Reklama

Reklama

"Serbowie obnażyli nasze słabości"

Dwie porażki - 2:3 z USA oraz 0:3 z Serbią - takie rezultaty uzyskali polscy siatkarze w finałowym turnieju Ligi Światowej w Rio de Janeiro, który rozgrywany jest dwa tygodnie przed igrzyskami olimpijskimi w Pekinie.

"Jedynym wytłumaczeniem słabej gry jest ciężki trening" - ocenił mistrz olimpijski i świata Ryszard Bosek.

"Wynik czwartkowego spotkania z USA sugeruje, że gra była wyrównana - powiedział Bosek. - Jednak tak słabo spisujących się Amerykanów dawno nie widziałem. Lloy Ball rozgrywał tak jakby miał osiemnaście lat. Serbowie obnażyli nasze słabości. Jedynym wytłumaczeniem takiej postawy reprezentacji Polski jest ciężki trening, jaki miała w ostatnim czasie. Inaczej tak fatalnej postawy wyjaśnić nie umiem. Miejmy nadzieję, że forma przyjdzie na czas".

Reklama

Ryszard Bosek podkreślił, że w finałowym turnieju Ligi Światowej w Rio de Janeiro dobrze grają na razie Brazylijczycy i Serbowie. Formy nie mają Amerykanie i Rosjanie.

"Każda z drużyn przygotowuje się do igrzysk swoim cyklem - powiedział Ryszard Bosek. - Należy mieć nadzieję, że Serbowie i Brazylijczycy szczyt swoich możliwości uzyskali zbyt wcześnie. Co będzie jednak gdy jeszcze formę poprawią?"

Ryszard Bosek w samych superlatywach wypowiadał się na temat gry drużyny serbskiej.

"Po odejściu kilku mistrzów olimpijskich z 2000 roku wydawało się, że trudno będzie znaleźć godnych następców Vladimira Grbica czy Gorana Vujovica. Okazało się, że młodzi zawodnicy szybko podnieśli swoje umiejętności. W ostatnich latach rozegrali ze sto meczów w dużych międzynarodowych turniejach. Okrzepli, nabrali doświadczenia i bez problemu pokonali w piątek wicemistrza świata. W trzecim secie Serbia grała rezerwowym składem. Przegraliśmy nawet z takim zespołem i jest to przykre" - stwierdził Bosek.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL