną rehabilitację. Do tej pory czekałem aż to się zrośnie w odpowiednim ustawieniu
Przypomnijmy, że w czwartek na relacji instagramowej podzielił się z kibicami zdjęciem z siłowni. Na prawej nodze miał rzecz jasna założony stabilizator.












