Reklama

Reklama

Siatkarze odpadli w ćwierćfinale ME. Mateusz Mika: Za nami buraczany sezon

- Za nami buraczany sezon - nie krył rozgoryczenia przyjmujący reprezentacji Polski siatkarzy Mateusz Mika po porażce w ćwierćfinale mistrzostw Europy ze Słowenią 2:3. "Biało-czerwoni" zajęli czwarte miejsce w Lidze Światowej, nie wywalczyli awansu na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro w Pucharze Świata, a teraz odpadli w 1/4 finału ME.

"Nie chcę niczym nas usprawiedliwiać. Ten mecz należało wygrać. Wszyscy cały czas mówią o tym, że jesteśmy zmęczeni, nie zakwalifikowaliśmy się z Pucharu Świata na igrzyska i to w nas siedzi. Ale my musimy sobie z tym radzić. Nie wolno szukać takich wytłumaczeń. Słoweńcy nie zmienili zbyt wiele w swojej grze od ostatniego meczu, jaki z nimi graliśmy. Jeżeli my byśmy zaprezentowali poziom, jaki od siebie oczekujemy, to wtedy byśmy zwyciężyli. To widać też po wyniku. Ulegliśmy w tie-breaku. Jedna piłka i po meczu. Pewnie teraz w szatni każdy z nas będzie się zastanawiać, czy to przypadkiem nie jego błąd zadecydował, czy może inna piłka. Dużo osób w naszej drużynie zrobiło dzisiaj wiele rzeczy źle. Dlatego właśnie przegraliśmy spotkanie. Trzeba jednak żyć dalej i mamy kolejne cele przed sobą. Za nami buraczany sezon - czwarte miejsce w Lidze Światowej, trzecia lokata i brak awansu na igrzyska w Pucharze Świata i nie zasługiwaliśmy na takie odpadnięcie" - stwierdził przyjmujący "Biało-czerwonych" Mateusz Mika.

"Ciężko cokolwiek teraz powiedzieć. Przegraliśmy mecz w dwóch pierwszych setach. W tie-breaku to jest już loteria. W decydujących piłkach zabrakło trochę szczęścia, a do tego Słoweńcy naprawdę bardzo ładnie grali. W żadnym wypadku nie brakowało sił. Byliśmy dobrze przygotowani, nie graliśmy swojej siatkówki z różnych względów. Chyba dlatego, że przez cały sezon się nie rozpieszczaliśmy. Przeszliśmy długą drogę. Przegraliśmy wiele ważnych meczów, także ten. Myślę, że po Pucharze Świata nie odnaleźliśmy naszej mentalności zwycięzców. Staraliśmy się, robiliśmy wszystko, co w naszej mocy, ale się nie udało. Prawda jest taka, że dzisiaj liczył się wynik. Nie chęci, nie walka. Odpadliśmy z turnieju i to jest kluczowe. To wynik dużo poniżej naszych oczekiwań i możliwości. Prawda jest taka, że z drużyną Słowenii powinniśmy byli sobie poradzić. Teraz musimy wrócić do Polski, rodzin i klubów" - skomentował atakujący reprezentacji Polski Bartosz Kurek

Reklama

"Nie będę na pewno tłumaczyć porażki zmęczeniem. Najłatwiej powiedzieć, że jesteśmy zmęczeni i Słowenia zagrała kapitalną siatkówkę. Brawo dla nich. My po prostu nie byliśmy teraz w formie. Ona była u nas w innym czasie. Gramy teraz taką a nie inną siatkówkę, a rywale to idealnie wykorzystali. Trzeba powiedzieć szczerze - w tym sezonie przegrywamy wszystko. Reprezentacja Polski ani razu nie dała radości swoim kibicom, ale też sami sobie jej nie sprawiliśmy. Sześć miesięcy razem pracujemy i po każdym turnieju musimy spuścić głowę w dół. Ten sezon jest na duży minus. Teraz wracamy do klubów i pewnie niewiele będziemy mieli wolnego. To, że pojechaliśmy w tym samym składzie na mistrzostwa Europy, co zagraliśmy w Pucharze Świata było wyłącznie decyzją trenerów. My nie mamy na to żadnego wpływu. To normalna sprawa. Wszyscy byliśmy zdrowi i gotowi do gry, po prostu czysto siatkarska forma nie wypaliła w tym turnieju" - ocenił rozgrywający polskiej kadry Fabian Drzyzga.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy