Siatkarz z zagranicy zastąpi w kadrze Bartosza Kurka? Sprawa utknęła w martwym punkcie
Nie milkną echa występu reprezentacji Polski w MŚ siatkarzy. Brązowy medal drużyny Nikoli Grbicia to niewątpliwy sukces, ale eksperci zwracają uwagę, że "Biało-Czerwoni" na Filipinach nie byli w najwyższej formie. "Z taką grą nie mieliśmy prawa wygrać nawet ze średnimi Włochami. My w swojej skali byliśmy poniżej średniej" - ocenił na kanale "Prawda Siatki" Wojciech Drzyzga, medalista mistrzostw Europy. Eksperci zastanawiali się nad przyszłością reprezentacyjnego ataku. Kandydat do gry na tej pozycji i być może zastąpienia Bartosza Kurka wciąż czeka na uzyskanie polskiej licencji.

Polscy siatkarze zakończyli turniej na Filipinach zwycięskim meczem o trzecie miejsce, w którym pokonali Czechów. To oznaczało, że po raz czwarty z rzędu skończyli mistrzostwa świata na podium, a po raz pierwszy z brązowym medalem. Eksperci i sami siatkarze doceniają wyczyn kadry prowadzonej przez Nikolę Grbicia, ale nie brakuje też głosów mówiących o niedosycie.
Polscy siatkarze lecieli bowiem na Filipiny po złoto, a te marzenia skończyły się po półfinałowej porażce z Włochami. Właśnie do meczu z najtrudniejszym przeciwnikiem, jaki stanął na drodze Polski - a potem sięgnął po złoty medal - odniósł się na kanale "Prawda Siatki" Wojciech Drzyzga, komentator Polsatu Sport, a w przeszłości wybitny siatkarz, trzykrotny wicemistrz Europy.
- Drużyna była nieprzygotowana w formie startowej, nie miała peaku, bo to nie był mecz na takim poziomie, byśmy piali z zachwytu i powiedzieli: przeciwnik lepszy o dwie piłki, wszyscy zawodnicy aż fruwali - podkreśla legenda reprezentacji Polski.
Forma na ten moment nie była trafiona. Z taką grą nie mieliśmy prawa wygrać nawet ze średnimi Włochami. My w swojej skali byliśmy poniżej średniej. Oczywiście była kontuzja tuż przed meczem, niedyspozycja Fornala, ale to już się bardziej odnosi potem do decyzji Grbicia. Rotacje, które mogły mieć wpływ: skoro mamy głębię, co się stało, że nie została wykorzystana
Mocny głos ws. polskich siatkarzy. "Ze zdumieniem czytam niektóre artykuły"
Tego brakowało reprezentacji Polski w MŚ. Wojciech Drzyzga punktuje. "Szło jak po grudzie"
Komentator Polsatu Sport zwrócił uwagę na to, o czym tuż po przegranym półfinale mówił choćby Damian Dacewicz, były polski środkowy. W meczu z Włochami Grbić w trudnym momencie wolał posłać na boisko zmagającego się z urazem pleców Fornala, który przez całą trzecią partię nie zaatakował ani jednej piłki, niż będącego w pełni sił Artura Szalpuka.
Drzyzga oglądał występy polskiego zespołu z bliska, komentował bowiem jego mecze na antenie Polsatu Sport. Pojawiał się też na treningach siatkarzy w Manili. Uważa, że "Biało-Czerwonym" wyraźnie czegoś brakowało.
"W meczach z "ogórkami" nie widziałem, by chłopaki się dobrze pobawili. Oni się nie bawili w tych meczach. Tam szło jak po grudzie. I pachniało, że przy pierwszej konfrontacji mocniejszej... Na zespół turecki wyszliśmy spięci, jak należało, by mieć energię, złość, umieć reagować na drobne historie. To wynik, który akceptujemy, to minimum tego, co nasz zespół w tym układzie powinien zrobić i zrobił. Stąd nie ma wielkiej radość i entuzjazmu. A za 3-4 lata będzie ten medal wisiał, medal MŚ jest zawsze medalem MŚ" - zaznacza Drzyzga.
Wassim Ben Tara następcą Bartosza Kurka? Sprawa utknęła w martwym punkcie, eksperci grzmią
Drzyzga, dziennikarz Polsatu Sport Marcin Lepa i były siatkarz oraz trener Jakub Bednaruk w "Prawdzie Siatki" zastanawiali się też nad przyszłością reprezentacyjnego ataku. Zwrócili uwagę na Bartosza Kurka, który w trakcie kolejnej imprezy cierpiał przez kłopoty zdrowotne.
To w ostatnich latach już się zdarzało, choćby w 2023 r. w finałach Ligi Narodów oraz w mistrzostwach Europy. Tym razem z dużej części sezonu wykluczyły go problemy z plecami. 37-letni Kurek i tak przygotował dobrą formę na MŚ, ale tuż przed półfinałem nabawił się problemów z mięśniami brzucha. Zastąpił go Kewin Sasak, świetny w tegorocznej Lidze Narodów, ale nieograny w trakcie turnieju na Filipinach.
Wzmocnieniem reprezentacyjnego ataku mógłby zostać 29-letni Wassim Ben Tara. Były reprezentant Tunezji ma polski paszport i korzenie, mówi po polsku, z Polski pochodzi jego mama. Zrezygnował z gry w reprezentacji Tunezji i rozpoczął starania o zmianę licencji na polską. Zrobił to jeszcze przed zmianą przepisów FIVB w 2023 r., które utrudniły zmianę reprezentacji.
Pierwszy wniosek Ben Tary został odrzucony, siatkarz złożył jednak apelację i nadal czeka na rozstrzygnięcie sprawy, która utknęła w martwym punkcie. Przed sezonem sam Grbić nazwał go "ciekawym zawodnikiem" dla polskiej kadry. Prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Sebastian Świderski w rozmowie z Interia Sport przyznał z kolei, że problem leży po stronie federacji tunezyjskiej oraz afrykańskiej, które blokują zmianę licencji zawodnika. Sam Ben Tara deklaruje, że przyjąłby powołanie do polskiej kadry.
"Zrobić zrzutkę, zebrać walizkę dolarów i pojechać do Tunezji. Bo ja czytam to tak, że Tunezja mówi: nie puścimy Ben Tary, dopóki nie przyjedziecie i ładnie nie poprosicie. Da nie wyjście jest takie: zbieramy i jedziemy do Tunezji z walizką pieniędzy" - komentuje sytuację zawodnika Bednaruk.
Dla mnie jest coś nieludzkiego z Ben Tarą. To działanie przeciw wolności człowieka. To chłopak, w którym płynie polska krew. Jest obywatelem Polski, wypełnia wszystkie normy. Powinna być jakaś instancja arbitrażowa nad tunezyjską federacją, która nie może zniewolić zawodnika do tego poziomu
Ben Tara w ostatnim sezonie wygrał ze swoim klubem, Sir Safety Perugia, siatkarską Ligę Mistrzów. W kolejnym sezonie pozostanie w lidze włoskiej.













