Reklama

Reklama

Polska - Serbia: Biało-Czerwoni znów pokonani, fatalna passa mistrzów świata

Wyprawy do USA w czwartym tygodniu fazy interkontynentalnej Siatkarskiej Ligi Narodów polscy siatkarze nie będą wspominać dobrze. W niedzielę przegrali z Serbią 0:3 (23:25, 23:25, 23:25) i z Hoffmann Estates wylecą do Melbourne bez choćby wygranego seta i z trzema kolejnymi porażkami na koncie. To oznacza ciężką walkę o finały rozgrywek w ostatnim turnieju w Australii, gdzie stawimy czoła Argentynie, Australii i Brazylii.


Po dwóch porażkach w Hoffman Estates polscy siatkarze stracili pozycję lidera Siatkarskiej Ligi Narodów i spadli aż na czwarte miejsce w stawce. Co gorsza, oddalili się od gry w Final Six, a mecz z Serbią dla losów awansu miał kapitalne znaczenie. Porażka mogła oznaczać kolejny spadek i nóż na gardle naszej ekipy przed ostatnim turniejem fazy interkontynentalnej (Melbourne, 22-24 czerwca), zwycięstwo mogło dać oddech mistrzom świata i zarazem pogrążyć walczących o życie Serbów. W USA nasz zespół nie wygrał jeszcze seta, w niedzielę pora była na przełom i dobry występ w starciu ze starym rywalem.

Mecz otworzył świetny atak Artura Szalpuka z drugiej linii. Serbowie nie pozostawali dłużni i początek spotkania był pokazem mocnych, soczystych i celnych ataków z obu stron (3:3). Biało-Czerwoni odskoczyli po znakomitym bloku w wykonaniu Fabiana Drzyzgi (5:4), ale ekipa z Bałkanów cały czas twardo ścigała i nie pozwalała sobie na błędy popełniane seriami. Na przerwie technicznej Polacy prowadzili skromnie (8:7), ale po niej Bartosz Kwolek odrzucił Serbów od siatki mocnym serwisem, a Bartosz Kurek trafił kontrę i zrobiło się 10:7 dla naszej kadry. Zaraz zagrywką odpowiedział Sercko Lisinac, ale siatkarze Vitala Heynena zablokowali Urosa Kovacevicia i wciąż mieli zapas punktów (11:9). A jeszcze Kurek postraszył zagrywką, trafił kontrę z prawej strony i Polska prowadziła 13:10. Gra mogła się podobać, nie brakowało spięć pod siatką i walki w polu, a tę wygrywali nasi siatkarze, bo Serbowie popełniali sporo błędów. Źle przyjmowali serwis, a do tego dwa ataki posłali w aut (13:16). Nikola Grbić szybko skorygował grę swoich siatkarzy, ci rzucili się w pościg za naszym zespołem i krok po kroku odrabiali straty. Gdy Szalpuk posłał piłkę w aut, zrobiło się 17:17 i wszystko w zasadzie rozpoczęło się od początku. Niestety gra polskiej kadry falowała, Kwolek nadział się na blok i rywale prowadzili 18:17. Na szczęście szybko naprawił swój błąd, a koledzy poszli mu w sukurs i walka trwała w najlepsze (20:20). Serbowie prowadzili grę, trafiali atak za atakiem, a nasi wreszcie pękli pod naporem rywala. Kwolek posłał arcyważny atak w aut i sytuacja zrobiła się bardzo nieciekawa (21:23). Do tego sędziowie odgwizdali błąd odbicia Damiana Schulza (21:24). Z opresji jął nas ratować kapitan Mateusz Bieniek, który atakował i serwował z mocą (23:24), jednak w decydującym momencie trafił w siatkę i partia naszym umknęła (23:25).

Drugą partię Polacy rozpoczęli nierówno, znów błędy przeplatały się z dobrymi zagraniami i wynik zaraz to odzwierciedlał (3:4). Na szczęście w ataku Bartoszowie Kurek i Bednorz nie zwalniali rąk i wciąż była nadzieja na dobry wynik w niezwykle ważnym meczu. Niestety ekipa z Bałkanów w końcu znalazła blokiem sposób na naszego lidera, Kurek nadział się na blok i Polacy tracili już trzy "oczka" (4:7). Serbowie oddali szybko dwa punkty, Marko Ivović i Aleksandar Atanasijević atakowali po autach, więc zrobiło się 7:7. Biało-Czerwoni ruszyli do walki, Bednorz trafił kapitalnie nad rękoma rywali (9:8), po chwili świetnie zaatakował Kwolek i było 11:9 dla naszych. I znów wystarczyła chwila nieuwagi by Serbowie zdobyli punkty serią i odzyskali niewielką przewagę (12:11). Znakomicie w ataku radził sobie Ivović, który trafiał w arcytrudnych sytuacjach, do tego Srecko Lisinac raził zagrywką i nasi siatkarze znaleźli się w opałach (12:14). Zespół z Bałkanów walczył zażarcie o każdą piłkę, nakręcał się każdą udaną akcją, a Polacy cały czas musieli ścigać i szukać recepty na ofensywę przeciwnika (14:16). Vital Heynen długo perorował podczas przerwy technicznej, musiał natchnąć swoich ludzi do walki, bo drugi przegrany set byłby dla mistrzów świata fatalnym rozstrzygnięciem. Na parkiecie Szalpuk obił z mocą blok rywali, po chwili nasza "ściana" złapała Ivovicia, a kolejny błąd Serbów przywrócił remis na tablicy wyników (18:18). To było preludium do wielkich emocji, Kurek wygrał nam kontrę i dał prowadzenie 19:18, a po chwili zagrywką trafił Fabian Drzyzga. Polacy złapali wiatr w żagle, w obronie spisywali się wprost kapitalnie, a po kolejnym bloku punktowym mieli też cenny zapas punktów (22:19). I gdy wydawało się, że zgarną seta, stanęli i po dwóch kontrach Serbów roztrwonili przewagę (22:22). Co gorsza, pod presją zagrywki Srecko Lisinaca Biało-Czerwoni zaczęli popełniać błędy, w kluczowym momencie dotknęli siatki i przegrali drugą odsłonę 23:25.

Reklama


Sytuacja naszej reprezentacji zrobiła się bardzo nieciekawa. Trzecią odsłonę Biało-Czerwoni rozpoczęli od prowadzenia 4:1, bo mocno serwował Bartosz Kurek. Serbowie podjęli rzuconą rękawicę i spotkanie zamieniło się w pojedynek Bartosz Kurek - Aleksandar Atanasijević. Na szczęście nasz atakujący trafiał jak najęty (6:4), ale i ta passa dobiegła końca. Niebywałą "czapę" sprezentował mu Kovacević i ekipa Nikoli Grbicia dopadła mistrzów świata (6:6). Ten sam siatkarz obił po chwili blok duetu Kwolek-Kochanowski, co jeszcze poprawiło stan punktowy serbskiej kadry (8:7). Coś niestety nie grało w reprezentacji Polski, coś się zacięło i zespół Vitala Heynena nie potrafił wspiąć się na swój wysoki poziom. Sporo było błędów, nieporozumień i przegranych pojedynków (9:11). Pod presją rywali Polacy popełniali błędy i nie byli w stanie tego powstrzymać. W takich sytuacjach poznaje się charakter drużyny i jej przygotowanie do przezwyciężania problemów. Niestety Biało-Czerwoni rozsypali się pod naporem Serbów (9:13) i szybko musieli wrócić do gry. Inaczej groziła im kolejna porażka w trzech setach i wielkie problemy przed ostatnim turniejem fazy interkontynentalnej. Udało się Polakom zebrać w sobie, zaczęli trafiać w ataku, a po bloku na Kovaceviciu został raptem punkt do odrobienia (14:15). I ta sztuka mistrzom świata się udała, Lisinac nadział się na blok Kochanowskiego na środku siatki i tablica wyników pokazała remis 17:17. A to był dopiero początek emocji, bo siatkarze Heynena wrzucili wyższy bieg, zatrzymany przez Szalpuka został Atanasijević i nagle to nasz zespół był bliżej wygranej w secie (20:19). Stare grzechy wróciły, Serbowie zachowali na ostatnie piłki więcej zimnej krwi i atak po ataku szli po zwycięstwo (23:22). Jeszcze "czapę" dostał Damian Schulz, a "challenge" nie wykazał błędu rywali i to Serbia miała nasz zespół "na widelcu". Mecz zamknął udany atak Kovacevicia, po raz kolejny końcówka seta okazała się dla Polaków zgubna (23:25).  

Po porażce z Serbią Biało-Czerwoni spadli na piąte miejsce w Siatkarskiej Lidze Narodów () i o awans do Final Six (4-8 lipca, Lille) będą musieli walczyć do ostatniego meczu fazy interkontynentalnej. W Melbourne, na zakończenie pierwszego etapu rozgrywek, stawią czoła Argentynie, Brazylii oraz Australii.

Polska - Serbia 0:3 (23:25, 23:25, 23:25)
Sędziowali: Luis Gerardo Macias (Meksyk), Paulo Turci (Brazylia)
Widzów: 2500

Przebieg meczu:

  • I set: 8:7, 12:10, 16:13, 19:20, 23:25
  • II set: 7:8, 11:12, 14:16, 20:18, 23:25
  • III set: 7:8, 9:12, 14:16, 20:19, 23:25

Polska: Fabian Drzyzga, Bartosz Kurek, Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek, Michał Żurek (libero) oraz Bartosz Bednorz, Damian Schulz, Grzegorz Łomacz, Bartłomiej Lemański, Kacper Piechocki (libero)

Serbia: Nikola Jovović, Aleksandar Atanasijević, Marko Ivović, Uros Kovacević, Srecko Lisinac, Petar Krsmanović, Nikola Rosić (libero) oraz Aleksandar Okolić, Milan Katić, Ivan Kostić.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje