Polscy siatkarze zdjęli "klątwę" z Niemcami. Pozostaje jeszcze jedna
Bartłomiej Lemański w meczu Polska - Niemcy wszedł na boisko w drugim secie. Pomógł "Biało-Czerwonym" odmienić losy meczu i przełamać rywali, których kadra Grbicia pokonała 3:1. Tym samym skończyła się jej seria pięciu tie-breaków. Lemański zdobył dziewięć punktów, w tym trzy zagrywką, i zasłużył na pochwały od Nikoli Grbicia. - Cieszę się, że przełamaliśmy tę pięciosetową klątwę. Atmosfera w Polsce jest świetna, chwyta za serce - podkreśla środkowy. Dziś o godz. 20 mecz Polska - Argentyna.

Jak oceniasz swoje wejście na boisko? Chyba było całkiem udane, dobrze spisałeś się zwłaszcza w polu zagrywki.
Bartłomiej Lemański, środkowy reprezentacji Polski: Cieszę się, że chociaż nie zacząłem od początku i wszedłem w trakcie meczu, to w każdym elemencie mogłem od siebie dołożyć cegiełkę do tego zwycięstwa. Ostatnio dużo mówię o tych cegiełkach, ale jakoś tak mi się to bardzo dobrze nasuwa, ponieważ budujemy tę drużynę z wielu nowych zawodników. Myślę więc, że to jest dobra metafora. Ale cieszę się, że przełamaliśmy tę pięciosetową klątwę.
Nie udało się jeszcze jednak wygrać pierwszego seta.
- Jedna klątwa na raz, powoli.
Od początku meczu nie miałeś na sobie dresu, stojąc w kwadracie dla rezerwowych. Wiedziałeś, że wejdziesz na boisko w drugim secie?
- Nie wiedziałem, trener na pewno ma na to jakiś plan. Trener Nikola nie jest tutaj pierwszy raz i myślę, że wszyscy wiedzą, że turniej Ligi Narodów to jest taki nasz poligon doświadczalny. Trener na pewno ma to w głowie.
Polscy siatkarze zdjęli "klątwę". Bartłomiej Lemański czeka na następny krok
Koledzy, którzy dołączyli do kadry, wnieśli trochę dobrego do gry? Wilfredo Leon i Jakub Popiwczak rozpoczęli mecz w podstawowym składzie.
- Wnieśli dużo jakości, dużo doświadczenia - i to było widać. Był taki powiew, czuć było to doświadczenie na boisku i naprawdę fajnie się grało. To są zawodnicy, którzy już swoje w życiu rozegrali, w różnych turniejach, o różnej wadze. Trudno, żeby ich obecność nie dodała nam jakości.
Po 10 setach rozegranych w ciągu 48 godzin dzień przerwy dał wam trochę świeżości?
- Na pewno. Turnieje Ligi Narodów tak wyglądają, że przyjeżdża się dosłownie na kilka dni i gra jeden mecz za drugim. To, że mamy taki komfort - zagrać dwa mecze, przerwa, i znów dwa mecze - na pewno dało nam dużo. Mogliśmy się trochę zregenerować, zebrać siły, wyjść i wygrać ten mecz.
Czekaliście na takie pewne zwycięstwo?
- Tak. Też chcielibyśmy w końcu wygrać mecz, bez potrzeby bicia się w tie-breaku. Zależy nam na tym, żeby odwracać pewne rzeczy po kolei. Tego pierwszego seta jeszcze nie udało się wygrać, ale myślę, że to będzie następny krok. Brakowało nam tego zwycięstwa odniesionego szybciej niż w pięciu setach.
Polski siatkarz stęsknił się za atmosferą reprezentacji. "Bardzo"
Trybuny w Gliwicach były niemal pełne, skład kadry był bliższy galowemu. Czuć było atmosferę wielkiego meczu?
- Mimo że dzisiaj trybuny były pełne, był wykupiony komplet miejsc, uważam, że różnica między tym, co było w środę i w czwartek, była niewielka. Wtedy również były pełne trybuny, może jakieś pojedyncze wolne miejsca. Ale tak, atmosfera na siatkówce w Polsce zawsze jest świetna, zawsze chwyta za serce.
Tęskniłeś do tego?
- Bardzo, bardzo tęskniłem.
Rozmawiał i notował w Gliwicach Damian Gołąb














