Siatkarz odmówił Grbiciowi i się zaczęło. Selekcjoner wciąż szuka
Za polskimi siatkarzami dwa turnieje Ligi Narodów. Osiem meczów miało przynieść Nikoli Grbiciowi odpowiedzi na kilka pytań. Jedno z najważniejszych dotyczyło środkowych - trener musi wybrać zawodnika, który zajmie miejsce w podstawowej szóstce u boku Jakuba Kochanowskiego. Grbić przetestował w Lidze Narodów już sześciu środkowych, ale być może największe wrażenie zrobił ten, który dołączył do kadry jako ostatni. "Nie myślałem, że będzie na tym poziomie" - mówi o Jakubie Nowaku selekcjoner. Ale to nie koniec rywalizacji na tej pozycji.

Choć reprezentacja Polski rozegrała w tym sezonie dopiero osiem spotkań o punkty, trener Nikola Grbić zdążył w nich sprawdzić sześciu środkowych. Adrian Markiewicz rozegrał jedynie epizod w Linyi, gdzie z dobrej strony pokazał się też Jakub Majchrzak. 22-letni zawodnik, który już na starcie sezonu pozytywnie zaskoczył Grbicia, był na liście rezerwowych na turniej w Gliwicach, ale ostatecznie nie dostał szansy gry przed polską publicznością.
Taką miało czterech innych środkowych. I to spośród nich Grbić wybierze partnera dla Jakuba Kochanowskiego. Szansa jest duża, bo "zabetonowana" dotąd pozycja w reprezentacji Polski w tym roku otwiera drzwi nawet do podstawowego składu.
To jego Nikola Grbić sprawdza najmocniej. Otwiera kadrze nowe rozwiązania
Zmiany na środku siatki w polskiej kadrze zapoczątkowała niespodziewana decyzja Norberta Hubera. Niespełna 28-letni środkowy miał być na liście powołanych na ten sezon, ale tuż przed jej ogłoszeniem zadzwonił do selekcjonera, by poinformować go o rezygnacji. "Ta decyzja była trudna, ale nie mogę lekceważyć obecnej sytuacji zdrowotnej" - przekazał Huber.
Już w trakcie sezonu, ale jeszcze przed przyjazdem na zgrupowanie do Spały, oświadczenie o rezygnacji z gry w kadrze w tym sezonie opublikował także Mateusz Bieniek. Również on motywował ją problemami ze zdrowiem. W tej sytuacji do podstawowego składu kadry na najważniejsze turnieje będzie musiał wskoczyć nowy zawodnik.
Najwięcej szans jak dotąd otrzymał od Grbicia Bartłomiej Lemański. 30-letni siatkarz wrócił do kadry po ponad sześciu latach przerwy, u Serba występuje pierwszy raz. Świetnym sezonem w klubie przekonał jednak do siebie selekcjonera.
"Bardzo, bardzo tęskniłem" - mówi Lemański o kadrze. A Grbić swojego najwyższego zawodnika - mierzy 217 cm - wystawiał do gry we wszystkich ośmiu meczach. W każdym z nich Lemański notował co najmniej jeden punktowy blok, jest zresztą czwarty na liście najlepiej blokujących zawodników rozgrywek.
Kiedy jest na bloku, sytuacja dla rozgrywającego rywali staje się trudna. Dla nas taktycznie jest to łatwiej zorganizować. Rywale zwracają na niego uwagę bez względu na to, czy atakuje dużo, czy nie. Naszym rozgrywającym gra się więc łatwiej
I już uśmiecha się na myśl o linii bloku Leon - Lemański - Sasak, ze średnią wzrostu ponad 208 cm.
Stracił kilka miesięcy, a teraz zaskoczył Grbicia. Świetne otwarcie Jakuba Nowaka
Lemański otrzymał jak dotąd najwięcej szans od selekcjonera, ale mocne wejście do Ligi Narodów zanotował również Jakub Nowak. 21-letni siatkarz w poprzednim sezonie, jeszcze przed debiutem w PlusLidze, okazał się rewelacją kadry - i dotarł z nią aż do mistrzostw świata na Filipinach. W klubie miał jednak problemy ze zdrowiem, a pech nie opuścił go również na starcie sezonu kadrowego. Przegapił więc pierwsze mecze i pojawił się na boisku dopiero w Gliwicach.
"Miałem parę tych ekscesów, nie było to dla mnie zbyt dobre ani pod kątem psychicznym, ani fizycznym. Ale cieszę się, że wracam. Że trener po raz kolejny dał mi szansę, mimo że mój sezon był trudny" - przyznał Nowak w rozmowie z Interia Sport.
Powodów do radości miał więcej, bo w Gliwicach wypadł obiecująco. Już na otwarcie z Belgią zdobył 14 punktów, w tym aż cztery bloki. Mecz z Turcją zaczął w rezerwie, ale zastąpił Szymona Jakubiszaka i był niemal bezbłędny w ataku, dokładając dwa kolejne bloki. Z Niemcami szansy nie dostał, ale w spotkaniu z Argentyną ponownie pojawił się w podstawowym składzie. Znów zdobywał punkty atakiem, blokiem i zagrywką. A Grbiciowi tak dobre występy oczywiście nie umknęły.
"Może nie jest niespodzianką, ale nie myślałem, że Kuba już będzie na takim poziomie. Zwłaszcza na zagrywce. Oczywiście bardzo podoba mi się, jak czyta grę, jak gra na boisku. Jestem bardzo zadowolony, bo miał przecież kontuzję, sześć czy siedem miesięcy nie grał w siatkówkę, a potem gra na takim poziomie" - zaznacza Grbić.
Grbić sprawdził czterech środkowych. Rywalizacja pozostaje nierozstrzygnięta
Na tle Lemańskiego i Nowaka słabiej wypadają występy w Gliwicach dwóch pozostałych środkowych. Z dwójki Szymon Jakubiszak - Mateusz Poręba zdecydowanie więcej szans na grę dostał ten pierwszy, który był z kadrą już w Chinach. W meczu z Belgią rozegrał nieco ponad seta. Z Turcją zaczął w podstawowym składzie, ale Grbić zmienił go już w trakcie drugiej partii. Rozegrał za to pełny i solidny mecz z Niemcami, z Argentyną to on z kolei sprawdził się w roli rezerwowego, który zastąpił Lemańskiego. Skończył jednak turniej z tylko jednym punktowym blokiem.
Poręba dołączył do kadry na turniej w Gliwicach, ale ze wszystkich środkowych grał najmniej. Dostał szansę z Belgią w roli rezerwowego, był bezbłędny w ataku i zanotował jeden blok. Z Niemcami również skończył komplet czterech piłek w ataku i popisał się punktowym blokiem, a mimo to Grbić dość niespodziewanie zdjął go z boiska. Z Turcją i Argentyną Poręba szansy nie dostał.
"Lemański może nam bardzo pomóc w ataku i na bloku. Myślę, że Jakubiszak jest coraz lepszy, choć jeszcze nie na poziomie, na którym może grać. Poręba jest ze mną od pierwszego lata w kadrze. Wiem, jak i co może grać, jest na swoim poziomie, tu nie mam wątpliwości" - podsumowuje Grbić występy swoich środkowych w Gliwicach.
A rywalizacja toczy się dalej, od środy w Spale. Grbić decyzji w sprawie środkowych jeszcze nie podjął, ale z grupą będzie już Kochanowski. 16 siatkarzy pod okiem selekcjonera będzie się teraz przygotowywać do ostatniego turnieju fazy zasadniczej w USA, który rozpoczną 15 lipca.
Damian Gołąb














