Siatkarz był bohaterem igrzysk, znów nie ma go w kadrze. Grbić zostawia sobie furtkę
Reprezentacja Polski po raz drugi za kadencji Nikoli Grbicia będzie musiała sobie radzić bez Grzegorza Łomacza. 38-letni rozgrywający, który w tym sezonie ze świetnej strony pokazuje się w PGE GiEK Skrze Bełchatów, nie zrywa jednak jednoznacznie z kadrą. - Zdecydowaliśmy, że jeszcze przez jeden sezon chciałbym budować kilku młodych rozgrywających - tłumaczy Nikola Grbić. Przy pytaniach o Łomacza nie kryje emocji, ale nawet dla doświadczonego siatkarza nie zamierza robić wyjątków.

Grzegorz Łomacz w poprzednim sezonie był jednym z pięciu wicemistrzów olimpijskich z Paryża, którzy otrzymali od Nikoli Grbicia wolne lato. Z tej piątki w tym roku na liście powołanych znalazł się tylko jeden zawodnik - środkowy Mateusz Bieniek.
Na rozegraniu, czyli pozycji Łomacza, doszło jednak do jednej ważnej zmiany. Marcin Janusz, który w poprzednim sezonie również odpoczywał od gry w kadrze, ogłosił decyzję o zakończeniu kariery reprezentacyjnej z powodów zdrowotnych. To zwróciło oczy kibiców i ekspertów na Łomacza.
To "eliksir na wszystkie choroby". Ale u Grbicia w tym sezonie nie zagra
38-letni zawodnik znalazł się w centrum zainteresowania tym bardziej że, świetnie spisuje się we wciąż jeszcze trwającym sezonie. PGE GiEK Skra Bełchatów, której jest kapitanem, była jedną z rewelacji rozgrywek. I wciąż ma szansę wywalczyć sobie powrót do europejskich pucharów - po piątkowej wygranej w serii do dwóch zwycięstw remisuje 1:1 z Indykpolem AZS Olsztyn.
"Grzegorz Łomacz jest eliksirem na wszystkie choroby. Jest w doskonałej dyspozycji psycho-fizycznej. A to, jak wykreował w swoim klubie, zwłaszcza w pierwszej rundzie, grę przez środek z Bartłomiejem Lemańskim, to jakaś petarda, niebywała sytuacja" - ocenił niedawno w rozmowie z Interia Sport Ireneusz Mazur, były selekcjoner polskiej kadry.
Ale na liście Grbicia Łomacza nie ma. Serb zdradza, że był w kontakcie z doświadczonym zawodnikiem. I porównuje jego sytuację do Bartosza Kurka, jednocześnie nie kryjąc wyjątkowych emocji, jakie żywi do rozgrywającego.
- On, jak i Bartek, nie jest młodym talentem. Mam go w sercu. To, co zrobił dla siatkówki w Polsce, ale i dla nas konkretnie, jest bardzo ważne. Dlatego jestem emocjonalny, kiedy pojawia się pytanie o niego. Rozmawialiśmy i zdecydowaliśmy, że jeszcze przez jeden sezon chciałbym budować kilku młodych rozgrywających. Zobaczyć, czy mogę na nich liczyć. Choć oczywiście w porównaniu do nich u "Grega" widać różnicę w prezentowanym poziomie i doświadczeniu - podkreśla selekcjoner.
Nikola Grbić jasno o statusie Grzegorza Łomacza. Ale nawet dla niego nie robi wyjątków
Łomacz w kadrze zadebiutował w 2009 r., zdobył z nią łącznie 12 medali dużych imprez, w tym złoto mistrzostw świata. Ale prawdziwym bohaterem stał się w przedostatnim jak dotąd meczu w narodowych barwach. W półfinale igrzysk olimpijskich w Paryżu musiał zastąpić kontuzjowanego Janusza i poprowadził drużynę Grbicia do finału.
Choć od tamtej chwili minęły niemal dwa lata, gdyby decydowała tylko forma i wyniki sportowe, Łomacz wśród powołanych do reprezentacji na ten sezon z pewnością by się znalazł. Grbić ostatecznie zaprosił do kadry sześciu rozgrywających. Wśród nich jest tylko dwóch ogranych na poziomie reprezentacyjnym - Marcin Komenda, który w poprzednim sezonie został podstawowym siatkarzem reprezentacji, oraz jego zmiennik Jan Firlej. Obaj rywalizują o medale PlusLigi.
Z pozostałej czwórki powołanych rozgrywających o kadrę do tej pory otarł się jedynie 21-letni Marcel Bakaj, który przed rokiem zadebiutował w jednym z przedsezonowych meczów towarzyskich. Występuje jednak w klubie z zaplecza PlusLigi. Podobnie jest z o rok młodszym Błażejem Bieniem oraz niespełna 17-letnim Jakubem Przybyłkowiczem, który występuje w drużynie SMS Spała. 21-letni Sergiusz Serafin przebija się z kolei do wielkiej siatkówki przez ligę francuską.
Niektórzy z tych zawodników z pewnością dostaną od Grbicia szansę w Lidze Narodów - na pierwszym turnieju, od 10 czerwca, trudno spodziewać się choćby Firleja, który jeszcze 17 maja będzie grać o medal Ligi Mistrzów. W przypadku Łomacza selekcjoner przekonuje z kolei, że zna go na tyle dobrze, że tego lata w akcji oglądać go nie musi. Ale i jemu, podobnie jak innym siatkarzom, stawia granicę co do kolejnego sezonu.
- Wiem, co "Greg" może mi zagwarantować. Nie potrzebuję tego sprawdzać. Widzę, jaki sezon rozegrał. Gdyby zabrakło go w Skrze, myślę, że jego zespół nie miałby za sobą tak dobrego sezonu. Ale na końcu, jeśli on ma wrócić, wróci w następnym sezonie i zostanie z nami do końca - zapowiada Grbić.
Grbić buduje kadrę na Los Angeles. Sprawdzi młodych rozgrywających
Koniec, o którym wspomina selekcjoner kadry, to igrzyska w Los Angeles w 2028 r. Do tej imprezy obowiązuje kontrakt Grbicia, to ona jest nadrzędnym celem drużyny, choć rok wcześniej wystąpi też na rozgrywanych w Polsce mistrzostwach świata.
Na ile realny jest jednak występ Łomacza w Los Angeles, w wieku niemal 41 lat? Sam siatkarz nie składa konkretnych deklaracji w tym temacie. Grbić, który również występował jako rozgrywający, w takim samym wieku zdobył jeszcze mistrzostwo Rosji z Zenitem Kazań. Ale jego ostatni medal z kadrą to brąz mistrzostw świata z 2010 r., gdy miał 37 lat.
- Myślę, że marzeniem każdego zawodnika jest zakończenie kariery w Los Angeles. Każdy chce tam być. Nie oczekuję, że Łomacz musiałby rozegrać teraz z nami całą Ligę Narodów. Potrzebuję zdrowych zawodników, którzy grają na swoim najlepszym poziomie. Dlatego sytuację poszczególnych siatkarzy rozpatruję osobno. Kilku musi być z nami od razu, żeby przygotować formę, zbudować pewność siebie. A kilku musi tylko odpoczywać, przygotować się i potem grać najlepiej w najważniejszych momentach - przedstawia swoje założenia Grbić.
Pierwszych siatkarzy powita na zgrupowaniu w Spale 3 maja. Łomacz będzie wtedy odpoczywać, bo sezon zakończy już w poniedziałek. PGE GiEK Skra rozegra w Olsztynie mecz decydujący o piątym miejscu w PlusLidze.















