Reklama

Reklama

Piotr Gruszka: Bardzo ważne, by awansować na IO teraz

Piotr Gruszka podkreślił, że specyfika formuły rozpoczynającego się we wtorek Pucharu Świata siatkarzy sprawia, iż na drugi plan schodzi forma lidera drużyny. - Liczy się cały zespół - powiedział mistrz Europy z 2009 roku.

- To jest ewidentnie turniej, gdzie liczy się zespół. Jeden zawodnik nie będzie w stanie pociągnąć drużyny przez całą imprezę. Wszyscy są potrzebni i jeśli zagrają równo, na wysokim poziomie, to wtedy można liczyć na sukces - podkreślił Gruszka.

Reklama

W Japonii Polaków, w walce o jedną z dwóch przepustek olimpijskich, czeka w ciągu 16 dni 11 spotkań. Były reprezentant kraju zwrócił uwagę na tę dużą intensywność.

- Czeka ich bardzo dużo meczów w krótkim czasie. Od samego początku każde spotkanie będzie się liczyć. Mam nadzieję, że w naszym zespole wszyscy są zdrowi i gotowi do grania. To trudny turniej, ale wiadomo, trzeba awansować na igrzyska, żeby mieć spokojną głowę - zaznaczył.

W gronie potencjalnie największych rywali podopiecznych Stephane’a Antigi srebrny medalista mistrzostw świata z 2006 roku wymienił Włochów, Rosjan, Irańczyków i Amerykanów.

- Tu każdy walczy o swoją szansę, nikt nie odpuści. Bardzo ważne, by awansować na igrzyska teraz, bo później zostanie tylko turniej kwalifikacyjny w Europie, gdzie będzie dużo mocnych zespołów, a tylko jedno miejsce - przestrzegł.

Jego zdaniem nie należy brać pod uwagę w kontekście PŚ słabszego występu Iranu w sierpniowym memoriale Huberta Jerzego Wagnera, gdzie podopieczni Serba Slobodana Kovaca przegrali wszystkie trzy spotkania i zajęli ostatnie miejsce.

- Proszę mi wierzyć, że to był tylko turniej towarzyski i w Japonii mogą być zupełnie odmienieni - zauważył.

Gruszka przestrzega też przed lekceważeniem Rosjan, którzy zaskakująco słabo zaprezentowali się w tegorocznej Lidze Światowej.

- Zauważyłem to oczywiście, ale dużo zależy od tego, jak ekipę mistrzów olimpijskich poprowadzi wracający na stanowisko trenera Władimir Alekno. To może być zupełnie inna drużyna. LŚ to już jest historia i "Sborna" będzie bardzo trudnym rywalem - zapewnił.

Mistrz Europy sprzed sześciu lat nie dostrzega po pierwszej części sezonu jakichś dużych słabości w grze "Biało-czerwonych".

- Myślę, że formę zbudowali. Wytrzymałość będzie na pewno bardzo ważna. Istotne też, by mieli jasno określony cel i na tym się skupili - zalecił.

Jego zdaniem atmosferę w zespole, która także jest potrzebna, budują dobre wyniki. - Jeśli wyjdą im dwa, trzy mecze, to będzie też dobra atmosfera - przewidywał.

Gruszka będzie trzymał kciuki za występ Polaków w Japonii, ale z dystansem podchodzi do ogłaszania pewnego sukcesu mistrzów świata jeszcze przed początkiem imprezy.

- Nie jestem tego typu człowiekiem, który powie, że na pewno spokojnie wygramy, bo wiem, ile pracy trzeba włożyć w to, by wygrać turniej. Oraz z szacunku do innych zespołów. Rywalizując w sporcie na tym poziomie, trzeba ciągle podnosić swoje umiejętności i je potwierdzać - argumentował.

"Biało-czerwoni" rozpoczną udział w PŚ od meczu z Tunezją.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL