Potężny ból głowy Grbicia, kadra otrzymała cios. A może być jeszcze gorzej
Po ogłoszeniu przez Marcina Janusza decyzji o zakończeniu kariery reprezentacyjnej ruszyły spekulacje na temat pozycji rozgrywającego w kadrze Nikoli Grbicia, który zapewne będzie ponownie wybierał między Marcinem Komendą i Janem Firlejem. Jeśli jednak spojrzymy szerzej na polską siatkówkę okazuje się, że Nikola Grbić może mieć potężny ból głowy związany z selekcją zawodników, których mógłby namaścić na potencjalnych następców obecnych rozgrywających . Cios, jakim jest dla polskiej kadry decyzja Janusza, sprowokował do dyskusji m.in. ekspertów Polsatu Sport. Ci wieszczą, że sytuacja może stać się jeszcze gorsza.

"Nie będzie mnie w kadrze ani w tym roku, ani w kolejnych latach. Jestem już po rozmowie z trenerem, przedstawiłem mu swoją decyzję - kończę reprezentacyjną karierę" - ogłosił w poniedziałkowym wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Onet Marcin Janusz, a swoją decyzję potwierdził jeszcze później w mediach społecznościowych. Deklaracja utytułowanego siatkarza wywołała spore poruszenie.
Janusz po tym, jak stery reprezentacji w 2022 roku objął Nikola Grbić, został podstawowym rozgrywającym kadry, zastępując tym samym Fabiana Drzyzgę. "Biało-Czerwoni" z 31-letnim dzisiaj zawodnikiem jako kreatorem gry sięgali po medale Ligi Narodów, wicemistrzostwo świata, mistrzostwo Europy oraz wicemistrzostwo olimpijskie. Srebro wywalczone w Paryżu Janusz okupił jednak potężnymi problemami zdrowotnymi, które miały wpływ na jego decyzję o powiedzeniu "pas" swoim występom w kadrze narodowej.
Decyzja Janusza sprawiła, że ruszyły dyskusje nad jego potencjalnymi następcami. Wprawdzie już w 2025 roku kadra musiała radzić sobie bez tego rozgrywającego, ale wówczas wydawało się jeszcze, że w kolejnym sezonie siatkarz Asseco Resovii Rzeszów wróci do reprezentacji i ponownie będzie "jedynką". Tak się jednak nie stanie, a o miano jego następcy zapewne będą rywalizowali Marcin Komenda i Jan Firlej.
Grzegorz Łomacz też może grać w kadrze. A co z następcami?
Grbić w odwodzie ma jeszcze Grzegorza Łomacza, który wprawdzie w październiku skończy 39 lat, ale wciąż jest w świetnej formie. Swoją wartość potwierdził zresztą w Paryżu, gdy w półfinale olimpijskim zastąpił Janusza i został jednym z bohaterów wygranego boju z Amerykanami.
"Grzegorz Łomacz jest eliksirem na wszystkie choroby. Jest w doskonałej dyspozycji psycho-fizycznej. A to, jak wykreował w swoim klubie, zwłaszcza w pierwszej rundzie, grę przez środek z Bartłomiejem Lemańskim, to jakaś 'petarda', niebywała sytuacja. Lemański nie grał tak dobrze i błyskotliwie, jak pod okiem Łomacza, od ładnych paru lat. A może w ogóle nigdy" - tak w rozmowie z Interią rozgrywającego PGE GiEK Skry Bełchatów komplementował niedawno Ireneusz Mazur.
Komenda, Firlej, Łomacz… a kto dalej? Tutaj pojawiają się schody, które mogą przyprawić Grbicia o potężny ból głowy. I nie tylko jego, ale również kolejnego trenera polskiej kadry, który w przyszłości zastąpi Serba. Na horyzoncie bowiem nie widać potencjalnych następców, co jest o tyle znamienne, że przecież od wielu lat mówi się o "nadmiarze bogactwa" na innych pozycjach, w tym na pozycji przyjmującego czy atakującego (tutaj regularnie na "następców Bartosza Kurka" namaszcza się utalentowanych siatkarzy, w tym Dawida Dulskiego, Bartosza Gomułkę czy Alaksieja Nasewicza). W przypadku rozgrywających sytuacja nie wygląda już tak kolorowo.
Selekcjoner wprawdzie stawiał także na innych zawodników, w poprzednim sezonie powołał Łukasza Kozuba i Kajetana Kubickiego, ale ci w swoich klubach są jedynie rezerwowymi. A to przekreśla ich szanse na to, by grać w kadrze na wielkich turniejach, które przecież czekają "Biało-Czerwonych" zarówno w tym roku (mistrzostwa Europy) jak i w kolejnych sezonach (mistrzostwa świata i igrzyska olimpijskie).
Problemowi w ostatnim wydaniu programu Polsat Siat Cast przyjrzeli się Marek Magiera i Jakub Bednaruk.
"Musimy szerzej spojrzeć na problem rozgrywających w reprezentacji. Był taki schemat przygotowany dawno - zanim Paweł Zagumny stał się nominalną "jedynką", już jako nastoletni gracz był wprowadzany do reprezentacji" - zaczął Magiera, zwracając uwagę na to, że naturalnym następcą Zagumnego był Fabian Drzyzga, tego z kolei płynnie zastąpił Marcin Janusz.
Komenda, Łomacz, Janek Firlej i przydałby się ktoś czwarty i piąty i najlepiej ktoś młody. Taki namaszczony na ewidentnego następcę tych, którzy są teraz
Bednaruk, który w przeszłości sam był rozgrywającym, potwierdził, że faktycznie na horyzoncie nie widać potencjalnych następców obecnych rozgrywających, których już teraz można by ogrywać w seniorskiej kadrze.
"Kłopot na tej pozycji mamy. Tutaj musimy coś zrobić. Coś musi pomyśleć wydział szkolenia, związek (Polski Związek Piłki Siatkowej - przyp. red.), szkoły mistrzostwa sportowego, że tego jest mało. Naprawdę mało" - skwitował.
Wnioski wysnute przez ekspertów wskazują, że sytuacja w polskiej kadrze, jeśli chodzi o pozycję rozgrywającego, może za kilka lat okazać się dużym problemem. Kibicom "Biało-Czerwonych" pozostaje mieć nadzieję, że któryś z młodych rozgrywających najpierw wywalczy sobie miano "jedynki" w swoim klubie, a następnie dzięki regularnej grze będzie gotowy do tego, by odgrywać ważną rolę także w drużynie narodowej.















