Reklama

Reklama

PŚ siatkarzy: Polska - USA 3:1

Polscy siatkarze zrobili duży krok w kierunku wywalczenia awansu na igrzyska olimpijskiej w Rio de Janeiro. "Biało-czerwoni" w Tokio pokonali reprezentację USA 3:1 i są jedynym zespołem, który nie zaznał goryczy porażki w Pucharze Świata!

Z Amerykanami podopieczni Stephane'a Antigi nie lubią grać. W tym sezonie mierzyli się pięciokrotnie, wygrali tylko raz. W Tokio jednak statystki nie miały większego znaczenia.

Reklama

Polacy kiepsko rozpoczęli spotkanie. W pierwszym secie jedynie Bartosz Kurek nie zawodził. Pozostali nasi zawodnicy popełniali sporo błędów. Amerykanom natomiast wychodziło niemal wszystko. Podopieczni Johna Sperawa prowadzili 6:3, 9:6, 12:8. Amerykanie spokojnie utrzymywali bezpieczny dystans. Trener Antiga w końcówce próbował ratować sytuację zmianami, ale nic to nie pomogło. Amerykanie pewnie zmierzali po zwycięstwo w tej partii. Kiedy kontrę wykorzystał Taylor Sander było już 24:17. Antiga poprosił o wideoweryfikację, ale okazało się, że amerykański przyjmujący nie popełnił błędu. Inauguracyjną partię zakończył atakiem w aut Dawid Konarski..

Na szczęście "Biało-czerwoni" szybko otrząsnęli się z porażki w pierwszym secie. W wyjściowym składzie nastąpiła jedna zmiana - Rafała Buszka zastąpił Mateusz Mika. Sygnał do ataku dał kapitan reprezentacji Polski Michał Kubiak, który mocnym serwisem seryjnie zdobywał punkty. "Biało-czerwoni" już na początku zyskali przewagę (5:2). W ślady Kubiaka poszli koledzy. Na pierwszej przerwie technicznej mistrzowie świata prowadzili 8:4.

Potem nasi siatkarze grali koncertowo. Wreszcie zaczął funkcjonować blok, o czym przekonał się lider USA Matthew Anderson. W obronie szalał Paweł Zatorski, a kontry kończył efektownymi ataki Kurek. Na drugą przerwę techniczną Polacy schodzili w doskonałych humorach prowadząc 16:9.

Amerykanie nie mogli znaleźć recepty na zatrzymanie Kurka i spółki, a co ważne w ich szeregach mnożyły się błędy. Aaron Russell i Anderson atakowali po autach, a zagrywka "Biało-czerwonych" sprawiała rywalom mnóstwo kłopotów. Przewaga naszej drużyny wynosiła już osiem punktów (19:11) i stało się jasne, że w tym secie Amerykanie nie zrobią nam już większej krzywdy. Polacy wygrali drugą partię 25:19.

Trzeci set nie rozpoczął się po naszej myśli. Dzięki potężnym zagrywkom Micaha Christensona Amerykanie "odskoczyli" na 4:0. W końcu rozgrywający reprezentacji USA się pomylił. Polacy zaczęli mozolnie odrabiać straty po pierwszej przerwie technicznej. Przyniosło to efekt. W roli głównej wystąpił Mateusz Bieniek. Nasz utalentowany środkowy świetnie zagrywał, znakomicie atakował i blokował. Do jego poziomu dostroił się też Mika.

Od stanu 13:13 oglądaliśmy zaciętą walkę punkt za punkt. Potem trzy "oczka" zdobyli gracze Antigi w jednym ustawieniu: pomyłka Maxwella Holta za zagrywce, kapitalny serwis Kubiaka i koncertowo zakończona kontra przez Kurka (19:16). Wydawało się, że nasi siatkarze złamali opór rywali. Amerykanie jednak jeszcze poderwali się do walki i odrobili straty. W nerwowej końcówce więcej zimnej krwi zachowali nasi siatkarze, a decydujący punkt zdobyli po nieudanej zagrywce Matthew Andersona.

Amerykanie znaleźli się po ścianą. Presja sprawiła, że seryjnie mylili się w ataku na początku czwartego seta (Sander i Russell). Polacy prowadzili 4:1, a na pierwszej przerwie technicznej 8:4. Wtedy w polu zagrywki pojawił się Bieniek. Mocnymi serwisami odebrał rywalom ochotę do dalszej walki. Do tego "Biało-czerwoni" dołożyli znakomity blok. Bieniek w końcu się pomylił, ale na tablicy był już wynik 12:5 dla Polski.

"Biało-czerwoni" nie zwalniali tempa, a Amerykanie wyglądali na pogodzonych z porażką. Przewaga naszej drużyny wynosiła już 10 punktów (17:7), co z takim rywalem zdarza się rzadko. Zanosiło się na pogrom. Chwilę rozprężenia w naszych szeregach wykorzystali Amerykanie odrabiając część strat. Odmienić losów spotkania nie byli już w stanie. Mecz zakończył efektownym atakiem z krótkiej Piotr Nowakowski.

Przed Polakami jeszcze dwa mecze - z Japonią i z Włochami.

W innym ważnym dla układu tabeli meczu Rosjanie przegrali nadspodziewanie gładko z Włochami 0:3, co niemal przekreśla ich marzenia o zajęciu jednego z dwóch czołowych miejsc premiowanych awansem.

Polska - USA 3:1 (17:25, 25:19, 25:23, 25:15)

Polska: Piotr Nowakowski, Bartosz Kurek, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Rafał Buszek, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski (libero) oraz Marcin Możdżonek, Mateusz Mika, Grzegorz Łomacz, Dawid Konarski

USA: Matthew Anderson, Aaron Russell, Taylor Sander, David Lee, Micah Christenson, Maxwell Holt, Erik Shoji (libero) oraz Paul Lotman, Murphy Troy, David Smith, Dustin Watten (libero)

Wyniki zakończonych spotkań 9. kolejki PŚ:

Włochy - Rosja 3:0 (25:15, 26:24, 25:18)

Egipt - Tunezja 3:2 (23:25, 25:21, 23:25, 25:17, 15:11)

Kanada - Wenezuela 3:0 (25:18, 25:22, 25:23)

Japonia - Argentyna 0:3 (24:26, 22:25, 21:25)

Australia - Iran 3:0 (27:25, 27:25, 25:22)

Zobacz aktualną sytuację w PŚ:

    M  Z   P  sety    pkt

1. Polska        9   9  0  27-7   26
2. USA           9   8  1  25-5   24
3. Włochy       9   8  1  24-5   24
4. Rosja          9   7  2  22-7   21
5. Argentyna   9   7  2  23-10  20
6. Japonia      9   5  4  18-15   15
7. Iran            9  3  6  13-21     9
8. Kanada        9  3  6  12-22    7 
9. Australia      9   2  7    9-23    6
10. Egipt         9  1  8   10-26    5
11. Wenezuela  9  1  8    6-26   3
12. Tunezja      9  0  9    5-27     2

Zobacz zapis relacji na żywo z meczu Polska - USA

Zapis relacji na urządzenia mobilne


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje