Polski talent zachwycił we Francji, Grbić to zauważył. Padł temat "następcy Kurka"
Do pierwszych meczów reprezentacji pozostało już niewiele czasu, a część polskich siatkarzy rozpoczęła zgrupowanie w Spale. Wśród powołanych znalazł się wracający po przerwie Dawid Dulski. 23-letni atakujący po trudnym sezonie zdecydował się na zmianę otoczenia. Przeniósł się do ligi francuskiej, gdzie odbudowywał formę. - Po sezonie w Nysie faktycznie pojawiła się pewna niechęć. Kiedy jednak przyjechałem do Francji, wszystko zaczęło się zmieniać - przyznał w rozmowie z Interią Sport. Zawodnik odniósł się również do spekulacji dotyczących swojej przyszłości.

W połowie kwietnia Nikola Grbić ogłosił powołania na sezon 2026 do siatkarskiej reprezentacji Polski. Selekcjoner "Biało-Czerwonych" przedstawił 37-osobową listę, na której nie zabrakło zaskoczeń. Wśród powołanych znaleźli się zarówno debiutanci, jak i zawodnicy wracający do kadry, zabrakło natomiast kilku znanych nazwisk.
W meczach reprezentacji nie zobaczymy m.in. Bartosza Kurka i Bartosza Bednorza. Do drużyny narodowej wraca natomiast Dawid Dulski. Po trudnym sezonie w PSG Stali Nysa, zakończonym niespodziewanym spadkiem z PlusLigi, zawodnik zdecydował się na wyjazd do Francji, gdzie występował w barwach Nice VB. Jak się okazało, był to trafny ruch. Wszystko wskazuje jednak na to, że 23-letniego atakującego ponownie zobaczymy na polskich parkietach.
Polski siatkarz potwierdził formę we Francji. "Wszystko zaczęło się zmieniać"
Natalia Kapustka, Interia Sport: Za tobą udany sezon we Francji. Jak ten czas pomógł ci odbudować siebie - sportowo i mentalnie?
Dawid Dulski: Od początku moim celem było przyjechać do Francji i pokazać się z jak najlepszej strony, żeby odbudować pewność siebie, którą straciłem w sezonie w Nysie. Z każdym meczem czułem, że ona wraca i rośnie, dlatego uważam, że rozegrałem dobry sezon.
W skali 1-5: na ile ten sezon spełnił twoje oczekiwania?
- Myślę, że na 4. Czegoś jednak zabrakło - uciekł nam finał Pucharu Francji, a w lidze mieliśmy większe ambicje. Po drodze wyeliminowaliśmy jednak zespół Tours, który był wskazywany jako faworyt zarówno Pucharu, jak i ligi, więc to daje pewną satysfakcję. Uważam, że cały sezon był zdecydowanie na duży plus.
Przez sezon notowałeś czołowe miejsca w rankingach i nagrody MVP - motywowało Cię to dodatkowo, czy raczej starałeś się o tym nie myśleć?
- Dla mnie najważniejszy jest zespół i jego wyniki. Zawsze staram się dawać z siebie wszystko, żeby drużyna jak najwięcej na tym korzystała. Dlatego nie przywiązywałem do tego większej uwagi.
Jakie było twoje pierwsze zderzenie z ligą francuską - coś Cię zaskoczyło sportowo albo życiowo?
- Na pewno zaskoczył mnie trochę inny styl życia - pogoda w Nicei przez cały rok była bardzo przyjemna, zazwyczaj powyżej 15 stopni, więc to zdecydowanie duży plus. Jeśli chodzi o sport, to liga wygląda nieco inaczej niż w Polsce - pojawiło się trochę odmiennych elementów.
Po sezonie w Nysie pojawił się trudniejszy moment, często powtarzałeś, że ta pewność siebie spadła, ale czy były chwile, kiedy siatkówka przestawała też już cieszyć?
Po sezonie w Nysie faktycznie pojawiła się pewna niechęć. Kiedy jednak przyjechałem do Francji, wszystko zaczęło się zmieniać - znów zacząłem czerpać radość z gry i po prostu bawić się siatkówką, a to przyniosło swój efekt
Dawid Dulski zrealizował swój cel i wraca do Polski. Tak komentuje swoją przyszłość
W którym momencie poczułeś, że "wracasz do siebie" jako zawodnik?
- Wydaje mi się, że już na początku sezonu, w okresie przygotowawczym, zacząłem czuć, że jest lepiej niż w poprzednim sezonie.
Nad jakim elementem gry zrobiłeś największy progres w ostatnim roku?
- Myślę, że w każdym elemencie zrobiłem jakiś postęp. Styl gry w lidze francuskiej jest trochę inny, więc musiałem się dostosować, co przełożyło się też na poprawę techniki.
Czy nauczyłeś się odcinać od opinii w Internecie, czy nadal to gdzieś do Ciebie dociera?
Staram się nie czytać opinii o siatkówce w wolnym czasie. Zresztą rzadko też oglądam mecze - głównie wtedy, gdy grają znajomi albo moja siostra. Poza tym staram się po prostu odcinać od siatkówki w wolnych chwilach
Grając za granicą, miałeś wrażenie "oddechu" od opinii i presji, które są w Polsce?
- Myślę, że tak - właśnie taki był cel, żeby się od tego wszystkiego odciąć.
Mimo świetnego sezonu zdecydowałeś się na powrót do Polski. Taki był plan od początku?
- Przed sezonem we Francji postawiłem sobie cel, że po prostu po jego zakończeniu spróbuję za wszelką cenę wrócić do Polski, więc tym bardziej cieszę się, że udało się to zrealizować.
A czy pojawiało się dużo ofert z Polski?
- Było kilka, nie powiem.
Czy możesz już oficjalnie powiedzieć coś więcej o swojej przyszłości?
Pojawiają się różne informacje, ale zostawię to jeszcze dla siebie. Mimo że pewne rzeczy już krążą, to na razie nie chcę tego szerzej komentować
Siatkarski talent wraca do kadry. "Nie do końca lubię takie porównania"
Po udanym sezonie ligowym, rosła nadzieja, że będzie telefon od Nikoli Grbicia z dobrymi informacjami?
- Myślę, że tak. Chciałem też wrócić do kadry po tym roku przerwy, bo to jednak ogromny zaszczyt grać dla reprezentacji.
Często mówi się o "telefonie od selekcjonera" - jak to wygląda z twojej perspektywy, wracasz do reprezentacji po przerwie i co usłyszałeś od Nikoli Grbicia?
- Rozmawialiśmy głównie o szczegółach przyjazdu do Spały. Na pewno pojawił się uśmiech na mojej twarzy, bo to był sygnał, że to, co robię, idzie w dobrym kierunku.
Jak układa Ci się współpraca z trenerem Grbiciem - czym najbardziej się wyróżnia jako szkoleniowiec?
Przez te dwa lata, kiedy byłem w kadrze, bardzo dobrze mi się z nim współpracowało. To bardzo wymagający trener, który mocno zwraca uwagę na elementy techniczne i dużo w nich poprawia. Dlatego wspominam tę współpracę bardzo dobrze i mam nadzieję, że teraz będzie podobnie
Brak Bartosza Kurka w powołaniach był sporym zaskoczeniem. Ty od początku byłeś nazywany jego następcą - jak podchodziłeś do tych porównań?
- Szczerze mówiąc, nie do końca lubię takie porównania, bo staram się być po prostu najlepszą wersją siebie. Nigdy też nie miałem jednego siatkarskiego idola. Oczywiście podpatrywałem różne rzeczy u innych zawodników, ale przede wszystkim skupiam się na własnym rozwoju i swojej drodze.
Stawiasz sobie konkretne cele na ten sezon?
- Jeśli chodzi o kadrę, to zobaczymy, jaki plan będzie miał na mnie Nikola Grbić. Natomiast w klubie celem jest przede wszystkim pokazać się z jak najlepszej strony i walczyć o jak najwyższe cele w lidze.
















