Polscy siatkarze zagrają o złoto mistrzostw Europy. Obrońcy tytułu na kolanach
Polscy siatkarze wygrali dwa z trzech spotkań grupowych na mistrzostwach Europy do lat 22, dzięki czemu awansowali do półfinału turnieju. A w nim "Biało-Czerwoni" w piątkowy wieczór zmierzyli się z wielkim faworytem imprezy, niepokonanymi do tej pory Francuzami, którzy do Portugalii przyjechali bronić wywalczonego w 2024 roku tytułu. Zapowiadało się na ciężkie starcie, tymczasem byliśmy świadkami deklasacji.

Reprezentacja Polski do lat 22 na rozgrywane w Portugalii mistrzostwa Europy pojechała jako kandydat do medalu. Nie dość, że nasi juniorzy już w poprzednich sezonach z dobrej strony pokazywali się na międzynarodowych czempionatach, to Piotr Graban ma do swojej dyspozycji kilku zawodników, których dostrzegł też Nikola Grbić, powołując ich do szerokiej kadry reprezentacji seniorów.
Tacy siatkarze jak Michał Grabek, Błażej Bień, Jakub Kiedos, Bartosz Zych czy Wojciech Gajek uchodzą za przyszłość naszej drużyny narodowej, a impreza młodzieżowa to dobra okazja do tego, by potwierdzić swój potencjał. Zych zresztą już w trwającym sezonie zdążył błysnąć w biało-czerwonych barwach, Grbić zabrał go na pierwszy turniej fazy zasadniczej Ligi Narodów do Chin.
Polacy mistrzostwa Europy U22 rozpoczęli z problemami, dopiero po tie-breaku pokonali Portugalczyków. Następnego dnia rozegrali też pięciosetowy bój z Ukraińcami, tym razem górą byli rywale. "Biało-Czerwoni" stanęli pod ścianą, w starciu ze świetnie dysponowanymi siatkarzami z Izraela nie było już miejsca na potknięcia.
Na szczęście podopieczni Grabana tym razem zagrali na nieosiągalnym dla rywali poziomie, rozbijając ich w trzech setach. W żadnym z nich reprezentacja Izraela nie ugrała więcej niż 15 punktów, nasi siatkarze w efektowny sposób zameldowali się w półfinale. A w tym trafili na niepokonanych do tej pory Francuzów, obrońców tytułu wywalczonego w 2024 roku (wówczas Polacy wywalczyli brąz).
Mistrzostwa Europy od lat 22. Polscy siatkarze zagrali z Francuzami
Spotkanie zapowiadało się na bardzo trudne nie tylko ze względu na imponujący bilans "Trójkolorowych". Polacy z Francuzami zagrali bowiem towarzysko przed turniejem i musieli uznać wyższość rywali. Teraz liczyli na to, że uda im się nawiązać wyrównaną walkę z mocnym rywalem.
Polacy otworzyli wynik punktowy w tym spotkaniu po ataku Jakuba Kiedosa, ale "Trójkolorowi" odpowiedzieli w kolejnej akcji. Obie strony ryzykowały zagrywką, co nie zawsze przynosiło efekt, po serwisie Wojciecha Gajka w siatkę Francuzi wyszli na prowadzenie 3:2. Później w tym elemencie pomylił się też Aleksander Maciejewski.
Początek meczu był wyrównany, w pierwszych fragmentach gry częściej swoją przewagę akcentowali obrońcy tytułu, którzy próbowali różnych rozwiązań, punkt na 8:6 zdobyli po efektownej akcji z pipe'a. Po akcji Maciejewskiego ze środka jednak ponownie mieliśmy remis (8:8).
Od wyniku 13:13 podopieczni Piotra Grabana ciągle byli "na musiku" i musieli gonić wynik, w końcu im się to udało (17:17). W kolejnej akcji po bloku Maciejowskiego Polacy wyszli na prowadzenie, to był drobny prognostyk przed końcówką seta. W tej górą byli "Biało-Czerwoni", którzy zwycięstwo 25:23 przypieczętowali atakiem Gajka.
W drugim secie gra w pierwszych minutach toczyła się punkt za punkt, po kapitalnej zagrywce Gajka nasi kadrowicze po raz pierwszy w partii wyszli na dwa punkty przewagi (5:3). Po chwili atakujący dołożył kolejny punkt, wyglądało na to, że Polacy podbudowani zwycięstwem w pierwszym secie weszli na wysoki poziom. Tak też to wyglądało w kolejnych akcjach, "Trójkolorowi" momentami wyglądali bezradnie, przewaga "Biało-Czerwonych" rosła.
Po autowym ataku Mare ze środka było już 16:8 dla podopiecznych Grabana, stało się jasne, że obrońcom tytułu będzie ciężko odwrócić losy tego seta. Tak też się stało, Polacy wygrali 25:17 i znaleźli się o krok od wymarzonego finału.
"Trójkolorowi" mimo wysoko przegranego drugiego seta nie zamierzali składać broni, w trzecią odsłonę meczu weszli wyraźnie podbudowani. A po bloku na Kiedosie wyszli na prowadzenie 2:1. Długo nim się nie nacieszyli, po tym jak Colin Castelnau został zatrzymany na lewym skrzydle, "Biało-Czerwoni" prowadzili 5:3. Polakom nie pozostało nic innego, jak utrzymać ten poziom i doprowadzić seta do szczęśliwego zakończenia.
Francuzów stać było tylko na pojedyncze zrywy, zanosiło się na deklasację. Ostatecznie polscy siatkarze trzeciego seta wygrali 25:17, cały mecz 3:0 (25:23, 25:17:25:17) i przypieczętowali awans do finału! O złoto zagrają z Czechami, którzy po tie-breaku pokonali reprezentację Izraela. Ten mecz w sobotę 4 lipca o godz. 20.










