Reklama

Reklama

Piotr Gruszka: Kuba była za silna

Po niedzielnej porażce 1:3 w siatkarskich rozgrywkach Ligi Światowej z Kubą Piotr Gruszka powiedział, że w ten weekend rywale byli za silny dla polskiej reprezentacji. W sobotę w Łodzi również lepsi byli goście, którzy zwyciężyli bez straty seta.

"Energię, którą wczoraj trzymaliśmy wewnątrz, dzisiaj wyrzuciliśmy z siebie. Przerodziło się to w większą agresję, ale Kubańczycy w ten weekend byli dla nas za silni. Zagrali na pewno dwa lepsze mecze niż u siebie. Widać, że bardzo na turniej finałowy chcieli jechać i pokazali to w Łodzi" - powiedział Gruszka, który podkreślił, że rywale zaskoczyli go głównie ogromną koncentracją.

"Spodziewałem się dobrej gry z ich strony, ale na pewno zaskoczyli mnie koncentracją, bo z tym u nich różnie bywa. Trzeba im pogratulować, bo wygrali zasłużenie. My szukaliśmy zestawienia, które mogłoby zafunkcjonować i w pewnym momencie to zaskoczyło. Trzeci set był naprawdę fajny w naszym wykonaniu, ale w czwartym poszła chyba jednak dłuższa seria straconych punktów i ciężko już było ich dogonić" - wyjaśnił.

Reklama

Jak dodał, ma nadzieję na szybki rewanż z Kubańczykami. "Powiedzieliśmy sobie, że ich dopadniemy i z tą myślą będziemy dalej trenować i walczyć. Może uda się nam się na mistrzostwach świata" - podkreślił.

Jego zdaniem, zakończenie na fazie grupowej tegorocznych występów w Lidze Światowej trochę skomplikuje Polakom przygotowania do mistrzostw świata.

"Optymalnym sposobem przygotowania do takiego turnieju jest gra z najlepszymi. W Cordobie byśmy takich rywali mieli, ale nie awansowaliśmy do finału i z nimi nie zagramy. Dobrze, że spotkamy się z Brazylią (na Memoriale Wagnera - PAP), która jest zespołem z najwyższej półki. Musimy z tych spotkań wynieść jak najwięcej. Trzeba jeszcze sporo rzeczy poprawić, żeby nasza gra była stabilniejsza. Mamy momenty bardzo dobre, ale też trafiają się takie, jak dzisiaj w czwartym secie, gdzie w jednym ustawieniu tracimy kilka punktów. Był to efekt nie tylko bardzo dobrej zagrywki rywala, ale też naszych prostych błędów" - zakończył Piotr Gruszka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy