Reklama

Reklama

Sebastian Świderski: Polaków czekają ciężkie dwa tygodnie

Po dwóch porażkach z Brazylią (1:3 i 2:3) w pierwszych meczach Ligi Światowej polską reprezentację siatkarzy czekają niemal dwa tygodnie przerwy. "To będzie na pewno ciężki dla nich okres" - ocenił Sebastian Świderski.

"Po Polakach widać było, że są nadal w ciężkim treningu, nie mieli świeżości, ale wiem, że teraz nie będą mieli łatwiej. Dwa tygodnie przerwy trener Andrea Anastasi będzie chciał maksymalnie wykorzystać. To szkoleniowiec, który od razu działa, jego słowa są zamieniane w czyny, ale wierzę, że ten czas zakończy się z pożytkiem dla kadry" - dodał niedawny reprezentant Polski.

Reklama

"Biało-czerwoni" w piątek przegrali z "Canarinhos" w Warszawie 1:3, a w niedzielę w Łodzi ulegli w tie-breaku. Brazylia, całkowicie odmieniona, bez swoich największych gwiazd - Giby, Murilo i Sergio, pokazała swoją siłę.

"W brutalny sposób obnażyła też nasze słabości. Największym mankamentem, zwłaszcza w drugim spotkaniu była zagrywka. Mamy tu jeszcze bardzo duże rezerwy. Ciężko oczekiwać pozytywnego rezultatu, jeśli serwis jest tak słaby. Brazylia ma bardzo dużą siłę na siatce, ich skuteczność w ataku była imponująca" - ocenił Świderski.

Anastasi w dwóch meczach postawił na tych samych zawodników. W pierwszej szóstce znaleźli się gracze, którzy całkiem niedawno zakończyli zmagania w klubach. Robił również mało zmian.

"Na pewno nie można trenera za to krytykować. Od jakiegoś czasu stawia na tych samych siatkarzy. Stara się maksymalnie wykorzystać czas, ich ogrywać. To bardzo ważne i Anastasi doskonale wie, co robi" - podkreślił trener ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle.

Zdaniem Świderskiego siłą polskiej kadry jest jej szeroki skład i mało zmian w przeciągu ostatniego roku.

"Inne reprezentacje przeszły spore rewolucje po igrzyskach w Londynie. To jest normalne, bo najczęściej zmiany takie są w cyklu czteroletnim. U nas wprowadzanych jest dwóch, trzech nowych zawodników. Świetnie prezentuje się Dawid Konarski czy Paweł Zatorski. Oni jednak byli już w kadrze wcześniej, a teraz pokazali, że można wypłynąć" - powiedział Świderski.

Dwukrotny uczestnik igrzysk olimpijskich (Ateny i Pekin) uważa, że system szkolenia w Polsce jest bardzo podobny do tego w Brazylii.

"Mamy bardzo szeroką kadrę. Przez lata zawodnicy ogrywają się na zapleczu, ale są również ciągle blisko pierwszego zespołu. Nie pojawiają się znikąd. Zaplecze i potencjał mamy naprawdę duże" - dodał.

Świderski był jednak zaskoczony, że Brazylijczycy pokazali się z tak dobrej strony w tak odmienionym składzie. "Nie spodziewałem się, że są takie talenty i nigdy ich nie pokazywano. Brazylia ma podobny do nas system. Tam do sezonu kadrowego przygotowuje się również bardzo dużo zawodników, ale u nich trzeba kilku lat, żeby awansować do pierwszej reprezentacji. O wielu na pewno jeszcze nie wiemy" - powiedział.

Bez względu jednak na zmiany jakie zaszły w ekipie Bernardo Rezende, Brazylijczycy to zespół, z którym zawsze należy się liczyć. "Oni grają zawsze tak samo. Nie przez przypadek przez tyle lat zdominowali siatkówkę. Fenomenem jest sam trener. Mówi się, że zmiana szkoleniowca w reprezentacji powinna następować raz na cztery lata, a on pokazał, że jak jest się wybitnym to wcale tak nie musi być" - dodał Świderski.

Wicemistrz świata z Japonii (2006) uważa, że los był dla Polaków łaskawy w tegorocznej Lidze Światowej. "Na pewno nie można powiedzieć, że obecny system jest sprawiedliwy, ale akurat my nie mamy powodów do narzekania. Większość spotkań zostanie rozegrana przed własną publicznością, a co jeszcze ważniejsze - oszczędzono polskich siatkarzy przed podróżą za ocean. Oczekiwania z pewnością pozostają duże, ale ja bym jeszcze "Biało-czerwonych" nie przekreślał" - zaznaczył.

Mimo wszystko uważa, że wrześniowe mistrzostwa Europy będą imprezą ważniejszą niż rozgrywki LŚ. "Liga Światowa pozostaje imprezą komercyjną, ale o tyle istotną, że daje wiele punktów do rankingu FIVB. Nie można zatem jej odpuścić, ale czempionat Starego Kontynentu to prawdziwy prestiż, walka o medale z najlepszymi" - powiedział.

Na koniec Świderski zaapelował jeszcze, by nie przestawać wierzyć w polską reprezentację, bo to były tylko dwa mecze. "Ja nadal wierzę, że oni są w stanie obronić tytuł w Lidze Światowej" - zaznaczył.

"Biało-czerwoni" kolejne mecze rozegrają we Francji. W piątek 21 czerwca zmierzą się z "Trójkolorowymi" w Rouen, a dwa dni później w Tuluzie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama