Reklama

Reklama

Polacy tylko "urwali" seta. Koniec marzeń o Final Six

Polscy siatkarze dwukrotnie przegrali w Łodzi w Kubą w Lidze Światowej. W sobotę "Biało-czerwoni" ulegli 0:3, a w niedzielę 1:3. Oznacz to, że awans do Final Six w tym roku jest już nierealny.

Sobotnia porażka z Kubańczykami (0:3) sprawiła, że szanse naszych siatkarzy na awans do turnieju finałowego Ligi Światowej 2010 spadły niemal do zera. Przed niedzielnym pojedynkiem mistrzowie Europy zapowiadali, że będą chcieli zrewanżować się rywalom i sprawić radość kibicom. Udało się wygrać w Hawanie, to czemu nie w Łodzi.

Trener "Biało-czerwonych" Daniel Castellani dokonał jednej zmiany w meczowej dwunastce - Piotra Gacka zastąpił na pozycji libero Paweł Zatorski. W sobotę w grze naszej drużyny było sporo mankamentów. Wiele do życzenia pozostawiała zagrywka, kłopoty były przyjęciu serwisu Kubańczyków no i blok, który praktycznie nie istniał.

Reklama

Szkoleniowiec Kubańczyków Samuels Orlando postawił na sprawdzony skład. Castellani natomiast przemeblował wyjściową szóstkę wyraźnie. Jedynie Paweł Zagumny i Patryk Czarnowski pozostali w porównaniu z sobotnim pojedynkiem. Od początku szansę gry dostali Daniel Pliński, Jakub Jarosz, Zbigniew Bartman i Michał Bąkiewicz.

Polacy rozpoczęli z dyżym animuszem. Rozgrywający Kuby Raydel Hierrezuelo już tak nie gubił naszego bloku, jak w pierwszym meczu. "Biało-czerwoni" bardzo dobrze bronili, a kontrataki kończył Jarosz. W efekcie szybko zrobiło się 6:2 dla gospodarzy i wtedy trener Kuby wziął pierwszy czas. Potężny serwis Hidalgo Leala sprawił sporo problemów naszym przyjmującym. Zagumny został zmuszony do prostej i czytelnej gry. To była woda na młyn dla rywali, którzy szybko obrobili straty (5:6). Na pierwszą przerwę techniczną Polacy schodzili z jednopunktowym prowadzeniem (8:7).

Kolejne kłopoty zaczęły się, kiedy w polu zagrywki stanął 17-letni Wilferdo Leon. Bąkiewicz i Zatorski nie mogli znaleźć recepty na jego serwis. Kubańczycy "odskoczyli" na cztery punkty (8:13). Leon na szczęście się pomylił. Pojedyncze dobre akcje Bartmana i Jarosza nie wystarczyły, żeby zniwelować straty. Castellani próbował ratować sytuację zmianami. Na boisku pojawili się Bartosz Kurek i Marcin Możdżonek. Kurek w pierwszym swoim ataku został zablokowany przez Rolando Cepedę. Chwilę później zrewanżował się Kubańczykowi i z impetem szarpnął siatkę. Nie umknęło to uwadze sędziego, który dał naszemu zawodnikowi ostrzeżenie.

Inauguracyjny set zbliżał się do końca, a przewaga Kubańczyków nadal była bezpieczna. Po mocnym ataku z krótkiej Robertlandy Simona, goście mieli setbola (24:18). Pierwszą piłkę setową Polacy obronili. Następnie Jarosz zepsuł zagrywkę i było po secie.

Drugą partię "Biało-czerwoni" rozpoczęli z Michałem Ruciakiem (zastąpił Bąkiewicza). Tym razem początek należał do Kubańczyków. U nas ataków nie mogli skończyć Jarosz, Bartman i Pliński. Trzeba podkreślić znakomitą grę Kuby w obronie, a kontry wyprowadzali błyskawicznie i z polotem. Goście prowadzili 5:2, 8:5.

Niestety, nie było przesłanek, że mistrzowie Europy narzucą swój styl gry. Możdżonek z przesuniętej krótkiej posłał piłkę w aut. Piotr Gruszka, który zmienił Jarosza, "nadział" się na pojedynczy blok (8:13). Kubańczycy z zimną krwią wykorzystywali błędy Polaków, a sami nie mylili się prawie wcale. Druga przerwa techniczna odbyła się przy stanie 16:10 dla gości.

Sygnał do ataku dał Kurek. Dzięki jego silnej zagrywce część strat została odrobiona (13:16). Szkoleniowiec Kuby zareagował szybko, biorąc czas. Przerwa wybiła z rytmu Kurka, który następny serwis posłał w aut. Polacy zdawali sobie sprawę, że tylko ryzykowną zagrywką mogą napsuć krwi Kubańczykom. Siły nie szczędzili Pliński i Ruciak. Przyniosło to skutek, bo gospodarze "doszli" przeciwnika na punkt (18:19).

"Biało-czerwoni" grali coraz lepiej. Rozegrał się Gruszka, w obronie szalał Ruciak i Zatorski i okazało się, że Kubańczycy, kiedy się ich "przyciśnie" też popełniają błędy. Przy stanie 21:22 wydawało się, że czeka nas zacięta i emocjonująca końcówka seta. Gruszka i Kurek jednak nie skończyli ataków, co momentalnie się zemściło. Kolejna kontra Kuby, którą zakończył Leon, dała gościom setbola (24:21). Polacy odroczyli egzekucję tylko na chwilę. Drugą partię zakończył nieudany serwis Kurka.

Dłuższa, dziesięciominutowa przerwa między drugim, a trzecim setem, pomogła naszym siatkarzom. Od początku trzeciej odsłony toczyli wyrównany bój z Kubańczykami. Od stanu 6:6 Polacy dali prawdziwy popis gry blokiem. Znakomicie spisywał się zwłaszcza Pliński. Kubańscy siatkarze nie mogli przebić się przez szczelną "scianę". Zdobyliśmy cztery punkty z rzędu (10:6), co wywołało ogromny aplauz na trybunach. Doping się wzmagała, a Zagumny i spółka dostali wiatru w żagle. Wygrywaliśmy już 15:11 i do akcji wkroczył kapitan Kuby Robertlandy Simon z niebezpieczną zagrywką. Kiedy przeciwnik odrobił dwa punkty, trener Castellani nie czekał. Argentyńczyk poprosił o przerwę, a po powrocie na boisko Simon posłał serwis w siatkę.Polacy trzymali Kubańczyków na dystans. Zagumny korzystał z dobrego przyjęcia i rozgrywał akcje kombinacyjne. Często też popularny "Guma" posyłał piłki do Gruszki, a ten odpłacał się skutecznymi zbiciami. Kubańczycy nie zamierzali się poddać i dzięki zagrywkom Leala doprowadzili do remisu 21:21. W końcówce trzeciego seta na miano bohatera zasłużył Bartman, który popisał się mocnymi serwisami i skutecznością w kontrach. Ostatni punkt w trzecim secie Polacy zdobyli dzięki rywalom. Simon na koniec zepsuł zagrywkę.

Podrażnieni Kubańczycy rozpoczęli z impetem czwartego seta. Szybko zyskali dwa punkty przewagi (zablokowany Gruszka i Pliński). Polacy ambitnie walczyli w obronie. Skutecznością imponował Gruszka, ale przewaga rywali się utrzymywała (3:5, 6:8, 9:11). Sytuacja się skomplikowała, kiedy przewaga Kuby wzrosła do czterech "oczek" (14:10). Uwagi przekazane przez Castellaniego podczas przerwy przyniosły skutek. Pliński skończył "krótką", a Leon nie trafił w boisko. 17-letni Kubańczyk zrehabilitował się szybko, siejąc spustoszenie w naszych szeregach zagrywką.

O drugą przerwę w czwartym secie Castellani poprosił, kiedy potrójny blok Kubańczyków zatrzymał Bartmana (13:18). Przewaga rywali jednak rosła, a nasi zawodnicy nie byli w staniem im się przeciwstawić. Rolando Cepeda mocno zagrywał, a Bartman i Gruszka co chwila byli blokowani. Zrobiło się 23:15 dla Kuby. Goście mieli pierwszego meczbola po nieudanej zagrywce Gruszki (24:16). W następnej akcji MOżdżonek źle wystawiał piłkę i w ten sposób zakończył się czwarty set i cały mecz.

Najlepszym zawodnikiem spotkania został uznany rozgrywający Kuby Raydel Hierrezuelo.

Zobacz również:

Castellani: Poprawiliśmy się pod względem agresji

Polska - Kuba 1:3 (19:25, 22:25, 25:22, 16:25)

Sędziowie: S. Santi (Włochy) i F. Loderus (Holandia)

Polska: Daniel Pliński, Paweł Zagumny, Zbigniew Bartman, Jakub Jarosz, Michał Bąkiewicz, Patryk Czarnowski, Paweł Zatorski (libero) oraz Bartosz Kurek, Marcin Możdżonek, Michał Ruciak, Piotr Gruszka

Trener: Daniel Castellani

Kuba: Wilferdo Leon, Hidalgo Leal, Roberto Osmany Camejo, Rolando Cepeda, Robertlandy Simon, Raydel Hierrezuelo, Keibir Gutierrez (libero) oraz Yoandri Diaz, Gustavo Leyva

Trener: Samuels Orlando

Robert Kopeć, Łódź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje