Reklama

Reklama

Paweł Zatorski: Trochę się na siebie wkurzyliśmy

- Widać, że Kraków czekał na siatkówkę i myślę, że dostał ją w fajnym wydaniu - powiedział libero polskiej reprezentacji Paweł Zatorski po wygranej z Brazylią 3-1 w Lidze Światowej.

Mecz odbył się w nowej hali Kraków Arenie, a na trybunach zasiadło blisko 16 tysięcy kibiców. - Fani naprawdę dopisali. Śmialiśmy się, że nie mogliśmy nawet nosa wychylić z hotelu przez ten tydzień, jak tutaj byliśmy w Krakowie, bo kibice śledzili nas na każdym kroku.  Widać że czekali bardzo i na siatkarzy i na atmosferę, która tutaj będzie. Mam nadzieję, że my dostosowaliśmy się poziomem do tego, co pokazali kibice. Zademonstrowali fantastyczny doping porównywalny do tego w "Spodku", czy w innych halach w Polsce - stwierdził Zatorski.

Po zakończeniu spotkania kibice odśpiewali Zatorskiemu "Sto lat!" z okazji urodzin, które nasz zawodnik obchodzi 21 czerwca.

Polacy wygrali z utytułowaną Brazylią w bardzo dobrym stylu. Zatorski żałuje, że zwycięstwo nie było bardziej okazałe, a była na to szansa.

- Podaliśmy rękę Brazylijczykom w trzecim secie. Mogliśmy to zakończyć szybciej. Oni nam narobili krzywdy tym, czym my przeważnie sprawiamy trudności rywalom, czyli szybującą zagrywką. Trochę się na siebie wkurzyliśmy, bo nie było to potrzebne. Z drugiej strony, może na dobre to wyszło wszystkim - kibice mieli okazję dłużej pooglądać to spotkanie, a my pograliśmy pod większą presją. Wszyscy chyba wychodzą z hali zadowoleni - podkreślił.

W tegorocznej edycji Ligi Światowej pierwszoplanowe role odgrywają zawodnicy, którzy nie mają zbyt dużego stażu w reprezentacji. Bartosz Kurek czy Michał Winiarski, jak na razie, muszą zadowolić się rolą rezerwowych.

- Widać, że tworzymy fajną grupę. Duża w tym rola trenerów i właśnie tych młodych chłopaków. Doświadczeni zawodnicy trzymają nas w ryzach i pomagają, jak zajdzie taka potrzeba. Swoim doświadczeniem często odmieniają grę w trudnych momentach - zaznaczył Zatorski.

"Biało-czerwoni" są coraz bliżej awansu do turnieju finałowego Ligi Światowej. Dość niespodziewanie trudnym rywalem może być Iran.

- Iran będzie walczył do końca o bilet do Włoch na Final Six. Jesteśmy gotowi na spotkania z nimi i to one praktycznie będą decydowały o tym, kto poleci do Italii. Skupiamy się jednak na kolejnym meczu i to jest dla nas najważniejsze - zakończył libero.

Reklama

Robert Kopeć, Kraków Arena

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama