Reklama

Reklama

Polska - Francja 0:3. Kurek: Drużyna mistrzów świata już nie istnieje

- Drużyna mistrzów świata już nie istnieje. To jest zespół, który potrafi grać dobrze, ale do tego, który grał w 2014 roku, trochę nam brakuje - powiedział Bartosz Kurek, reprezentant Polski w siatkówce po przegranej z Francją 0:3 w półfinale europejskiego turnieju kwalifikacyjnego siatkarzy do IO.

"Trójkolorowi" w zeszłym roku wygrali Ligę Światową, w półfinale pokonując Polaków, i zostali mistrzami Europy. Od maja 2015 roku przegrali tylko jeden mecz. Tym razem również zaprezentowali "kosmiczną" siatkówkę i okazali się za dobrzy dla naszych siatkarzy, a ponadto mieli dużo szczęścia, gdyż w decydujących momentach po ich stronie był system challenge.

Reklama

Nasz zespół wciąż może wywalczyć przepustkę do Rio, ale w niedzielnym meczu o trzecie miejsce zagrają z Niemcami. Zwycięzca, podobnie jak przegrany z finału, wystąpi w maju w turnieju interkontynentalnym w Japonii. Z Berlina awans na IO wywalczy tylko najlepsza drużyna.

- Myślę, że mecz mógł się podobać, zwłaszcza w pierwszych dwóch setach. W trzecim Francuzi byli już zdecydowanie lepsi. Na razie ciężko się wypowiedzieć na ten temat. Mam nadzieję, że z Niemcami wyjdziemy na boisku z nową energią i dodatkowymi siłami. Kto jest faworytem tego meczu nie ma żadnego znaczenia. Po prostu spróbujemy zagrać dobrą siatkówkę i miejmy nadzieję, że to da nam szansę na jeszcze jeden turniej kwalifikacyjny do igrzysk. Mam nadzieję, że to, co rodzi się w bólu, dobrze skończy się w Rio de Janeiro. Trzeba jednak powiedzieć, że drużyna mistrzów świata już nie istnieje. Nie ma już bowiem paru zawodników, którzy stanowili o ich sile i grali w niej pierwsze skrzypce. Nam jeszcze trochę do nich brakuje - stwierdził Kurek.

- Francuzi byli od nas dzisiaj lepsi, mimo tych dwóch setów, w których byliśmy bardzo blisko. Walczyliśmy od początku do końca. W trzecim zostaliśmy przez nich rozbici. Od początku zdobyli przewagę i sukcesywnie ją powiększali. Grali po prostu lepiej, byli od nas lepsi. Zagrywka z wyskoku w ich wykonaniu była dużo mocniejsza niż nasza i lepiej przyjmowali. To główne przyczyny naszej porażki - mówił Marcin Możdżonek, środkowy reprezentacji Polski.

- Jutro Francuzi zagrają w finale, a my będziemy mieli swój własny finał, którego nikt nie będzie chciał przegrać. Dlatego też ten mecz pewnie będzie dużo brutalniejszy, bo przegrany odpada, koniec marzeń o igrzyskach, wielka tragedia. Teraz wszystkie emocje musimy zostawić w hali, zapomnieć o tym i w niedzielę po prostu wygrać. Niemców mamy dobrze przetestowanych. Rosjanie obnażyli ich duże słabości, a my spróbujemy to wykorzystać"-.

- Wszystkie swoje siły, jakie mamy, uaktywniamy w niedzielę o 13.30. Bijemy się o marzenia. Francuzi okazali się dużo lepszym zespołem. Oczywiście wynik 3:0 mówi co innego, ale dwa pierwsze sety to naprawdę bardzo wyrównana gra. A oni mieli po prostu trochę więcej szczęścia. Mecz jednak bardzo dobry. Troszkę nam brakuje fartu, a nie umiejętności, bo naprawdę dobrze gramy. Mam nadzieję, że w końcu w niedzielę to przełamiemy. Teraz musimy odświeżyć głowę, bo będzie bardzo dużo nerwów. Wiemy, o co gramy - powiedział Fabian Drzyzga, rozgrywający "Biało-czerwonych".

- Przegraną z Francją można podsumować krótko: brak szczęścia. Dwa pierwsze sety były do wygrania. W pierwszym Mateusz Mika nie trafił w blok, a w drugim minimalnie uderzył w aut. To są niuanse, które zadecydowały o przegranej. Teraz chyba trzeba iść pod Jasną Górę i poprosić o trochę szczęścia. Siatkarsko graliśmy bardzo dobrze. Byliśmy dobrym zespołem. My wiemy, o co gramy i to jest najważniejsze. Za wszelką cenę będziemy chcieli znaleźć się w turnieju interkontynentalnym w Japonii - dodał Michał Kubiak, kapitan Polaków.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje