Reklama

Reklama

Polacy z Amerykanami o drugie miejsce w grupie

Polacy, jeśli myślą jeszcze o drugim miejscu w grupie A Ligi Światowej siatkarzy muszą dwukrotnie pokonać mistrzów olimpijskich Amerykanów w Hoffman Estates pod Chicago. Dopingować ich będzie duża grupa kibiców miejscowej Polonii.

Zespół USA w nocy z piątku na sobotę (2.00 czasu polskiego) wystąpi w najmocniejszym składzie. Dodatkowo podbudowani są ostatnią wygraną z niepokonanymi do tej pory mistrzami świata Brazylijczykami i wiedzą, że by marzyć o udziale w turnieju finałowym muszą wygrać z biało-czerwonymi.

Podopieczni Andrei Anastasiego udział w kolejnej fazie mają zapewniony, są bowiem gospodarzami turnieju (6-10 lipca w Ergo Arenie). Mimo wszystko przed wylotem za ocean zapowiedzieli, że chcą walczyć o miejsce premiowane awansem.

Reklama

- Nie chcemy wystąpić w finale tylko dlatego, że jesteśmy organizatorami. Zależy nam na tym, by wywalczyć to miejsce na boisku. Będzie to tym większa nagroda, bo występujemy w najsilniejszej grupie. Wierzę, że ciężka praca się opłaci i założenia uda się zrealizować - powiedział atakujący polskiej kadry Zbigniew Bartman.

Obie ekipy spotkały się na inaugurację LŚ w Łodzi. W pierwszym meczu triumfowali Polacy 3:0, by w drugim ulec rywalom w takich samych wymiarach. Trener USA Alan Knipe uważa, że w Sears Centre Arena pod Chicago kibice zobaczą całkowicie inne spotkania w wykonaniu obu drużyn.

- Oba zespoły mają za sobą trzy tygodnie treningu i przebywania ze sobą. My jesteśmy silniejsi, co pokazały mecze z Brazylijczykami, ale i Polacy znacznie się poprawili i są inną ekipą niż na początku rozgrywek. Poza tym nie zapominajmy, że biało-czerwoni mogą grać na luzie. Oni udział w turnieju finałowym mają zapewniony, my musimy go wywalczyć - zaznaczył amerykański szkoleniowiec.

Drużyna Anastasiego poleciała do Chicago po dwóch łatwych zwycięstwach nad Portoryko. Liderem jest Bartosz Kurek, który prowadzi w klasyfikacji najlepiej punktujących zawodników LŚ, najlepiej broniącym jest Krzysztof Ignaczak. Atutem polskiej drużyny jest blok, który znakomicie funkcjonuje od początku rozgrywek.

U Amerykanów uważać należy na Claytona Stanleya. W opinii ekspertów jest on najlepiej obecnie serwującym siatkarzem na świecie i to właśnie głównie dzięki jego zagrywkom mistrzowie olimpijscy zdołali pokonać Brazylijczyków.

W tabeli grupy A prowadzą "Canarinhos" z 15 punktami. Drudzy są Amerykanie, którzy zgromadzili 12 pkt i o trzy wyprzedzają Polaków. Na ostatnim miejscu, bez punktu i bez wygranej, są Portorykańczycy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy