Oto najmłodszy siatkarz w historii kadry. Młodzieniec przedstawia się Polsce
16 lat, 11 miesięcy i 9 dni miał Jakub Przybyłkowicz, gdy otrzymał powołanie do siatkarskiej reprezentacji Polski seniorów, wypatrzony przez Nikolę Grbicia. 7 maja w Spale gasił już świeczki z liczbą "17" z tortu, który sztab szkoleniowy i koledzy sprezentowali mu po zakończonym treningu. Kim jest literalnie jeszcze chłopiec, który został najmłodszym debiutantem w historii w jednej z najmocniejszych reprezentacji świata? W rozmowie z Interią daje się poznać bardzo dobrze.

Artur Gac, Interia: Zdrówka, wszystkiego co najlepsze i sukcesów w otwartym właśnie rozdziale z seniorską kadrą narodową.
Jakub Przybyłkowicz, rozgrywający: - Dziękuję bardzo.
Widziałem, że w Spale nie zapomniano w czwartek o twoich 17. urodzinach.
- Tak, chłopaki i cały sztab na koniec popołudniowego treningu zaśpiewali mi "sto lat" i zdmuchnąłem świeczuszki. A sam rozdałem cukierki, więc bardzo fajnie.
Czyli byłeś przygotowany?
- Jak najbardziej.
Jesteś chyba pierwszym siatkarzem, jak sięgam pamięcią, o którym przy powołaniu do kadry mówi się tyle samo, co o jego mamie.
- (śmiech) Dokładnie tak. Jak już większość osób wie, trener najpierw wysłał SMS-a do mojej mamy i dopiero później skontaktował się ze mną.
U Bartka Zycha też było ciekawie, on z kolei dowiedział się najpierw z Instagrama, bo trener miał do niego nieaktualny numer. Jak przebiegała rozmowa, gdy odebrałeś od Nikoli Grbicia telefon? Pamiętasz pierwsze słowa, które do ciebie skierował?
- Tak, trener zaczął rozmowę w języku angielskim. Powiedział, że chce mnie zaprosić na zgrupowanie, które będzie w Spale od 3 maja. I przekazywał też mi takie wiadomości, żebym twardo stąpał po ziemi oraz tego typu rady.
Wszystko bez problemu łapałeś w języku angielskim, czy miałeś większy komfort, gdy przeszliście na język polski?
- Wiadomo, że większy komfort jest rozmawiając w języku polskim, ale ze zrozumieniem języka angielskiego nie mam jakichś większych kłopotów. Gorzej jest z mówieniem, tutaj jeszcze muszę się poprawić i przełamać.
Czyli trochę zapamiętałeś. Bo zdarza się tak, że człowiek w dużej euforii przyjmując wiadomość po rozłączeniu się nie do końca pamięta, jakie konkretnie padały słowa.
- Ja mniej więcej wszystko pamiętam z tej rozmowy z trenerem.
Na torcie była liczba "17", ale do historii polskiej siatkówki przeszedłeś jako szesnastolatek, a historia polskiej siatkówki jest długa i bogata, mieliśmy wielu bardzo młodych zawodników. Jak się czujesz pisząc ten dziejowy rozdział? Jakie to uczucie?
- Uczucie bardzo fajne i na pewno jest to duże wyróżnienie. Choć ja to odbieram tak, że jestem młodym zawodnikiem, ale też staram się swoją grą i zachowaniem dorównywać chłopakom na zgrupowaniu. Czy są starsi ode mnie o 3 czy 4, czy nawet niektórzy tutaj o 10 lat. Więc wiek na mnie nie wywiera presji, ciężko pracuję i robię wszystko na 100 procent.
Pewnie nie przez przypadek trener tak szybko wypowiedział słowa o tym, byś twardo stąpał po ziemi. Aby nie udzieliła ci się przesadna euforia i, mówiąc kolokwialnie, byś nie odleciał.
- Z pewnością tak. Przy czym ja też do tego podszedłem z chłodną głową. Tak jak trener powiedział, twardo stąpam po ziemi. Trener powiedział też, że to jest dla mnie szansa i ja chcę ją jak najlepiej wykorzystać.
Prezent urodzinowy otrzymałeś, ale czy w związku z tą historyczną rolą, doświadczyłeś jakiegoś rytuału, chrztu lub czegokolwiek innego?
- Do tej pory nie było takich rzeczy.
Może dopiero potrzebny jest przyjazd największych gwiazd kadry, które na coś wpadną. A jeśli chodzi o ksywkę, to jak zwraca się do ciebie grupa?
- W sumie różnie. Z racji tego, że jestem najmłodszy, niektórzy mówią "Młody", inni Kuba lub skrótem od nazwiska, czyli "Przybył".
Ważne poczucie komfortu i swobody zapewne daje ci fakt, że w Spale czujesz się jak u siebie w domu.
- Zdecydowanie tak. Po pierwsze tutaj na co dzień się uczę od trzech lat, już w Szkole Mistrzostwa Sportowego. I tak naprawdę zamieszkałem tutaj przez ostatnie trzy lata i jeszcze będę następny rok w klasie maturalnej. A druga sprawa to fakt, że mój dom rodzinny jest 15 kilometrów od Spały, więc bardzo bliziutko, to miejsce zapewnia mi bardzo duży komfort.
W rozmowie ze sport.tvp.pl opowiedziałeś historię o tym, jak w wieku 8 lat łapiąc bakcyla do siatkówki nakłoniłeś rodziców, byście podczas finału WOŚP wylicytowali plakat z Mariuszem Wlazłym, co finalnie się udało. Pamiętasz, jaką osiągną cenę?
- Dokładnie nie pamiętam, ale wydaje mi się, że to było w granicach 300 zł. Tym bardziej można powiedzieć, że jest bezcenny, bo kwota nie była jakoś bardzo wygórowana. Tak samo ważne, że te pieniążki przeszły na tę szczytną akcję, a plakat w tamtym czasie sprawił mi bardzo wielką radość. Zresztą do tej pory wisi w moim pokoju w Tomaszowie.
Czy miałeś jakąś alternatywę względem siatkówki?
- Nie, od zawsze była to siatkówka. Tak naprawdę od 6. roku życia nie skupiałem się w ogóle na innych sportach. Do tego jeszcze zawsze dochodził może nie sport, tylko hobby, czyli wędkarstwo.
I dalej wędkujesz?
- Tak, cały czas wędkuję.
Z potrzebą regularności?
- Praktycznie zawsze, gdy mam jakiś wolny weekend, jest ładna pogoda i chcę się troszkę zrelaksować, to biorę sprzęt i jadę nad wodę.
Młody człowiek w twoim wieku często chce się wyszumieć, a ty wolisz łapać taką aktywność, która pozwalają ci się wyciszyć.
- Zdecydowanie tak.
Jakimś okazem jesteś w stanie się pochwalić? Coś wymiarowo efektownego już złapałeś?
- 78-centymetrowy szczupak, karp ważący 11,2 kg i boleń 68-centymetrowy.
I tymi rybkami później zajada się cała rodzina?
- Nie, z powrotem wpuszczam je do wody.
Największe wrażenie z zawodników, grających jak ty na pozycji rozgrywającego, robią na tobie dwie wielkie tuzy, czyli 29-letni Włoch Simone Giannelli oraz Bułgar Simeon Nikołow. Z czego wynika to, że akurat ich bardzo cenisz?
- Wydaje mi się, że to wynika z charakterystyki i przede wszystkim ich fizyczności, czyli wzrostu oraz charakteru gry, którą chcę kreować w przyszłości. Obaj są dosyć ofensywnymi rozgrywającymi, dlatego ich obserwuję.
Co postrzegasz na tę chwilę jako swój największy atut?
- Siatkarsko po prostu rozegranie, a pozasiatkarsko charakter do pracy.
Niezłomny, walczak, ambitny - to masz na myśli?
- Tak, zawzięty.
Trener Grbić lubi takich.
- To już wiem (uśmiech). Tutaj trener dużo mówi na ten temat.
W tym wieku cały czas będziesz robił progres, ale który element obecnie uważasz za swój najsłabszy z największymi rezerwami?
- Na zgrupowaniu na pewno jest to blok. Praktycznie za każdym razem w bloku trener stara się mnie poprawiać, aby ten element był dużo lepszy.
Chodzi o samą pracę rąk, dłoni, czy o timing lub to, jak ustawiasz się w podwójnym lub potrójnym bloku?
- Wydaje mi się, że tu chodzi o te wszystkie kwestie. Po prostu żeby blok był stabilny, równy, bez rzucania rąk i po prostu żebym zaczął blokować. Przy moim wzroście 206 cm to musi istnieć.
Zgadza się, to może być mega atut rozgrywającego.
- Tak, bez dwóch zdań.
Czym tobie, po tym krótkim czasie pracy, imponuje trener Grbić?
- Na pewno podejściem do pracy. Indywidualnie do każdego podchodzi i stara się go poprawiać. Tu nie ma znaczenia, czy to jest przyjmujący, czy rozgrywający, czy to są inne pozycje. Zawsze trener ma swoje założenia, a my musimy się ich trzymać. Trener jest też wymagający, co jest plusem, bo to motywuje nas do cięższej pracy.
I zwraca uwagę na zaangażowanie? Chce by ratować nawet te piłki, które w teorii są nie do uratowania, by podjąć próbę jej ratunku.
- Absolutnie tak.
Trener nie zamyka perspektywy przed tymi najmłodszymi, motywując do takiej pracy, aby zrobić na nim wrażenie i zostać dłużej. Przykłady, że można, pamiętamy doskonale z ubiegłego sezonu, w osobach Jakuba Nowaka i Maksa Graniecznego. Może w stosunku do ciebie, tego najmłodszego, jest nieco inaczej, ale sam chciałbyś wszystkich zaszokować? A może patrzysz pokornie i raczej sądzisz, że troszkę się w tym gronie porozpychasz łokciami, ale po paru tygodniach wrócisz do swoich grup wiekowych?
- Wiadomo, że jestem otwarty na decyzję trenera. Mam też z tyłu głowy swoją kadrę młodzieżową U18, ale ciągnie mnie też troszkę do dłuższej pracy tutaj z najlepszymi z pierwszej reprezentacji. Zobaczymy co przyniesie czas, jak będę dalej pracował. Będę starał się robić wszystko na 100 procent i dawać z siebie wszystko, ale zdaję się na decyzje trenera.
W każdym razie przekaz jest taki, że walczysz o maksimum?
- Tak można powiedzieć.
Rozmawiał Artur Gac, Interia




![Popis Huberta Hurkacza w Halle! wysłał sygnał, że jest gotowy [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000HNKNJMPO9APOC-C401.webp)





![Mundial 2026: Argentyna - Algieria. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MXI4EEN6TNS1Q-C401.webp)