"Przemowa" Fornala już przeszła do historii. Po jego słowach wszystko się zmieniło
Zrealizowało się wielkie marzenie polskich siatkarzy - medal igrzysk olimpijskich jest już pewny! Droga przez półfinał ze Stanami Zjednoczonymi nie była jednak usłana różami. Był to piekielnie trudny mecz, w którym podopieczni Nikoli Grbicia mieli bardzo poważny kryzys. W kluczowym momencie objawił się jednak niespodziewany mentalny lider. Kamery wychwyciły, jakimi słowami Tomasz Fornal wtedy "dźwignął" swoich kolegów.

W pierwszym secie półfinału wszystko poszło zgodnie z planem. Polacy pokonali Amerykanów 25:23 i wyszli na prowadzenie. Później jednak sytuacja bardzo mocno się skomplikowała. Można powiedzieć, że w pewnym momencie nasi siatkarze jedną nogą byli już poza walką o złoty medal.
Dwa kolejne sety padły łupem Amerykanów. Matthew Anderson i spółka zagrali wspaniałą siatkówkę i trudno było przeciwstawić się ich atakom. W trzecim secie zdeklasowali nas do 14 - wtedy wydawało się, że dyspozycja dnia jest zdecydowanie po ich stronie.
W trzecim secie sytuacja zrobiła się, może nie beznadziejna, ale bardzo trudna. Amerykanie prowadzili 20:18 i byli tylko pięć piłek od finału. Czy w takim momencie Polacy zaczęli mentalnie rezygnować? Zdecydowanie nie. Potrzebowali jednak odpowiedniego nastawienia, które w takich momentach jest absolutnie kluczowe.
Fornal wziął sprawy w swoje ręce. Objawił się w nim lider kadry
Podczas przerwy w grze do kolegów przemówił Tomasz Fornal, który tego dnia grał po prostu genialną siatkówkę. Nasz przyjmujący napędził swoich kolegów znakomitą postawą na boisku, a w najtrudniejszym momencie dźwignął ich słowami, które przejdą do historii polskiej siatkówki.
- Dawać, k...a, nap........amy się z nimi teraz! - krzyknął Tomasz Fornal.
Od tego momentu na boisku wszystko się zmieniło. Polacy odrobili dwupunktową stratę i doprowadzili do tie-breaku. Gdyby nie wiara i odpowiednia motywacja, sukces nie byłby możliwy. Tym meczem Tomasz Fornal już na zawsze pozostanie bohaterem polskich kibiców.
W tie-breaku Polacy grali jak natchnieni i w pewnym momencie prowadzili już 14:10. Zmarnowali kilka piłek meczowych, ale tę ostatnią wykorzystali. Tak właśnie awansowali do wielkiego finału turnieju olimpijskiego w Paryżu.





![F1: GP Chin. O której i gdzie obejrzeć wyścig? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MH1IK1YQU0F6M-C401.webp)






