Reklama

Reklama

Puchar Świata siatkarzy: Sebastian Świderski: Bardzo ważna będzie psychika

- Na pewno będzie ciężko. To jest bardzo trudny turniej. Długi i wyczerpujący. Przede wszystkim bardzo ważna będzie psychika – mówi w rozmowie z Interią Sebastian Świderski przed Pucharem Świata siatkarzy rozpoczynającym się 8 września.

- Jestem spokojny o to, że Polacy będą w stu procentach zmotywowani przystępować do meczów z rywalami z górnej półki. Najgorsze będzie zaangażowanie mentalne z zespołami teoretycznie słabszymi. Wychodzi się na boisko w przeświadczeniu, że ten mecz będzie wygrany i to jest bardzo niebezpieczne. Liczę, że nasza kadra ma to już za sobą i nie będziemy tracić punktów ze słabszymi ekipami - mówi były przyjmujący reprezentacji Polski, a obecnie dyrektor sportowy ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle.

Puchar Świata to pierwsza szansa na awans do igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. W turnieju bierze udział 12 zespołów. Przepustkę do Brazylii uzyskają tylko dwa. Jednym z najgroźniejszych rywali "Biało-czerwonych" będą Rosjanie. Po fatalnej Lidze Światowej "Sborna" ma nowego trenera. Na stanowisko szkoleniowca wrócił Władimir Alekno.

Reklama

- Dla nas niestety wrócił trener Alekno. Pozmieniał skład, wprowadził swoich zawodników, przebudował wyjściową szóstkę. Rosjanie będą groźni - uważa Świderski.

Kto jeszcze może przeszkodzić Polakom w awansie?

- Należy liczyć się także z Amerykanami. Włosi będą chcieli udowodnić, że zamieszanie wokół ich kadry, zmiany trenerów, wyrzucanie zawodników, to już mają za sobą i teraz chcą grać w siatkówkę. Te trzy ekipy i Polska powinny się liczyć w bitwie o dwa miejsca dające awans na igrzyska - ocenia Świderski.

Były przyjmujący reprezentacji Polski nie lekceważyłby także Iranu, z którym siatkarze Stephane’a Antigi wygrali na niedawnym Memoriale Huberta Jerzego Wagnera.

- W drugim rzędzie faworytów dołożyłbym reprezentację Iranu, która jest ostatnio zaskoczeniem in minus. Trener Slobodan Kocacz głośno wypowiada się w mediach, że zawodnicy go nie słuchują, że brakuje im zaangażowania i ambicji, chociażby jak w Memoriale Wagnera. Grają tylko na turniejach, na których im zależy. Dla mnie to niespotykane. To jest też niebezpieczeństwo i sygnał dla nas. Jeżeli jadą na turniej, który daje awans na igrzyska olimpijskie, to mogą być groźni. Na pewno ci zawodnicy mają duże umiejętności - uważa.

Grzegorz Zajchowski, współpraca Robert Kopeć

Nie przegap żadnego meczu „Biało-czerwonych”


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje