Reklama

Reklama

Polska - Serbia 2:3 w XIV Memoriale Huberta Jerzego Wagnera

Polscy siatkarze przegrali z Serbami 2:3 w meczu kończącym 14. edycję Memoriału Huberta Jerzego Wagnera, który rozgrywany był w krakowskiej Tauron Arenie. Turniej wygrali Bułgarzy, a "Biało-czerwoni" zajęli trzecie miejsce. Teraz przed podopiecznymi Stephane'a Antigi bój w Tokio o awans na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro.

Jeszcze przed rozpoczęciem pojedynku Polacy i Serbowie wiedzieli, że nie mają szans na triumf w Memoriale Wagnera. Końcowe zwycięstwo zapewnili sobie wcześniej Bułgarzy, którzy gładko pokonali Belgów 3:0 i jako jedyni wygrali wszystkie trzy spotkania turnieju. Stawką konfrontacji Polska - Serbia było zatem drugie miejsce. Z Bułgarią gra "Biało-czerwonych" pozostawiała wiele do życzenia i stąd porażka 2:3. Dzień później z Belgami (3:1) wyglądało to już dużo lepiej. Sami siatkarze zgodnie podkreślali, że ich forma rośnie, a odpowiednia ma być w Tokio. W stolicy Japonii podopieczni Stephane'a Antigi staną przed ostatnią szansą, żeby zdobyć przepustkę na igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro. Serbowie najważniejszą imprezę sportową będą oglądać w telewizji.

Reklama

W Krakowie Antiga miał okazję sprawdzić niemal wszystkich zawodników i wydaje się, że wyjściowy skład na Tokio jest już wykrystalizowany. Wszystko wskazuje na to, że za rozegranie odpowiadał będzie Grzegorz Łomacz. Na pozycji atakującego zagra Bartosz Kurek. Duet przyjmujących tworzyć będą Michał Kubiak i Rafał Buszek, a środkowych Karol Kłos i Mateusz Bieniek. Pozycja libero numer jeden jest zarezerwowana dla Pawła Zatorskiego. W takim zestawieniu Polacy wyszli na ostatni mecz 14. edycji Memoriału Wagnera.

- Maszyna w końcu ruszyła - mówił po meczu z Belgią Bartosz Kurek. Nasz atakujący imponująco rozpoczął starcie z Serbią. To po jego akcjach "Biało-czerwoni" prowadzili 3:0. Potem jednak w polu zagrywki stanął dobrze znany z boisk PlusLigi Sreczko Lisinac i był remis (3:3). Polacy "przycisnęli" i po bardzo dobrze rozegranej kontrze, którą skończył Buszek, schodzili na przerwę techniczną z trzema punktami w zapasie (8:5). 

Legendarny Nikola Grbić buduje nowy serbski zespół i choć obecnie to nie ta potęga, co kiedyś, to jednak zawsze rywal wymagający. Efektowne akcje w obronie i mocne ataki z obu stron, co chwila wywoływały aplauz kibiców zgromadzonych w Tauron Arenie. Serbowie doprowadzili do remisu 16:16, ale od stanu 17:17 oglądaliśmy popis jednego zawodnika - Mateusza Bieńka. Nasz środkowy rozbił rywali zagrywką! Serbowie już w tym secie nie zdobyli ani jednego punktu! Bieniek zakończył partię asem, a w sumie w krótkim odstępie czasu zanotował aż trzy!

Bieniek kontynuował świetną postawę także w drugim secie, ale tym razem kapitalnie radził sobie w bloku. Szkoda tylko, że nie przełożyło się to na wynik - pierwsza przerwa techniczna odbyła się przy minimalnym prowadzeniu gospodarzy (8:7). "Rozkręcił" się Kubiak, ale Serbowie dotrzymywali kroku naszym siatkarzom. Dlatego też wynik oscylował wokół remisu (9:9, 11:11). W końcu Polakom udało się wypracować trzy punty przewagi, kiedy Kubiak zablokował Urosza Kovaczevicia, a następnie Kurek skończył kontrę (14:11).

Serbowie nie zamierzali się łatwo poddać i nawet zmniejszyli dystans do jednego punktu za sprawą nowego-starego zawodnika Asseco Resovii Marko Ivovicia. Polacy jednak znów "odskoczyli" dzięki punktowej zagrywce Kurka (19:16). Popsute serwisy Buszka i Fabian Drzyzgi zemściły się, bo Serbowie "doszli" na 20:21. Na szczęście zastopował ich Dawid Konarski. Pierwszą piłkę setową Polacy mieli po sprytnym technicznym ataku Buszka. Ostatni cios zadał Kurek - 25:22 dla Polski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje