Polscy siatkarze uniknęli paniki. Nikola Grbić stawia sprawę jasno
"Nie spodziewałem się, że przegramy 0:3" - podkreśla Nikola Grbić po meczu z reprezentacją USA. Polscy siatkarze w ostatnim teście przed igrzyskami olimpijskimi przegrali dwa pierwsze sety, ale potem potrafili odwrócić losy meczu z wielkim rywalem. "Ja jestem spokojny, ale wyobraźcie sobie, co by się działo. Byłaby tutaj panika. Dwie porażki z rzędu przed igrzyskami… Tyle że to nic by nie znaczyło" - mówi Grbić o konsekwencjach potencjalnej przegranej. Ostatecznie Polska wygrała z USA 3:2.

Dwa mecze, dziesięć rozegranych setów, porażka i zwycięstwo - z takim bilansem reprezentacja Polski kończy towarzyski turniej w trójmiejskiej Ergo Arenie. "Biało-Czerwoni" po sobotniej przegranej z Japonią nieco poprawili sobie humory w niedzielę, pokonując Amerykanów. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo.
W pierwszych dwóch setach polscy siatkarze dość wyraźnie odstawali od rywali. Dopiero potem przyszło przełamanie, które ostatecznie przyniosło wygraną w ostatnim teście przed turniejem olimpijskim w Paryżu.
"Po dwóch setach myślałem o tym, co trzeba poprawić w naszej grze. Nie spodziewałem się, że przegramy 0:3. Miałem nadzieję, że będziemy walczyć dalej, by odmienić wynik. I tak się stało. Nie graliśmy świetnej siatkówki, zwłaszcza, że mieliśmy skuteczność 29 procent w ataku, za to dobrze prezentowaliśmy się wtedy w bloku" - opowiada Grbić.
Bloki pomogły polskim siatkarzom wrócić do gry, ale wcześniej mieli problemy zwłaszcza z przyjęciem. W pierwszej partii w jednym ustawieniu stracili aż 10 punktów z rzędu. To była fatalna seria - polską linię przyjęcia rozbijały zagrywki Aarona Russella.
Czasami zmagamy się z trudnościami. To była seria różnych rzeczy. Po pierwsze fantastycznych zagrywek, w tym czasie rywale zaserwowali cztery asy. Ale to był mecz towarzyski. W takich spotkaniach można próbować nowych rzeczy, nie ma presji wyniku. Byliśmy w trudnym ustawieniu, oczywiście nie przyjmowaliśmy dobrze. To świetny materiał do nauki
Nikola Grbić zachowuje spokój. I bagatelizuje wyniki ostatnich sprawdzianów
Zwycięstwo z pewnością da siatkarzom nieco więcej spokoju przed wylotem do Paryża. Grbicia jednak nie uspokoi - a to dlatego, że Serb podkreśla, że on zachowuje spokój przez cały czas. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że w przypadku wyraźnej porażki z Amerykanami kibice i eksperci mogliby nie zostawić na drużynie suchej nitki. Tak zresztą było w dwóch pierwszych setach.
"Na koniec to świetne, że wygraliśmy. Gdybyśmy przegrali 0:3, prawdopodobnie zmieniłbym część zawodników i nie wiem, czy wygralibyśmy czwartego seta [na co najmniej tyle umówili się trenerzy - przyp. red.]. Ja jestem spokojny, ale wyobraźcie sobie, co by się działo. Byłaby tutaj panika. Dwie porażki z rzędu przed igrzyskami... Tyle że to nic by nie znaczyło. Gdybyśmy wygrali dwa razy po 3:0, byłoby podobnie. Na igrzyskach trzeba wszystko zresetować i skupić się na pierwszych akcjach" - przekonuje Grbić.
Jego zawodników czeka jeszcze olimpijskie ślubowanie, po którym wylecą do Paryża. Rywalizację o olimpijski medal rozpoczną od spotkania z Egiptem 27 lipca. Pozostałymi grupowymi rywalami "Biało-Czerwonych" będą Brazylijczycy i Włosi.
Z Ergo Areny w Trójmieście Damian Gołąb













