Reklama

Reklama

Ryszard Czarnecki zrezygnował z kandydowania na prezesa PZPS: Schowałem ambicję do kieszeni

- Schowałem swoje ambicje do kieszeni. Chcę pokazać wszystkim, że siatkówka to gra drużynowa, jesteśmy jedną drużyną i chcemy walczyć o najwyższe cele - mówi w rozmowie z Interią Ryszard Czarnecki tuż po rezygnacji z kandydowania na prezesa PZPS.

Ryszard Czarnecki w rozmowie ze Zbigniewem Czyżem z Interii zaznaczył, że cieszy go zainteresowanie wyborami prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

- Mieliśmy bardzo długą kampanię wyborczą, bardzo intensywną, poprowadzoną w mediach. W ostatnim czasie wybrano prezesów kilku związków i żaden nie miał takiego nagłośnienia jak piłka siatkowa. To było niemalże z wyborami prezydenckimi, czy wyborami do sejmu. To bardzo fajna promocja dla polskiej siatkówki - powiedział Czarnecki.

Dlaczego działacz zrezygnował z kandydowania na stanowisko prezesa?

Reklama

- Dziś polskiej siatkówce potrzeba jest jedności, szukania tego co łączy, a odrzucania - choć nie jest to łatwe - tego, co dzieli. Szukanie wspólnego mianownika. Stąd taka decyzja. Nie ukrywam, że nie była ona łatwa, bo bardzo zaangażowałem się w kampanię. Przejechałem Polskę wzdłuż i wszerz, spotkałem się ze wszystkimi klubami na szczeblu centralnym - zaznaczył Czarnecki.

- Myślę, że to pozytywny sygnał, że własne ambicje trzeba poskromić i zagrać w zespole. I to zrobiłem - dodał były już kandydat na prezesa PZPS.

Ryszard Czarnecki powiedział, dlaczego zrezygnował z kandydowania na prezesa PZPS

Czarnecki został zapytany, jak wyobraża sobie swoją przyszłość w siatkarskim związku.

- Będę pracował z każdym prezesem, każdymi nowymi władzami. Przed nami wielkie cele. Za rok mistrzostwa świata kobiet w Polsce. Gigantyczne wyzwanie, bardzo kosztowne - opisywał.

- Będziemy starali się o przynajmniej trzy turnieje Ligi Narodów - dwa męskie i kobiecy. Postaramy się także zorganizować kilka turniejów młodzieżowych - zapowiedział Czarnecki.

Czarnecki wydał wspólne oświadczenie z innym kandydatem, Sebastianem Świderskim. Czy to oznacza, że swoje poparcie chce przenieść na niego, a nie na obecnego prezesa Jacka Kasprzyka?

- Miało mnie poprzeć dwóch kandydatów - Witek Roman i Konrad Piechocki. Mam nadzieję, że z mojego przykładu skorzystają inni kandydaci i żeby debata nie była zbyt emocjonalna, nie wykopać zbyt głębokich rowów. Trzeba szukać tego, co nas łączy - ujawnił działacz.

Na koniec poruszona została kwestia wyborów nowych trenerów - reprezentacji męskiej i żeńskiej.

- Nowego trenera wybiera nie tylko prezes. Myślę, że nie ma sensu stawiać jakichś odgórnych wymogów - czy to ma być cudzoziemiec, czy Polak, czy ma pracować w klubie... Odniesiemy się do kandydatów. Uważam, że zawsze powinno się wybierać kandydatów w konkursie - ocenił Czarnecki.

ZC, WG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje