Polscy siatkarze w pięciu ostatnich edycjach Ligi Narodów docierali do półfinału. Na drodze do szóstego z rzędu awansu stała Japonia. Mimo że skończyła fazę wstępną rozgrywek na czwartym miejscu, a więc minimalnie wyżej od Polski, to "Biało-Czerwoni" uchodzili za faworyta meczu w Ningbo. I choć w tym sezonie trener Nikola Grbić nie może skorzystać z kilku gwiazd, zawodnicy, których trener zabrał do Chin, zadanie wykonali.
Syn polskiego siatkarza gra dla Włochów. Był gwiazdą ćwierćfinału
Liga Narodów siatkarzy. Japończycy naskoczyli na Polskę, pomogła przemowa Nikoli Grbicia
"Jesteśmy w dobrym momencie, zwycięstwo z Francją dało nam dużo pewności siebie i było bardzo ważne. Są rzeczy, które mogą nam pomóc, byśmy byli spokojni i grali swoją najlepszą wersję" - przekonywał przed meczem z Japonią Grbić.
Spokój miał zapewnić najmocniejszy skład. Trener polskiej kadry po trzech turniejach eksperymentów musiał w końcu wyłonić podstawową szóstkę. W porównaniu do ostatniego meczu z Francją dokonał jednej zmiany - do składu wskoczył Tomasz Fornal. Na rozegraniu rozpoczął Marcin Komenda, który na ten moment wygrał rywalizację z Janem Firlejem. Fornal już na początku spotkania musiał zderzyć się z zagrywką Kento Miyaury i Japończycy uciekli na dwa punkty.
Polscy siatkarze wyrównali, ale po chwili przegrywali już 9:12 - Fornala i Wilfredo Leona znów zaskoczyły zagrywki rywali. Japończycy imponowali tym, co jest ich wielkim atutem, czyli grą w obronie, i dodali jeszcze punkt do swojej przewagi. Zwrot nastąpił przy stanie 16:12 dla Japonii. Grbić wykorzystał drugą przerwę, a po niej "Biało-Czerwoni" szybko doprowadzili do remisu. Zdecydowanie poprawili zagrywkę, w ślad za tym poszły łącznie trzy punktowe bloki w tym secie. Polska przełamała rywali przy stanie 21:20 po asie serwisowym Kewina Sasaka, po chwili wygrała 25:23.
Polska - Japonia w ćwierćfinale. Nikola Grbić poświęcił Wilfredo Leona, polscy siatkarze przełamali rywali
Japończycy pozostawili po sobie świetne wrażenie, a przecież również w ich drużynie brakuje kilku gwiazd. Najbardziej odczuwalny brak to nieobecność rozgrywającego Masahiro Sekity, podstawowego rozgrywającego drużyny. Problemy ze zdrowiem przed ćwierćfinałem miał też kapitan drużyny Yuki Ishikawa, którego jednak udało się postawić na nogi na mecz z Polską.
Liderem Japonii był Miyaura, który otworzył mecz od dziewięciu zdobytych w pierwszym secie. Po polskiej stronie dobrze pokazał się Sasak, w drugiej partii szybko znów posłał asa serwisowego, a ekipa Grbicia prowadziła 7:3. Atakujący napędzał polską ofensywę, blokiem Miyaurze zrewanżował się w końcu Fornal. Rywale zablokowali za to atak Leona, doprowadzili do remisu 16:16, a Grbić zastąpił przyjmującego Kamilem Semeniukiem. Po chwili Japonia nawet prowadziła, ale polscy siatkarze ją przełamali i po sprytnym ataku Fornala wygrywali 23:21. Do zwycięstwa potrzebowali co prawda gry na przewagi, kolejny punktowy blok dał im jednak wygraną 26:24.
Semeniuk, który pomógł ustabilizować przyjęcie, pozostał w składzie na trzecią partię. Postacią numer jeden w polskiej drużynie był jednak atakujący z 77-procentową skutecznością Sasak, czyli zastępca kontuzjowanego Bartosza Kurka w reprezentacyjnym ataku. Polscy siatkarze w trzecim secie od początku kontrolowali grę, prowadzili 11:7, a potem 15:9. Cały czas dobrze funkcjonował polski blok, efektów nie przyniosły zmiany po drugiej stronie. To była już polska dominacja, "Biało-Czerwoni" zmiażdżyli rywali 25:12.
Rywalem Polski w sobotnim półfinale będzie reprezentacja Brazylii. "Canarinhos" w środę nie bez problemów ograli 3:1 prowadzoną przez Vitala Heynena kadrę Chin. W drugim meczu o finał zmierzą się Włosi i Słoweńcy.
Japonia: Miyaura, Onodera, Ishikawa, Sato, Eiro, Takahashi - Ogawa (libero) oraz Tomita, Nishimoto, Oya, Larry, Kai
Polska: Sasak, Kochanowski, Leon, Komenda, Nowak, Fornal - Popiwczak (libero) oraz Semeniuk, Bednorz, Szalpuk, Bołądź, Firlej













