Potworne zmęczenie Polaków. Nikt tego nie ukrywa. "To mnie trzyma przy życiu"
Reprezentacja Polski, biorąca udział w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Paryżu, zgodnie z planem pokonała Meksyk 3:0 i jest już bardzo blisko wywalczenia upragnionego awansu. "Biało-Czerwoni" są już jednak potwornie zmęczeni, bo mimo rotacji stosowanej przez Nikolę Grbicia mają w nogach kilkadziesiąt spotkań. W rozmowie z "TVP Sport" Karol Kłos przyznał, że przy życiu trzyma go właściwie tylko jedno.

Obecny sezon dla polskich siatkarzy jest jednym z najbardziej wyczerpujących w historii. Pod wodzą Nikoli Grbicia nasz zespół najpierw triumfował w bardzo rozbudowanej Lidze Narodów, a następnie sięgnął po złoty medal mistrzostw Europy, również, jak się wydaje, nadmiernie rozbudowanych. Teraz przyszło im rywalizować w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w chińskim Xi'an. Te zawody Wojciech Drzyzga określił jako nikomu niepotrzebne. I choć miał na myśli głównie frekwencję na trybunach, to jednak w kwestii siatkarskiego terminarza również dałoby się zrobić więcej, żeby uniknąć niepotrzebnego przeciążania zawodników.
Dla nas to jest męczarnia. To trzecie niepotrzebne wydarzenie tegoroczne, na które skazane są najlepsze zespoły świata. Z góry jest założenie, że idziemy drogą cierniową, a to nikomu niepotrzebne granie
"Tylko to mnie trzyma przy życiu"
Polacy, którzy turniej kwalifikacyjny Xi'an zaczęli od pięciosetowego boju z Belgią, akurat w starciu z Meksykiem nie mieli zbyt wielkich kłopotów. Rywal z Ameryki Północnej nie prezentuje najwyższej poziomu i "Biało-Czerwoni" bez większych kłopotów ograli go 3:0. Mimo to po naszych zawodnikach widać już spore zmęczenie, którego zresztą oni sami nie ukrywają.
To już końcówka. Wiemy, że trzeba skupić się jeszcze tylko trzy razy. Wygrać i można wracać spokojnie do domu. Meta jest bardzo blisko. To mnie trzyma przy życiu
Przed Polakami w piątek ważny mecz z Argentyną, który najprawdopodobniej zadecyduje o pierwsze pozycji w turnieju. Wygrana może zapewnić nam awans, choć chyba nikt nie wyobraża sobie, żeby podopieczni Nikoli Grbicia nie wygrali w dwóch ostatnich spotkaniach z Holandią i słabiutkimi Chinami.










