Reklama

Reklama

Siatkówka. Marek Magiera: Tym razem bez medalu...

Porażka, nieudany występ Polaków, tylko siódme miejsce - to tylko niektóre z komentarzy po zakończonych w niedzielę mistrzostwach Europy siatkarzy w kategorii juniorów U-20. Apetyty rzeczywiście były większe, tym bardziej, że drużynę prowadzili Sebastian Pawlik i Maciej Zendeł, czyli szkoleniowcy, którzy ze starszymi rocznikami dwa razy wygrali mistrzostwo Europy i dwa razy mistrzostwo świata - tak w kategorii kadetów jak i juniorów - ustanawiając przy tym rekord 48 meczów z rzędu bez porażki.

Dwa zwycięstwa w pięciu meczach grupowych nie wystarczyły, aby zakwalifikować się do półfinału. Z jednej strony szkoda, że nie udało się tego dokonać, bo inauguracja i zwycięstwo z Serbią 3:0 rzeczywiście mogło rozbudzić apetyty. Z drugiej strony, nie ma co rozdzierać szat.

Reklama

Kategorie młodzieżowe mają to do siebie, że nie zawsze wygrywają w nich faworyci. Co więcej, zdarza się, że wśród drużyn, które sięgają po czołowe lokaty są zawodnicy, którzy w dorosłej siatkówce nie przebili się na szczyt. Szczęśliwie nie dotyczy to Polaków, bo od pokolenia Zagumnego, Szymańskiego, Świderskiego, Ignaczaka, Prusa poprzez Wlazłego, Winiarskiego, Możdżonka, czy teraz Kochanowskiego, Kwolka lub Fornala - oczywiście to tylko przykładowe nazwiska - każdy w seniorskiej siatkówce na międzynarodowej arenie zaistniał.

Są też inne przypadki, które na pierwszy rzut oka trudno sobie wyobrazić. W 2017 roku w reprezentacji Brazylii U-21 grał w finałowym turnieju w Czechach tylko jeden zawodnik z kadry drużyny, która występowała dwa lata wcześniej na MŚ U-19. To środkowy Gabriel Bertolini. Pozostali z rocznika 1997, którzy należeli do czołówki w swojej kategorii wiekowej, gdzieś przepadli.

Takich przykładów jest więcej. Ot choćby obecny rozgrywający MKS-u Będzin Thiago Veloso, który na MŚ w kategorii U-21 wywalczył srebrny medal i jest jednym z trzech graczy drużyny (oprócz niego jeszcze Alan Souza i Flavio Gaulberto, dziś gracz Aluronu CMC Warty Zawiercie), którzy pograli też na poziomie reprezentacyjnym w seniorskiej siatkówce. To samo zresztą można powiedzieć o złotych wówczas Rosjanach. Kurkajewa i Poletajewa pewnie kojarzy większość kibiców, z pozostałymi mógłby być problem.

Z wyniku reprezentacji U-20 nie ma co robić jakiejś większej tragedii. Jestem przekonany, że o niektórych zawodnikach tej drużyny jeszcze usłyszymy. Podobnie jak o juniorach prowadzonych przez Michała Bąkiewicza, którzy w swojej kategorii wiekowej U-18 wrócili z EuroVolleya z brązowymi medalami. Niewiele brakowało, a ich wynik byłby jeszcze lepszy, wszak awans do ścisłego finału przegrali po niesamowitym pięciosetowym boju z Włochami. Okazja do rewanżu nadarzy się już wkrótce, bo pięć najlepszych drużyn z mistrzostw Europy wywalczyło automatyczną kwalifikację na mistrzostwa świata.
I na koniec słówko o arbitrze z Polski, który poprowadził w roli pierwszego sędziego finałowy mecz. To znany od lat w naszym kraju Szymon Pindral. To duża sprawa. Gratulacje!

Marek Magiera

Dowiedz się więcej na temat: Marek Magiera | siatkówka | Sebastian Pawlik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama