Reklama

Reklama

Reprezentacja siatkarzy po Pucharze Świata w Japonii czeka na awans na igrzyska olimpijskie w Rio

​Po porażce siatkarzy reprezentacji Polski na Pucharze Świata w Japonii z Włochami i utracie szansy na wyjazd, z klucza PŚ, na igrzyska, pojawiły się głosy, że reguły Pucharu Świata są niesprawiedliwe. Problem jest inny - łasa na wpływy finansowe światowa federacja ustala nieludzki terminarz rozgrywek.

"Regulamin Pucharu Świata jest bez sensu. Jak można - po wygraniu 10 meczów z rzędu i tylko jednej porażce - nie wygrać turnieju i nie zdobyć paszportów na igrzyska olimpijskie" - pojawiły się takie i im podobne głosy w naszym kraju, gdy Bartosz Kurek i koledzy na finiszu stracili -pewny wydawało się - awans na IO.

Otóż można, zaważył bilans setów - wystarczyło nie stracić seta w spotkaniu z egzotyczną Wenezuelą i z wyjazdu do Rio cieszylibyśmy się my, a nie Włosi.


Problem jest inny. Trudno znaleźć drugą dyscyplinę sportu, z tak napiętym terminarzem, jaki mają siatkarze.

Reklama

Maj-czerwiec obfitował w fazę grupową Ligi Światowej. Lipiec to finał LŚ, z finałem 19 lipca.

Krótka przerwa i przygotowania do Pucharu Świata, który trwał od 8 do 23 września. Znowu krótka przerwa i przygotowania do mistrzostw Europy, jakie zaczną się 8 października w Bułgarii i we Włoszech. Orły zagrają w Warnie, w grupie mają teoretycznie słabych rywali - Belgię, Słowenię i Białoruś.

Z perspektywy igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro ME nie mają żadnego znaczenia, nawet zdobywca tytułu mistrza Starego Kontynentu nie dostanie przepustki na IO.

Dlatego prawdziwym turniejem o wszystko będzie dla Orłów styczniowy turniej kwalifikacyjny w Berlinie. Wezmą w nim udział wszyscy najlepsi w Europie, za wyjątkiem Włoch i tylko zwycięzca uzyska przepustkę do Rio de Janeiro. Pobicie Rosji, Francji, Bułgarii, Niemiec, Serbii, nie będzie łatwe. Tylko zwycięzca zyska awans, a ekipy z miejsc drugiego i trzeciego pojadą do Tokio na ostateczną fazę eliminacji, gdzie igrzyskami promowany będzie tylko triumfator.

- Jeżeli w Berlinie zagramy źle, to będzie koniec naszych marzeń o Rio. Nie mamy jednak czasu na dobre zgranie, ale jestem pewien, że każdy, poprzez dobrą grę w klubie, może się przygotować do występów w reprezentacji - twierdzi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" selekcjoner Orłów Stephane Antiga.

Owo przygotowanie w momencie, gdy napięty terminarz nie pozwala na wypoczynek, reset, nie jest łatwe. Ledwie skończą mistrzostwa Europy. Jak zacznie się liga, a z nią Liga Mistrzów i Puchar CEV. Mecz za meczem, podróże po całym kontynencie i nie tylko. Nic dziwnego, że zawodnicy w kwiecie wieku rezygnują z występów reprezentacyjnych, jak ostatnio: Mariusz Wlazły (32 lata) i Michał Winiarski (31 lat).

Inna sprawa jest taka, że gdyby naszym Orłom nie uciekła koncentracja w meczu z egzotyczną siatkarsko Wenezuelą (nie musieli tracić seta), to sami oszczędziliby sobie trudu, jaki będą musieli włożyć podczas turnieju w Berlinie i ewentualnie w Japonii.

- Niech się federacja zastanowi nad tym, dlaczego okroiła możliwość awansu trzem zespołom z Pucharu Świata. Dla sportowca trzecie miejsce, które jest nagradzane medalem, stało się miejscem najgorszym. Akurat trafiło na Polaków - stwierdził były libero Orłów Krzysztof Ignaczak, który z gry w kadrze zrezygnował po ubiegłorocznych MŚ.


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy